|
|
PATOLOGICZNA RODZINA |
|
|
BŻW przedstawia rozkład patologicznej rodziny w skeczu „ŻYCIE, ŻYCIE JEST NOWELĄ”. Patologiczny ojciec wraca z patologicznej pracy na łono patologicznej rodziny.
Dzieci - Mamo wódki! Matka - Przeklęte bachory! Nie ma wódki! Dzieci - Jeeej. Ale patologia. Matka - Co narzekasz? Co narzekasz?! Pobawcie się klockami. Dzieci - Bez wódki??? Też mi zabawa. Matka - To pobawcie się ogniem. Dzieci - Eeee... Matka - Zobaczycie, wróci ojciec to wam dupy skroi! Ojciec - (nadchodzi niespodziewanie) Ojcem se gęby nie wycieraj! Sama se skroj! Matka - Matko! Tak wcześnie?! Ojciec - Zamknij to, czym kłapiesz. Byś wlała dzieciakom, zamiast tak gadać bez sensu. Matka - Nie chce mi się. Dzieci - Ale patologia! Matka - Ci gwiznę to będziesz miał patologię! Ojciec - CISZA! Nie kłóćcie się kiedy się nie bijecie! Matka - Patrz go! Innych poucza, a sam z pracy wraca trzeźwy jak świnia. Ojciec - Moja sprawa! Będę chciał, to nawet wypłatę przyniosę! Matka - Jezuuu! (aż przysiada) Dzieci - Ale patologia. Ojciec - Bo mam refleksję. Matka - Jezuu. Wszyscy dookoła mają coś normalnego, a ten ma refleksję. Ojciec – Mam refleksję! Przepraszaam. Matka - Co???!!! Ojciec - Tak! PRZEPRASZAM!!! Bo już nie mogę! Życie przepiłem. Zdrowie przepiłem. Jedyne co mam to refleksję. Że koniec z tym! (załamuje się wewnętrznie) Dzieciak - Ja się wyprowadzam! Dzieciak 2 - (do widzów) Chodźcie, wyprowadzamy się. Chodźcie... (wyprowadzają się na amen) Ojciec - Jeszcze dzieci mnie opuściły. Matka – (pociesza) Nabąba się nowych. Ojciec - Na trzeźwo? Jak ty to sobie wyobrażasz?!
Autor: Kazimierz Dolny z Wałbrzycha
|
||
|
Pocałuj mnie w dupę |
||
|
Narrator: Kabaret BŻW przedstawia skecz zdecydowanie agresywny „Pocałuj mnie w dupę” Żeby było wiadomo skąd się wzięła taka agresja to zróbmy tak: pan Wojtek od rana ma ból brzucha, nie zdążył na autobus, kiedy szedł piechotą do domu to skręcił nogę, zdrową nogą wdepnął w gówno. Niech będzie, że już dotarł do domu, a tam tylko nie ma wody i prądu. I teraz niech ktoś próbuje coś załatwić u Wojtka.
Gość: Dzień dobry, czy nie potrzebuje pan czasem wspaniałych żaluzji do okien? Wojtek: (agresywnie) Potrzebuję!!! Gość: Mamy cały zestaw: wąskie, szerokie, białe srebrne... Wojtek: (za szmaty) Po ile te żaluzje?!! Gość: Po 40 złotych. Wojtek: (wciska pieniądze) Masz, masz, masz, masz!!! Dawaj żaluzje!!! Gość: (podając żaluzje) Mamy jeszcze wspaniały zestaw noży kuchennych. Wojtek: Po ile?!!!! Gość: 50 złotych. Wojtek: Daaaaj!!!! Gość: (dając) A dezodorant? Wojtek: Co, śmierdzi ode mnie?!!! Gość: Tak, ale niech pan spróbuje naszego wyrobu. Wojtek: Pokaż!!! (spryskuje się dezodorantem) I co?!! Gość: Dalej śmierdzi. Proponuje mydło do dezodorantu. Wojtek: Biorę!!! Co tam masz jeszcze?!!! Gość: To wszystko. Należy się 70 złotych. Wojtek: Masz stówę i wypad!!! Gość: A nie chce pan reszty? Wojtek: ...A po ile ta reszta?! Gość: Gratis. Wojtek: To nie. Pewnie jakieś gówno!!!
Autor: Kazimierz Dolny z Wałbrzycha
|
||
|
PUSTELNIK |
||
|
Występują: Narrator - osoba zarządzająca skeczem Pustelnik - mędrzec wśród korzonków Obcy - w liczbie dwojga
Narrator: - Kabaret rotacyjny Bez Żyły Wałbrzych przedstawi moralitet pt. Pustelnik zawód niełatwy. Pustelnik zazwyczaj mieszka w lesie (ozdabia szyszkami mikrofony), jada korzonki popijając źródlaną wodą. W takich warunkach rozmyśla o tajemnicach życia i śmierci i oddaje się ascezie. Pustelnik: - Powiedz jeszcze po co. Narrator: - Cholera wie po co. Pustelnik: - Lubię takie życie. Żyję tu w zgodzie z naturą. To prawda, że wczoraj kłóciłem się z wiewiórką, ale ja miałem rację i to ona powinna mnie przeprosić. Narrator: - Więc wiedzie pustelnik spokojne życie, chyba że pojawią się obcy.
Obcy: - Ja nie wiem, czy dobrze trafiliśmy... czy to pustelnia? Pustelnik: - Jeśli tak to co? Obcy: - To dzień dobry. Pustelnik: - Dzień dobry a dalej? Obcy: - Chcieliśmy porozmawiać. Pustelnik: - No to już porozmawialiście i do widzenia. Obcy: (...) Pustelnik: - No do widzenia! Obcy: - Chyba jednak wciąż dzień dobry. Bo chcemy cię zapytać: jak żyć, co kochać, a ty nam odpowiedz mądry człowieku. Pustelnik: - Dobra, siadać... (nadyma się nieco) W życiu liczy się tylko szmal! Nie masz kasy, to jesteś nikim. Obcy: - Ależ... Pustelnik: - Cicho! Jest jeszcze seks, alkohol, ale to można kupić za pieniądze. Życie to dżungla. Żeby zrobić forsę trzeba być twardym. Żadnych sentymentów, żadnych uczuć! Są pytania? Obcy: - Zaskoczyłeś nas... Pustelnik: - Ha, myśleli, że będę truł pierdoły. WÓDY! Obcy: - Nie mamy. Pustelnik: - To jazda do sklepu! Obcy: (lecą być może do sklepu)
Narrator: - Tak to pustelnik żyjąc skromnie odkrywa prawa natury. .. Przegiąłeś z tym szmalem! Pustelnik: - Stary, jak wczoraj znalazłem 5 złotych to taką moc poczułem...! Rozumiesz. Drzewa moje! Szyszki moje! Liście moje! Narrator: - Pieprzysz jak potłuczony! Coś ci powiem. W życiu liczy się tylko władza! A kto jest Narratorem, ten rządzi!!! I te szyszki są MOJE!!! JASNE?!! (do widzów) Państwo czekają na pointę? Już była. To ten kawałek z wiewiórką.
KONIEC
Autor: Kazimierz Dolny z Wałbrzycha
|
||
|
KLUB MIŁOŚNIKA ORZECHA Z SIEKACZAMI |
||
|
Występuje: Klub Miłośnika Orzecha – wszyscy napaleni na orzechy i wszyscy z siekaczami
Klub Miłośnika Orzecha z siekaczami prezentuje utwór pt. LASKOWY.
Przechadzając się po lesie, można napotkać Laskowy. Laskowy wisi na drzewie i co robi? Wzbudza żądze Miłośnika Orzecha. Jeśli Miłośnik znajdzie się w pobliżu Laskowego, nie wytrzymuje i śpiewa tak: (mówi tak: - zależy, czy Miłośnik jest umuzykalniony) Cztery:
Tam Laskowy jest na drzewie, pośród liści o tam tam W sercu lasu znajdłem ciebie, bądź co bądź, sam na sam Kusisz z góry, o laskowy, aż się serce rwie Jak cię zerwę, będziesz mój A jak nie, to nie! Hej laskowy laskowy, hej co rośniesz na drzewie Już za chwilę miłośnik będzie obok na drzewie Żeby bliżej, żeby dotknąć i poczuć Hej laskowy laskowy, jaka gama uczuć!
Klub Miłośnika Orzecha z siekaczami prezentuje utwór pt. KOKOSOWY.
Jakże egzotyczny jest kokosowy. Niejeden miłośnik westchnie: ech z Afryki z Afryki. Więc kiedy nagle miłośnik napotka kokosowy z zaskoczenia śpiewa tak: (mówi tak: - zależy, czy Miłośnik jest umuzykalniony) Cztery:
W życiu bym się nie spodziewał Nigdym nań się nie nadziewał A tu nagle kokosowy Pełen mleka! Skąd? - Z daleka. Ile mil, ile kilometrów Przebył od ojczystej ziemi Nie od Jaśka, nie od Helki Kokosowy - jesteś wielki.
Klub Miłośnika Orzecha z siekaczami prezentuje utwór pt. WŁOSKI.
Każdy miłośnik wie, że włoski jest domowy. Więc miłośnik może sam sobie wyhodować swojego idola. Zanim się jednak pojawi pierwszy włoski, miłośnik przeżywając katusze tęsknoty śpiewa tak: (mówi tak: - zależy, czy Miłośnik jest umuzykalniony) Cztery:
Ach ty co cię nie ma, ach włoski Co rośniesz dopiero od podstaw Dorośnij najszybciej, bądź twardy Zakwitnij, rozwiń się i spadnij Orzech włoski, orzech włoski Z ziemi polskiej, z ziemi polskiej Coraz więcej, coraz bardziej Coraz twardziej, coraz twardziej Aż do końca, aż pod strzechy Miłośnicy i Orzechy! Miłośnicy i Orzechy!
Autor: Kazimierz Dolny z Wałbrzycha
|
||
|
PORANEK W STADNINIE KONI |
||
|
(dziewczęta i chłopcy galopują po scenie i rżą - ściszają i zgłaśniają)
Wczasowicz - (zaspany) Matko!!! Kto tak rano wypuścił te konie?! Spać się nie da! Stajenny - Ja wypuściłem, żeby sobie bydlątka pobiegały z rana. Wczasowicz - Strasznie tupią! Stajenny - Ciszej tupcie. (dziewczęta i chłopcy starają się tupać ciszej) Stajenny - Grzeczne bydlątka. (częstuje pierwszego z brzegu cukrem - pobór cukru paszczowy) Wczasowicz - (próbuje zasnąć) Cholera jasna!!! Nie zasnę! Stajenny - Przecież tupią cichutko. Wczasowicz - Ale ziemia drży. Stajenny - No trudno. Prrrr. (chłopcy i dziewczęta przestają tupać) Róbcie se skłony, przysiady, kręcenie tułowiem i takie tam. Bez podskoków. (dziewczęta i chłopcy wykonują ćwiczenia gimnastyczne rżąc z cicha i prychając) Wczasowicz - Nieee!!! Teraz rżą!!! Stajenny - Człowieku, czego ty od koni wymagasz?! (do bydlątek) Mruczcie. Bydlątka - Mmmm mmm (mruczą kołysankę) Wczasowicz - (śpi smacznie i budzi się wypoczęty) No, teraz się wyspałem! I tak wypoczęty mogę teraz sobie pojeździć. (wskakuje na bydlątko) Wioooó! No wioooó! Bydlątko - Spierdalaj. Teraz jestem kotem. Wczasowicz - (do stajennego) Ja... ja... ja się poskarżę w Ministerstwie!!! Stajenny - Koniowi to powiedz.
Autor: Kazimierz Dolny z Wałbrzycha
|
||
|
Być Albo Nie Być |
||
|
Prowadzący - Kabaret Bez Żyły W. Rozpatrzy problem iście hamletowski „Być albo nie być”. Na lewo ci którzy będą: Wojtek Kamiński, Agnieszka Litwin, Artur Walaszek, a na prawo ci których nie będzie: Woody Allen, Sophia Loren, Michael Jackson. Spytajmy: Jak wam się jest? Agnieszka - Ja wiem… zwyczajnie. Prowadzący - Ale dobrze czy źle? Agnieszka - Byczo! Być można całe życie. Prowadzący - Spytajmy drugą stronę: Jak wam się nie jest? Allen, Loren i Jackson - … Prowadzący - No dobra, spytam po angielsku: How are you not being? (…) czas minął. (zwraca się do będących) Co sądzicie o waszych niebędących kolegach. Wojtek - (zaglądając do kolegów) Z niebyciem nieźle sobie radzą. Artur -Mogą udawać. Wojtek - Nie, to profesjonaliści. Agnieszka - To trzeba przyznać - nie ma ich tak samo dobrze jak my jesteśmy. Artur -Ale nie budzi to naszego podziwu. Agnieszka - No faktycznie. Czy ktoś podziwia Woody Allena, że go tu nie ma? Prowadzący - A jak myślicie. Czy oni was podziwiają, że jesteście? Wojtek - Sophia Loren. Sophia Loren podziwia. Ale to są tylko domysły. Prowadzący - Racja. Więc trzymajmy się faktów. Czas odpowiedzieć na pytanie „być albo nie być…”. Agnieszka - Mamy przewagę liczebną. Więc „BYĆ”. Prowadzący - Otóż nie. Przewaga jest jedynie optyczna. Jest was troje. Dołaczając wszytkich na sali możeee dwie setki. A razem z Allenem, Jacksonem i Loren nie ma tu całych Stanów Zjednoczonych z Bushem na czele, Chin, Indii, nie ma tu paru miliardów ludzi… Wojtek - No to chodźmy, co tak będziemy tu sami stać.
Autor: Kazimierz Dolny z Wałbrzycha
|
||
|
SZTUKA LATANIA |
||
|
Kabaret rotacyjny BEZ ŻYŁY WAŁBRZYCH wystawi nagle sztukę rezerwową pod ogólną nazwą: Nauka latania.
Występują: Nauczyciel - autorytet w sprawie latania Kursanci - pomoc audiowizualna – w ilości 5 Wzór Lekkości - osoba najchudsza w zespole
Nauczyciel: - Oto pięciu kursantów którzy pomogą audiowizualnie w nauce. Tak na początek trzeba się oswoić z pędem powietrza. Kursanci: (wachlują się wachlarzami i innymi kartonikami) Nauczyciel: - Kogo nie przeraził pęd powietrza, ten oswaja się z przestrzenią. Kursanci: (rozchodzą się nieco) Nauczyciel: - Kto już czuje, że może latać? Kursant: - Ja. Nauczyciel: - Tak. On już czuje. Tobie już dziękuję. Kursant: (idzie na swoje miejsce) Nauczyciel: - A pozostali ćwiczą start i lądowanie. Kursanci: (podskakują i opadają, podskakują i opadają...) Nauczyciel: - Kto czuje, że może polecieć? Kursanci: - Ja! Ja! Nauczyciel: - Wam już dziękuję. Dalej. Kursanci starają się być lekcy... leccy. Tu macie wzór. Wzór: (pokazuje się kursantom i waży niewiele) Nauczyciel: - Kto się czuje lekki? Kursant: - Ja! Nauczyciel: (dmucha) (poryw powietrza unosi kursantowi ręce i głowę) Nauczyciel: - O.K. Tobie dziękuję. Został nam jeden kursant. A ty nie czujesz, że polecisz? Kursant: - Nie. Nauczyciel: - Dobra. Właź na krzesło! Kursant: (włazi) Nauczyciel: - Leć!!! Kursant: (stara się, ale nie leci) Nauczyciel: - (z pogardą) No, ty nie polecisz! Proszę państwa, wniosek: Na pięć osób zawsze się znajdzie jakaś oferma która nie poleci.
KONIEC
Autor: Kazimierz Dolny z Wałbrzycha
|
||
|
NIE DOŻYJESZ RANA |
||
|
Kabaret rotacyjny Bez Żyły Wałbrzych z powodu zbliżającej się północy (bo się zbliża) przedstawi skecz z pierwiastkiem horroru pt. "NIE DOŻYJESZ RANA". (weeee!)
Akcja się dzieje w starym polskim zamku, gdzie przebywa grupa turystów z Polski, dlatego obędzie się bez tłumacza.
Przewodnik: - Proszę wycieczki, to są mikrofony, to są kotary, tu mamy widza, widz pochodzi sprzed około 20 lat, zachował się w dobrym stanie, mamy tu jeszcze innych widzów, też ciekawe egzemplarze... Turysta: - Czy to prawda, że tu straszy? Przewodnik: - Tak, stara legenda mówi, że dawny właściciel został spalony na stosie, a teraz krąży po zamku i morduje turystów i zabiera pieniądze. Turysta: - A co na to policja? Przewodnik: - Mieli go zastrzelić, ale jak się okazało, że nie żyje, to mu tylko mandaty wlepiają. Turysta: - A kiedy on się pojawia? Przewodnik: - On się nie pojawia. On tu jest cały czas. (uuuuUU!) Turysta: - Gdzie? Przewodnik: - Tu! (za filarem czai się złowrogi kawałek węgla) Przewodnik: - Tak przypalili go na stosie. Turysta: (z przejęciem) - Jak on morduje? Przewodnik: - Bierze mnie za rękę i wali w głowę turystę! Turysta: (zaszokowany) - A pan co? Przewodnik: - A ja mówię: CichooO! Nie krzyyyYCZ! Bo to zabytek i nie wolno hałasować. Turysta: - A jak turysta ucieka? Przewodnik: - To on ze mną leci za nim. Turysta: - To straszne! Przewodnik: - Noo. Turysta NASTęPNY: - Okropne! Przewodnik: - Noo. Turysta NASTęPNY: - Przerażające! Przewodnik: - Noo. Turysta NASTęPNY: - Okropne! Przewodnik: - Było. Turysta NASTęPNY: - Odrażające! Przewodnik: - Noo. Narrator: - Tu kabaret Bez Żyły opuści najbardziej drastyczne sceny, które tak lubimy w filmach. Aktorzy są potrzebni, więc pokaz masakrowania turystów odbędzie się na misiu. Przewodnik: (bije misia węglem po głowie strasznie) - CichoooO! Nie krzyyyYCZ! Bo to zabytek! Turyści: (padają bez ruchu) Przewodnik: - Ile trupów! (do węgla czyli mordercy psychopaty) Nieee! Przebrała się miarka! Albo ty mnie zabijesz, albo ja ciebie! No...!!! (uderza misiem w węgiel i vice wersa) Dalej!!! (jeszcze kilka uderzeń i Przewodnik pada, nieruchomieje i jeszcze tylko wypuszcza symbolicznie węgiel) Narrator: - Tak kończy się ta krwawa historia. Aktorzy na szczęście żyją... (aktorzy się podnoszą, Narrator bierze misia w rękę i mówi zduszonym, łamiącym się głosem) ...tylko misiu już się nie rusza.
Autor: Kazimierz Dolny z Wałbrzycha
|
||
|
JESIENNA ZADUMA |
||
|
Narrator: BZW przedstawia skecz Poetycki pt: NIC NIE MAM, ZDMUCHNĘŁA MNIE TA JESIEŃ CAŁKIEM, NAWET NIE WIEM JAK TAM SPRAWY ZA LASEM. I oto wyobraźmy sobie jesień, las, za lasem sprawy. I poeta...
Poeta: - Liść za liściem, deszcz za deszczem, nie ma zimy jeszcze. Mietek: - Przepraszam bardzo, ale sprawy za lasem źle się mają, więc pozwoliłem sobie przeszkodzić. Poeta: - W sercu mam pustkę jesienną, nie ma ciebie tutaj ze mną. Mietek: - Właśnie jestem, bo sprawy za lasem...! Poeta: - Ach, sprawy za lasem... Mietek: - Właśnie. Rysio popadł w zadumę jesienną i bije Weronkę za lasem. Co robić? Poeta: - Wzlecieć z liśćmi ponad domy i ulecieć w nieznajome... Mietek: - Weronka nie poleci bo Rysio na niej siedzi i ją okłada. Chodź, trzeba niepokoić Rysia. Poeta: (tuląc się do sprzętów) - Zdmuchnęła mnie ta jesień, nic mi nie chce się. Mietek: - Mamy tak zostawić Weronkę? E! Poeta: (wrzeszczy) - Gniecie mnie nostalgia, nastrój mam jesienny, życie wolno płynie, odczep się kretynie!
Narrator: - Był to skecz jak proza nie przystaje do poezji. Na szczęście poezja zwyciężyła.
Autor: Kazimierz Dolny z Wałbrzycha
|
||
|
IZBA PAMIĘCI |
||
|
BŻW przedstawia „Izbę pamięci”. Są rzeczy których nie wolno zapominać. Nie mówię o sprawach tak oczywistych jak własne nazwisko, czy adres, ale o wielkich chwilach w historii narodu i świata. Chciałbym zaprezentować najważniejsze eksponaty w naszej izbie pamięci (wyjmuje z walizki eksponaty) Ten supełek na chusteczce upamiętnia bitwę od Grunwaldem, ten odsiecz wiedeńską, ten supełek zwycięstwo pod Chociulami. Małe zasrane zwycięstwo, ale też warto pamiętać. Upamiętniamy także wydarzenia kulturalne i naukowe. To odkrycie radu, to dzieło „O obrotach sfer niebieskich”, ten supełek upamiętnia powstanie „Pana Tadeusza” to dzieła wszystkie Chopina (sznurek z supełkami). „Quo vadis”, „trylogia” i „oddać Stefanowi dwie stówy”. To nie jedyne eksponaty. Zachęcam do odwiedzania nas w poniedziałki i piątki, oraz inne dni na „P.”. A za pointę skeczu niech wystarczy supełek żeby nie zapomnieć braw.
Autor: Kazimierz Dolny z Wałbrzycha
|
||
|
BALON |
||
|
Kabaret rotacyjny BEZ ŻYŁY WAŁBRZYCH dąży do doskonałości. Dostrzegając doskonałość form kulistych przedstawimy nr pt. BALON
Występują: Lektor - prowadzący zajęcia Asystenci - osoby zdolne nadmuchać balon – w ilości licznej
Lektor: - Oto balon. Bądźmy szczerzy. Balon to oddech otoczony gumą. Oddech przybrał formę obłą. Jeżeli przekroimy balon w poprzek to zobaczymy, że przekrój jest kołem. Proszę... (bierze balon od asystenta i kroi go w poprzek, pech chce, że balon pęka) Asystent: (zaskoczony nieznacznie) Lektor: (klnie pod nosem) - Kto mi, kurwa, podrzucił ten balon... (do publiczności tłumnie zgromadzonej) Cóż, nawet najlepszemu może się zdarzyć. Dajcie drugi. Asystent 2: (dmucha) Lektor: - W międzyczasie kilka taktów muzyki. (ukazuje publiczności papier nutowy z kilkoma taktami muzyki) Asystent 2: (podaje balon) Lektor: - Już mówiłem, że przekrój jest kołem. (kroi, ale znów pech chce, że balon pęka) (napięcie niepotrzebnie rośnie) Lektor: (wkurzony) - To proszę przynieść od razu gotowy przekrój!!! (Asystentów wielu stara się przekroić swój balon, ale pech jest wszechobecny i balony czegoś pękają) Asystent 3: (przynosi to co zostało z balona) Lektor: (wytrąca ze złością balon) - Balon! Balon! Cegła to ma kształt! I jest jakiś konkret!
KONIEC
Autor: Kazimierz Dolny z Wałbrzycha
|
||
|
Potwór Na Dwóch Łapach |
||
|
Narrator - Kabaret Bez Żyły Wałbrzych przedstawi skecz pt. POTWÓR NA DWÓCH ŁAPACH. Skoro ma być potwór, niech ma się kto bać. Ty, ty, ty i ty. Chodźcie tu i nie przesadzajcie ze strachem. A teraz pora na potwora. Darek!... (Darek wchodzi na plan) Przerażeni ludzie - Jej! Potwór! Potwór! (rozbiegają się nieco) Darek - Ale czemu ja na potwora? Są brzydsi. Przerażeni ludzie - Nie pożeraj nas! Darek - (z dezaprobatą) Eeee... Przerażeni ludzie - Jak ryczy! Darek - Nie róbcie ze mnie idioty! Przerażeni ludzie - Godzillo, żądaj od nas wszystkiego, ale nie tego. Darek - To jest bez sensu. Przerażeni ludzie - Matko, kto go pokona?! Jest potężny! Darek - Wkurzacie mnie. Przerażeni ludzie - Rozjuszył się. Zaraz plunie ogniem! Darek - A zresztą! Mogę być potworem. Przerażeni ludzie - I jest tępy. Najgorszy typ: okrutny i tępy. Zginiemy wszyscy! Darek - (pogodzony z rolą potwora, straszy) U!!! Przerażeni ludzie - Rozbrykał się. To ci bestia. Potwór na dwóch łapach! Darek - (straszy) Jestem potworem, jestem potworem! Jestem potworem, jestem potworem. Przerażeni ludzie - (przestają się bać) Zaciął się! Wołajmy Narratora. Darek - Jestem potworem. Przerażeni ludzie - Narrator! Potwór się zaciął. Narrator - Proszę państwa. Skecz miał symbolizować rolę Człowieka wobec Natury. Że Człowiek jest potworem wśród istot żywych. Ale potwór się zaciął, więc błyskawicznie zmieniam pointę, że Człowiek jest jedynie niedoskonałą maszyną we współczesnym świecie. Inteligientność skeczu została nienaruszona. Dziękuję za uwagę.
KONIEC
Autor: Kazimierz Dolny z Wałbrzycha | ||