|
|
Idzie sobie wiosna
słychać świergot ptaka,
ładna to piosenka
tylko głupia taka
Już przyleciał bocian
i w kałuży dłubie,
mi to nie przeszkadza
dalej będzie głupiej.
A aaaaa już jest wiosna
A aaaaa dłuższe dnie
A aaaaa kwiaty rosną
A aaaaa głupie, nie?
Słońce raźniej świeci
dym się w polu snuje
- zupełnie bez sensu,
ale się rymuje
Budzi się przyroda,
już zielono wszędzie
bać się nie ma czego -
znowu refren będzie:
A aaaaa już jest wiosna...
Rozmarzają rzeki,
płynie kra do morza
- zwrotka nienajgorsza,
tylko rymu nie ma.
Drzewa mają pączki,
w jajkach są pisklęta,
przyroda jak zwrotka
- niedorozwinięta!
A aaaaa już jest wiosna
Wiosna jest po zimie
w myśl ludowych przysłów.
ja już nie mam zdrowia
do tych idiotyzmów.
Kończy się piosenka,
śniegu nie ma prawie.
Pisać głupie teksty
nawet ja potrafię!
Słowa: Władysław Sikora
Melodia: Władysła Sikora
|
|
|
Moja ukochana jedna
Czemu chowasz się?
Popatrz, ja pod oknem
Śpiewam tak jak umiem
A ty nie wyglądniesz?!
To ja nie rozumiem!
Ja dla ciebie śpiewam
Mój miłosny song
Śpiewam jak skowronek
Chociaż wstyd dla chłopa
Więc mnie miła doceń
I przez okno popatrz.
Czy ty słyszysz?
Czy doceniasz?
Jak się tutaj w barda zmieniam...
Chociaż z chrypką
Wiem, że słyszysz
Chociaż brzydko...
Wyjrzysz! Wyjrzysz!
A więc na co czekasz miła?
Po co chowasz się?
Ja tu z mą piosenką
Ja stąd się nie ruszę
Ja cię moim śpiewem
Do wszystkiego zmuszę!
Popatrz na mnie z okna
I doceń mój śpiew
Wypłoszyłem koty
Wypłoszyłem myszy
Ciebie też wypłoszę
Bo wiem, że mnie słyszysz!
|
LUDZIE, DOBRZE SIĘ PROWADŹCIE!
|
|
|
|
|
Mrok zapada, ciemna noc
Gwiazdy już na niebie świecą
Na dole lampy świecą
Więc światła jest co nieco
Więc czemu to plugastwo pęta się?!
Nie lubię wampirów, jak jasna cholera
Jak spotkam natrzaskam po ryju!
To straszna hołota, bo brzydsza od błota
A wszystkim się rzuca na szyję!
Nie lubię wampirów, bo ryje to brzydkie
A zęby ma gorsze od zwierzy,
Te zęby wystają - zahaczy w tramwaju
I robią się dziury w odzieży!
Aj, jak ja ich nie lubię!
Czemu to, łazi takie głupie?!
Gębę taką jakby ukradł małpie!
Zęby takie, że w plecy się podrapie.
Nie lubię wampirów i innych straszydeł
Jak spotkam, łeb wyrwę z płucami!
Bo wyje to w nocy, niewiadomo po co
zgrzyta o marmur zębami!
Ja wstaję codziennie na 7 do pracy
Z siekierą się w nocy nie pętam
Ja wyspać się muszę, lecz kiedyś się wkurzę.
Wytłukę w niedzielę lub święta...
Słowa: Władek Sikora
Melodia: Adam Pernal, Władysław Sikora
|
|
|
Misiu
Czemu z ciebie taka ciapa jest
Misiu
Inni mają szkoły, a ty nie
Misiu
I zakombinować nie potrafisz też
Weź się za siebie, misiu, weź
Nie mów do mnie misiu
Nie mów do mnie misiu!
Misiu
Śmieci trzeba wynieść już
Misiu
Popatrz tylko, wszędzie kurz
Misiu
Taka fleja z ciebie, że mi wstyd
Rusz się, misiu, rusz się ty!
Nie mów do mnie misiu
Nie mów do mnie misiu!
Kiedy cię poznałam to nie byłeś taki
Byłeś taki silny, świeży
Podziwiali cię chłopaki
A dziewczynom włos się jeżył
Teraz na twój widok misiu
Żadna już nie zrobi siusiu
Nie mów do mnie misiu
Nie mów do mnie misiu!
Misiu
Czemu taką kwaśną minę masz
Misiu
Co ci pokrzywiło twarz
Misiu
Przecież wiesz, że bardzo lubię cię
Nie krzyw się misiu, nie krzyw się
Nie mów do mnie misiu
Nie mów do mnie misiu!
Mów do mnie tygrysie!
|
|
|
|
|
BARDZO SENTYMENTALNA PIOSENKA
|
Kiedy ranna zorza wstała
Ona do mnie powiedziała kocham Cię
Potem mnie pocałowała
A potem ja całowałem Ją
I nam było bardzo dobrze
Tak jak w kinie było dobrze
Albo w filmie "serce jan"
A jak poszła to płakałem,
Bo Ją bardzo pokochałem
A Ona mnie nie!
ref.
Dlaczego Ty nie kochasz mnie?
Dlaczego nie masz serca Ty?
Słyszałem jak raz śmiałaś się
A ja w oczach miałem łzy
Dziś tak pusto na ulicy
I nic dla mnie się nie liczy tylko Ty
Liście z drzew już pospadali
I z wiatrem odfrunęli w dal
W mojej duszy serce płacze
Czy Cię nigdy nie zobaczę
I na zawsze będę sam
Więc dlaczego mi mówiłaś
No a potem porzuciłaś
No powiedz mi
Parlando:
Dlaczego odeszłaś? Tak dobrze było mi z tobą, a teraz nie jest mi dobrze. Nigdy Cię nie zapomnę przez miesiąc.
ref.
Dlaczego ty...
słowa: Władek Sikora
melodia: Władek Sikora
|
BALLADA O BRZYDKIM KACZĄTKU
|
(pieśń a capella, ale z chórkiem)
W pewnej zagrodzie
Dzień był jak codzień.
Zwykła kaczka zwykłe plany miała.
Mieć jaja w domku.
W jajach potomków.
Każda kaczka tak by przecież chciała.
Lecz kiedy z jajek kaczy drobiazg wykluł się już
Patrzymy na kaczątka i co widać, ach cóż?
Że pośród żółtych kacząt, ślicznych, że ojej
Paskudnie brzydkie kacze bobo pęta się.
No i co teraz?
Straszna afera!
Tato-kaczor chce iść do klasztoru.
Trzoda w ogóle
Orzekła chórem,
Że to wynik romansu z indorem.
Pomówień zakres coraz większy był z dnia na dzień
Gdy Ono Coś Na Kaczych Łapach zmieniało się.
Lecz to nie żaden zwierz paskudny z kaczką żył
To poskładany źle kod genetyczny był.
Kaczątko w zwierzątka zmieniało się kwa kwa
Z początku z kaczątka był pies. kwa, hau hau
Przez chwilkę był wilkiem, a potem już jeż Uuu uuu, tup tup
Dni kilka kotem był też. tup tup,miau miau
W kurczaka się zmieniał cip cip
W różne inne stworzenia. cip cip
Przez godzinę był rybą cip (.....)
W akwarium za szybą. (......)
Prosiakiem przy misce Kwi kwi
Tak się zmieniał we wszystkich, kwi kwi
Aż w końcu w Gucwińskich Dzień dobry
Był żmiją, czas mijał, już zmienił sto ciał sss sss
Lecz jednak w tym cel pewien miał. sss sss, miau miau miau
Po żabie już prawie, już tylko słoń, kum kum, tru tu
Aż w końcu łabędź jak koń. tu tu tu
W końcu wreszcie łabędź, łabędź jak koń! ihahahaha!
Słowa: Adam Pernal, Władysław Sikora
Melodia: Adam Pernal
|
|
|
(piosenka o Królowej Śniegu, w wykonaniu kwartetu bardzo męskiego)
Porwała mnie Królowa Śniegu - Biedny Kaj
Zamknęła mnie w lodowym pudle - Aj jajaj
Tysiąc bałwanów na cztery zmiany - Trzyma straż
Królowa Śniegu ciągle mnie bije w twarz.
Dą dą dą dą
Oj ma miła miła miła
Gerdo ratuj, bo znów biła
W twarz, mnie w twarz, królowa zła
O jak boli, ała...
Nie mogę tu dłużej wytrzymać - Biedny Kaj
Uciec stąd chcę Królowej Śniegu - Fiu fiu fiu
Stopię bałwanów, zimnych klawiszy - Czyżby czyż?
Niech no się tylko skończy na dworze niż.
Oj jak miło miło ciepło
Gdy królową słonko trzepło
Roztopiło babę złą
Jakie brzydkie H2O.
Parlando:
Skończyło się proszę pani pani panowanie, teraz możesz być najwyżej Królową Kałuż, w której ropuchy i żaby złożą skrzek. Tfu! A potem się ciebie napiją i wcale nie będziesz im smakować. Goodbye kałużo goodbye.
Trzymaj się mocno, mocno, mocno, - no no no no!
Świeci słońce, wyschniesz zołzo!
Nie dla ciebie miesiąc maj
Koniec pieśni -
This is Kaj...
Słowa: Adam Pernal, Władysław Sikora
Melodia: Adam Pernal
|
O RYBAKU I RYBCE Z TOMBAKU
|
Poszedł nad staw rybak,
Złowił rybkę złotą.
Patrzy się na rybkę
I się dziwi co to
Rybka mu odpowie
Ludzkim głosem prawie,
"Jestem złotą rybką,
Chcę być znowu w stawie.
Trzy życzenia spełnię za to
Babę chcesz, czy kalkulator?
Co chcesz gadaj, lecz nie zjadaj!"
Trzy życzenia miała,
Ale rybak orzekł:
"Trzy to jest za mało,
Już ja cię rozmnożę!
Wpuszczę do akwarium,
I tam - powiem krótko -
Tam się tobą zajmie
Karaś Reproduktor!"
Tutaj rybak życzeń sto ma
Tam znów karaś erotoman
Wybór ciężki - ichtiodramat
Jakże tu się nie załamać....
Oj nie nie nie nie nie
Płacze rybka krzycząc:
"Tylko nie gwałciciel,
Ja chcę być dziewicą!"
Trudno - odrzekł rybak -
Musisz mieć na względzie -
Spełnisz mi sto życzeń
Albo miłość będzie!
Starała się złota rybka,
Sto życzeń spełniła.
Trzeba przyznać, że ogromna
jest w miłości siła!
Słowa: Władysław Sikora
Melodia: Adam Pernal
|
|
|
W pewnym królestwie żyła sierotka
W ubogiej sublokatorce
Matka odeszła w dal z marynarzem
Nieznany sprawca był ojcem.
Kiedy we wtorek zbierała grzyby
Spotkał ją tam książę młody.
Książe charakter miał towarzyski
Więc wziął sierotkę na lody.
Mariola, bo tak miała na imię,
Przyjęła propozycję chętnie
Zaimponuję innym sierotkom
Marysia z zazdrości pęknie.
Wsiedli na konia, ruszyli z piskiem
Do najbliższego drink-baru
Tam zamówili lody płonące
Z obstawą strażaków paru.
Sie sie sie Sierotka Mariola
U u u uboga do wczoraj
Sie sie sie Sierotka Mariola
Sierotka Mariola
Sie sie sie sie!
Po lodach przyszła kolej na wino
Książę zamówił butelkę
Po niej zaczęła pięknieć Mariola
Więc kupił jeszcze butelkę.
Nie upłynęła butelka czasu
Gdy książę zdał sobie sprawę
Że bez Marioli żyć już nie może
Więc poszli do zamku za rogiem na kawę
Panicz zapuścił złoty gramofon
W kominku ogień rozpalił
W oczy popatrzył jak mógł najprościej
Marioli profil pochwalił.
ref: Sie sie sie...
W pewnym królestwie żyje sierotka
W pałacu całym z diamentów
A wszystko to z alimentów.
Sie sie sie sie!
Słowa: Dariusz Kamys, Władysław Sikora (mniej)
Melodia: Władysław Sikora
|
|
|
W górze tyle gwiazd,
W dole tyle gwiazd,
Z lewej, z prawej tyle gwiazd...
I po co tyle gwiazd?
Ach śpij na zdrowie.
Jeśli bajkę jakąś chcesz, to powiem -
O rycerzu z grzywką w bok,
Co go trochę pogryzł smok,
Przez co rycerz przeżył szok
Ach śnij do rana
Jak smokowi rycerz dał barana.
Przez co smok się zmienił w dźwięk,
Wypił wodę, potem pękł,
I już nie brał nic do szczęk!
A a a, a a a
Były sobie smoki dwa.
A a a, smoki dwa
...Smok on the łoter
A drugi nie był łoter
Ach śpij, kochanie
Smoki zjadły jeszcze po baranie.
Trza ze smoka przykład brać,
Weź arszenik i się kładź,
Może wreszcie będziesz spać!
Słowa: Władysław Sikora
Melodia: pożyczana
|
|
|
(śpiewa dziewczę nieduże z towarzyszeniem fauny brzydkiej)
Chrabąszcz, kret i ropuch, sobie wymyślili
Że są bardzo ładni, że są bardzo mili
Młode śliczne dziewczę upatrzyli sobie
Mnie se upatrzyli - co ja teraz zrobię?
Mała Calineczka
Śliczna jak laleczka
Czerwone usteczka
W sam raz dla nas!
By ich diabli wzięli, by ich kundel zmoczył!
Jak się patrzy na nich, lepiej zamknąć oczy
Ale klątwy na nic, każdy z nich uważa
Że ja z nim akurat pójdę do ołtarza.
Mała Calineczka
Śliczna jak laleczka
Czerwone usteczka
W sam raz dla nas!
Jeju jeju rety! - trzeba się ratować
Bo mnie jeszcze który gotów pocałować
Zatem dam zadanie, że ten mnie dostanie
Który granat połknie i w ognisku stanie!
Mała Calineczka
Mała jak zawleczka
Mała prochu beczka
Może być huk!
Może ktoś spróbuje... - no, ja rezygnuję!
- A mi od dzieciństwa granat nie smakuje...
- A ja dziś nie w formie, może jeszcze będę...
- Poćwicz na petardach, a ja sobie siędę.
Calineczko powstań!
Przyszła pora rozstań
Starą panną zostań
Bez posagu!
Z kompleksami!
Po czterdziestce!
Słowa: Władysław Sikora, Adam Pernal
Melodia: Adam Pernal
|
KRÓTKA I JEDNOSTAJNA PIOSENKA O MIŁOŚCI
|
Żyła sobie raz królewna
Co kochała grajka.
On był rok w konserwatorium,
Ona była Majka.
On jej grywał serenady
A ona słuchała,
Ale trochę niedokładnie,
Jedno ucho miała.
Grał więc wszystko po dwa razy
By słyszała w miarę
Ale król był straszna świnia,
Zepsuł mu gitarę!
Więc królewna była smutna
A grajek wkurzony!
I na króla mówił "świnia"
I miał rację. Hej!
Ale król się z tym nie zgadzał,
Więc gdy grajka dopadł,
To mu za to obciął język
Oraz dupę skopał!
By zaś ukryć przed królewną
Że grajek oniemiał
Król jej obciął drugie ucho
Niby to przypadkiem.
Bajka będzie z happy endem
Królowi na przekór
Uszy królewnie odrosły
Grajek gra z playbacku!
Słowa: Władysław Sikora
Melodia: trochę Władysław Sikora
|
|
|
Rodzina: Nasz Kaziu się zakochał
Zupełnie niepotrzebnie
Bo nam się to nie podoba.
Nasza rodzina to dobra rodzina
Przez co i Kaziu dobry
Rodzina z herbem
A ona co?
Bez herbu.
Dziewczę: Ach źle mnie jego rodzino oceniasz...
Rodzina: Syn nasz Kazimierz
Kazik: rodzino, przestań
Rodzina: Jest inteligent i się nie będzie
Żenił z wieśniarą, z matołem (tarara)
Dziewczę: Czemu czemu, mylicie się wszyscy
Kazimierz mi mówił, że rozum mam bystry
Rodzina: Gada, a słoma jej z gęby wystaje
Jakby ze wsi była... O o o! Jak się zdradziła!
Kazik: Ach co to znaczy?! Rodzino, coś rzekła?
Rodzina: To znaczy, że już ci miłość przeszła
Kazik: Oj, to jej nie kocham?
Rodzina: Ona wieśniacze ma usposobienie
Kazik: A ja inteligentny, nie?
Rodzina: A ty inteligentny Kaziu...
Kazik: To trzeba było tak od razu!
Dziewczę: Zawiodłam się strasznie, Kaziku ty!
Kazimierz zdrajca, Kazimierz psy
Kazik: Ja szkoły mam, ja się obraził
A taka na mnie tu mówi brzydko
Jak żeście rzekli
Rodzina: Wieśniara Kaziu.
Kazik: Rodzino!
Rodzina: Co?
Kazik: Podsumuj wszystko...
Rodzina: Ty nasz pupilek, tyś ładny, tyś zgrabny
Tyś mądry, ty chodź do domu.
Słowa: Jasia Chuda, Władek Sikora
Melodia: Władek
|
|
|
Chłopak z fortepianem byłby dla mnie interesujący
Jakby zagrał gamę słuchać mogłabym bez końca
Chłopak z fortepianem tak szalenie mi zaimponuje,
Że się zna na graniu i w klawiszach orientuje.
Nie musi być ładny zbyt
Byle znał na fortepian chwyt
Ani bogaty nie musi być
Ani książę, ani szycha, byle był fortepianista
I pomykał.
Chłopak z fortepianem byłby fajny chłopak z fortepianem
Bo jak co zagrane to wiadomo, że zagrane
Och, jakżebym chciała żeby talent miał trochę jak Chopin
I tak tylko dla mnie po klawiszach i z powrotem.
Nie musi być ładny zbyt
Byle znał na fortepian chwyt
Ani bogaty nie musi być
Ani książę, ani szycha, byle był fortepianista
I pomykał.
Słowa: Władysław Sikora
Muzyka: Adam Pernal
|
|
|
Monika to jest zimna dziewczyna
Nie mamy u niej szans
Nie ma co zaczynać
Z tą Moniką
I nadziei znikąd
Wprost nie zauważa nas.
Spojrzenie chłodne jak świt
Serce jak kamień
Nie poruszy jej nikt
Nie rozpali
Nie rozczuli
Nie rozkocha
Nie przytuli
Zima, śnieg i zamieć.
Temperatura poniżej zera
Choć nam się oczy rwą
Serce zmarzło nieraz
Gdy zbyt blisko
Było to zjawisko
Gdy ktoś chciał pokochać ją
Aaa aa, aaa aa
Zimnie jest serce Moniki
Aaa aa, aaa aa
Monika nie kocha się w nikim.
Lecz kiedyś nawet i ją
Dotknie uczucie
I ona poczuje to
Że rozpali
Że rozczuli
Że rozkocha
Że przytuli
I się nie da uciec.
I już nie będzie Monika chłodna
Kiedy pozna to coś
Czego nie chce od nas
Ech kobieto
Lecz dla nas to już nie to
Bo skorzysta inny ktoś.
|
|
|
Mieszkał pan doktor w bloku na ulicy
Mieszkała w bloku dziewczyna
Ona kochała doktora skrycie
On kochał medycynę
Wyjechał doktor z bloku któregoś roku
Dziewczyna odczuła pustkę
Ona poczuła pustkę w bloku
I długo płakała w chustkę.
Płakała przez miesiąc bez mała
Niewiele miłości wypłakać zdołała
Poziom uczuć wysoki pozostał
A doktor był gdzieś.
Ze smutku, tęsknoty za panem doktorem
Dziewczyna dostała grypy
W grypie czuła się bliżej doktora
Choć on daleko ukryty.
I zmarła w końcu na tą-że grypę
Szczęśliwa, że z grypą tak blisko
A jego to nie obchodziło
On był dentystą.
Słowa: Władysław Sikora
Muzyka: Adam Pernal
|
|
|
Nie widziałam Zdzisia
Wczoraj ani dzisiaj
Nagle po kryjomu
Zdzisio zniknął z domu
Może gdzieś nad Wisłą
Przysiadł, albo w kinie
Przecież żaden Zdzisio
Tak łatwo nie ginie!
Gdzie jest Zdziś? - Gdzie się podział?
Gdzie się podział Zdzisio mój?!
Tak bardzo go nie ma od wczoraj.
Czy z jakimś zamiarem Zdziś schudł bez umiaru
Czy mógłby choć trochę się znaleźć?!
W Kaliszu ktoś słyszał - kto to kto to?
Tak Krzysiu napisał - co napisał?
Że Zdzisiu do Pisza - Pisza Pisza...
Wyjechał i wysiadł. - na dworcu!
I nawet teleskop
Się tutaj nie przyda
Tak bardzo wyjechał - jak bardzo?
Że już go nie widać!
Gdzie jest Zdziś? - Gdzie się podział?
Gdzie się podział Zdzisio mój?!
Tak bardzo go nie ma od wczoraj.
Czy z jakimś zamiarem Zdziś schudł bez umiaru
Czy mógłby choć trochę się znaleźć?!
Może Zdziś mnie zdradził
Z żeńskim elementem
Tak źle się prowadził
Że zginął ze szczętem.
Czy szukać innego?
Newer, newer, newer
Me serce dla niego
Bije pośród żeber.
Gdzie jest Zdziś? - Gdzie się podział?
Gdzie się podział Zdzisio mój?!
Tak bardzo go nie ma od wczoraj.
Czy z jakimś zamiarem Zdziś schudł bez umiaru
Czy mógłby choć trochę się znaleźć?!
Muzyka i słowa: Adam Nowak
Współudział: W. Sikora, A.. Pernal
|
|
|
|
|
|
|
Mucha to jest zwierz nieduży
Mucha to jest zwierz niemiły
Mucha to jest zwierz nieładny
I chytry!
Taka mucha w domu lata
Na nie swoich lampach siada
Na komorne się nie składa
Owad zły!
Niby to domowy zwierz,
Bo w pokojach mieszka
A pogłaskać nie da się
Ani nie zaćwierka.
Owad jeden, jak co zje
Brudzi po kryjomu
I na spacer nie da się
Wyprowadzić z domu.
Nie dla muchy nasze mury
Nasza miłość do natury
Nieprzyjemnym trzeba być
Czas skończyć z umiarem
Muchę trzeba zajść znienacka
I ją przekonywać packą
Żeby opuściła miasto
Pierwszym autokarem.
Mucha ludziom nic nie daje
Ani mleka, ani jajek
Ani z muchy futro jakieś...
Dziwny zwierz!
Człowiek się dla muchy męczy
A ta tylko w domu brzęczy
Nie potrafi się odwdzięczyć
Tak jak pies.
Mucha nie da się tresować
Nie chce aportować
Mucha to jest zwierze głupie
Co siada na kupie!
Co tam, że nieduży zwierz
Lecz w większej ilości
Mogłyby gazetę nieść
I nie wpuszczać obcych.
Nie dla muchy nasze mury...
Chociaż pająk muchy zjada
I ptak czasem pożre gada
Nijak pozbyć się owada
Ciągle są!
Chociaż człowiek dużo może
Z roku na rok coraz gorzej
Skąd się w domu i na dworze
Bierze to?
Ewolucji to jest błąd
Winna era przeszła
Kiedy gdzieś daleko stąd
Mucha z drzewa zeszła.
Ale przyszedł czas najwyższy
Muchom rzec: Go home!
Wracać, muchy, tam skąd przyszły!
Won na drzewo won!!!!
Słowa: Władysław Sikora
Melodia: Władysław Sikora
|
|
|
Pieniędzy dużo mam
Ale ich nie wydam
Choćby była bieda z nędzą
Ja ich jeszcze zaoszczędzę
Hej
dzyń dzyń
Lubię patrzyć jak
Pieniędzy mi przybywa
Jak pieniądze nowe przyjdą
Wtedy jest przyjemny widok
Pieniądze lubię mieć
Bo ja mam w życiu cel
Tak pancerną kasę napchać
Żeby się kulała, psia mać
Do piersi tulę je
W nominał całuję
Kocham je jak dzieci swoje
Choć są niepodobne do mnie
Pieniędzy dużo mam
Ale ich nie wydam!
Kocham je - nie wydam nic!
Tylko za co, kurde, żyć?!!
Słowa: Władysław Sikora
Melodia: Władysław Sikora
|
|
|
Ludzie, jak mi świat się nie podoba
Ludzie, ja przeżywam ciągły stres
Równość miała być i sprawiedliwość
Więc się pytam: gdzie ta równość jest?
Ot na przykład ludzie są nadziani
Ja pomarzyć mogę tylko o tym
Bo mnie forsa jakoś się nie trzyma
Wczoraj zgubiłem dwadzieścia złotych...
A uroda, proszę spojrzeć wokół
Oj, nie każda ładna jak Jane Fonda
No i teraz, proszę, spójrzcie na mnie
No, czy ja wyglądam jak Belmondo?
Co na to Policja?
Czemu nic nie robi?
Niech mi da pieniądze, niech mnie przyozdobi!
Jeśli ma być równość tak jak mówi się
Niech mi zrobi dobrze,
Albo innym źle.
Życie już w ogóle mnie nie cieszy
Trutkę zjem, lub wypiję atrament
Wszędzie ktoś bogatszy lub piękniejszy
Ja się pytam: co na to parlament?
Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję
Że przylecą piraci bombowcem
I bogatym zabiorą pieniądze
A na pięknych założą pokrowce.
Co na to Policja?
Czemu nic nie robi?
Niech mu da pieniądze, niech go przyozdobi!
Jeśli ma być równość tak jak mówi się
Niech mu zrobi dobrze,
Albo innym źle.
Słowa: Władysław Sikora
Melodia: Władysław Sikora
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Mały szok estetyczny p.t. Dokąd to leci?
Leci kretyn leci
Wysoko i nisko
Bardzo mu się śpieszy
Żeby było blisko.
Leci leci drugi
Cały w kropki bordo
Jeżeli nie zwolni
Zaryje gdzieś mordą!
Dwa kretyny poleciały
Jeden czarny, drugi biały
A ten trzeci nie poleci.
Płynie kretyn płynie
Płynie krytą żabką
Jeśli nie wypłynie
Znajdą go pod Rabką.
Płynie płynie drugi
Głupi ale dzielny
Ten się nie zanurzy
Bo jest wodoszczelny.
Dwa kretyny przepływały
Jeden czarny, drugi biały
A ten trzeci nie przepłynie.
Jedzie jedzie kretyn
W wagonie sypialnym
I ma skośne oczy
Bo jest orientalny.
Jedzie jedzie drugi
W wagonie pocztowym
Ma najwięcej znaczków
Bo jest polecony.
Aż kretynów naleciało
Głupich dużo, mądrych mało.
Gdzie - spytacie - zlot tych gości?
...W każdej większej miejscowości!
Słowa: Grupa pod wezwaniem
Muzyka: Adam Pernal
|
|
|
Dzwoni telefon:
Dryń dryń, dryń dryń.
Stoi daleko,
Dryń dryń, dryń dryń.
Trzeba ruszyć się z kanapy
Jakże mi się nie chce!
Lecz telefon jest uparty.
Kto to dzwonić może?
Do mnie, czy nie do mnie?
Może to pomyłka?
Leżę wciąż albowiem
By wstać - szczerze powiem -
Dużo trza wysiłku.
Dzwoni telefon:
Dryń dryń, dryń dryń.
Stoi daleko,
Dryń dryń, dryń dryń.
Trzeba ruszyć się z kanapy...
Wezmę już odbiorę
Bo mam dosyć trochę
I też obowiązek.
Chociaż pensja marna
W końcu Straż Pożarna
Jakoś się dowlokę.
Słowa: Władysław Sikora
Melodia: Adam Pernal
|
ZASBARKADA APOKALIPSA - KATAR
|
Ba diedola sie zaczeła
W zibdyb środku lata
Da przeciodgu jadłeb loda
I złapałeb katar
Boja baba bi zrobiła
Dapar z różdych ziółek
Jak po ziołach tych kichdołeb
Ksiodżki zwiało z półek
Wzdychab groźdie, dos bi rośdie
Kichab coraz głośdiej
Babbabija, lato bija
Ale katar coś die!
Badgo Świedta, die wytrzybab
Gatar dos bi urwie chyba!
Zaraziłeb swob rodzide
Kota psa i ryby
Jak kichaby wszyscy razeb
Wylatujob szyby
Od kichadia lecob szyby
Stodd przeciodg co chwileb
Od przeciodgów katar rośdie
Perpetub bobile!!!
Wreddy żywioł dapastuje
Bedczy diesłychadie
Die dość, że zdrowie rujduje
Diszczy dab bieszkadie!
Batko Świedta, o bój losie
Bab go już po diurki w dosie.
Już zdajobych die bab prawie
Die bab kubpli i dziewczydy
Tylko bab te oczy łzawe
Tylko dos bab bardziej sidy!
Bab chusteczkę zasbarkadob
Wszystkie cztery rogi
Kto bdie kocha?
Kto bdie lubi?
Kto bdie pocałuje?
A fuj!!!
Słowa: Dariusz Kamys, Władysław Sikora
Melodia: Mirosław Kowalik, Dariusz Kamys
|
|
|
|
|
|
|
Płyną gondole Wenecją
Księżyc się w wodzie odbija
Gondolier jak Apollo
Odpycha się kijem
Pluszcze woda pod łodzią
A łódź sunie jak pociąg
Woda parska i prycha
A gondolier popycha
Weneckie niebo
Weneckie gwiazdy
Romantyzm
I wodne pojazdy
Weneckie niebo
Weneckie gwiazdy
Reumatyzm
I wodne pojazdy
|
|
|
Miałam koszyk jabłek
I wszystkie dojrzałe
Prawie kilkanaście
Koszyk jabłek miałam
Powiedziałam: miałam
Bo ich nie mam właśnie
Oczy miał niebieskie
I tak na mnie spojrzał
Aż czułam że słabnę
Uśmiechem mi błysnął
Zębów cały oddział
A ja z koszem jabłek
Były jabłka, nie ma jabłek
Było dużo, nie ma nagle
Jedna chwila i po wszystkim
I co mam, mam ogryzki
Co tu wiele gadać
Męski okaz drania
Bez żadnych skrupułów
Jabłka powyjadał
W trakcie zakochania
I odszedł bez trudu
Jeśli jeszcze kiedyś
Jabłka będę miała
Już nie będę głupia
Nie ma - choćby piękny
Żebym jabłka dała
A niech sobie kupi
|
|
|
Straszy w moim domu strasznie
To zadzwoni, a to wrzaśnie
Wrzask nieświeży, włos się jeży
Należy mi się relanium
Łażą, wyją dzwonią, świecą
Ukazują się conieco
Mam nerwicę od tej pory
Cholerne upiory
W grobie taki nie odpocznie
Tylko straszy tu bezzwłocznie
Miast wygodnie leżeć w trumnie
On się pęta u mnie
Nie ma duchów!
Nie ma żadnych duchów!
Nikt nie robi: Uuuuuu...
Nikt nie świeci w kącie
Nikt nie straszy
Nikt nie straszy tu!
Gdy zasypiam sobie właśnie
Taki mi do ucha wrzaśnie
Przecież wyspać w tym hałasie
Się nie da się
Żebym chociaż dopadł śmiecia
Lecz przez palce to przeleci
Przezroczyste chodzą dziady
Złapać nie da rady
Jakże z takim duchem
Zamieszkiwać wspólnie
Kiedy nie ma duch ogłady
I mi czasem lutnie!
Nie ma duchów!
Nie ma żadnych duchów!
Nikt nie robi: Uuuuuu...
Nikt nie świeci w kącie
Nikt nie straszy
Nikt nie straszy tu!
Słowa: Władysław Sikora
Melodia: Adam Pernal
|
|
|
|
|
|
|
Co dzień na oddziale naszym
Coś dziwnego dzieje się
Bo pan lekarz nie uważa
Stąd to bierze się.
Napoleon chlapie zupą
Robi wszystkim nam na złość
Je z rękami za pazuchą
Taki głupi gość.
Gordon-Benet mnie stresuje
Wdycha z zapalniczki gaz
Boję się, że eksploduje
I pochlapie nas.
A Mickiewicz wybił szybę
Jak się ze Słowackim bił
Przez to z okna wypadł Ikar
I rozwalił ryj!
Reagan zjadł dziś pelargonię
A kotleta nie chce jeść
Teraz kotlet jest w wazonie
Pelargonia uuu... gdzieś.
A Joanna d'Arc zgłupiała
Mówi, że odejdzie stąd
Że góralem jest z Podhala
Porypało ją!
Wszyscy jacyś nienormalni
I ja źle się czuję tu
Nie chcę być już Marilyn Monroe
Tylko Winetou...
Słowa: Władysław Sikora
Melodia: Władysław Sikora
|
|
|
Przybyła rodzina z daleka
I dzieci ze sobą zabrali
O niespodzianka
Posiedzą do czwartku
Przybyła rodzina z oddali
Rodzina się pali do zwierzeń
A dzieci w pokojach się bawią
Bawią się fajnie
Coś sobie znajdą
Te dzieci już wiele potrafią.
Rodzina w gościach
Jest jak na drożdżach
Pęcznieje z każdą minutą
Coraz jej więcej
Pełno jej wszędzie
Dzieciom kły rosną i futro.
Wujów i cioć
Więcej dwakroć
Ust ich miliony
Plotą androny
Ale to nic
Uśmiech nie znika z lic.
Tematy do rozmów się kończą
I dzieci się trochę mniej bawią
Lecz to się nie uda
Że zbawi nas nuda
Bo przecież tak nas nie zostawią.
|
|
|
Umarł pan grabarz
Zatruł się grzybami
Bo grzyby to trucizna, te grzyby z plamkami
A ludzie teraz chodzą i się dziwią teraz
Że pan grabarz fachowiec
A jednak umiera
Żal pana grabarza
Już go nie ma pośród
I kto grób wykopie, równy dół po prostu
O jaki cios wielki i jaka wilka strata
Nie ma już kto kopać
Stąd apel do świata:
Proszę teraz nie umierać
Proszę proszę proszę
Słońce takie piękne
I wołki po rosie.
Proszę jakoś się powstrzymać
Teraz teraz teraz
Wykazać postawę
I jakoś nie umierać.
|
|
|
Pan dozorca w naszym domu głośny jest
Nie to, żeby darł się
Albo się upijał gdzieś
On po prostu głośny jest.
Wszyscy w domu staraliśmy się
Żeby ciut wyciszyć go
Bo dozorcą dobrym jest
Lecz głośno pracuje chłop.
W miejscowości naszej przeważają cisi
Ale on jest jakiś inny
Chociaż oddany swojej pracy bez reszty
On rzęzi, on skrzypi, on szumi, on trzeszczy!
O dozorco głośny!
O chłopie bez tłumika!
Nie pracuj zbyt późno
Pór nocnych unikaj
Człowieku zbyt głośny
Powodzie hałasu
Nie zaczynaj zbyt wcześnie
O świcie nie pracuj!
Słowa: Władysław Sikora
Melodia: Adam Pernal
|
|
|
Aaaaaaaa aaaaaaa
Dookoła noc, nie ma co już dalej zwlekać
Gwiazdy mówią, że łóżko i poduszka czeka
Łóżka i poduszka
Baju baju spać
Żebyś naśnił głupot
Nim trza będzie wstać
Śpij wytrwale i nie wstawaj aż
Sprawdzisz co pod powiekami masz
A tam masz bałagan
Najwpierw baran za baranem
Na to się nakłada
Sprawy dawno zapomniane
I co chwilę zmiana
Tysiąc zmian do rana
A gdy ci się znudzi
Przecież się obudzisz.
Aaaaaaaa aaaaaa
Chrrr fiuuu
|
|
|
W okrutnym świecie, gdzie krzywda się dzieje,
Gdy tylko bandycie przyjdzie ochota
Cóż może począć samotna kobieta
Gdzie skargę ma złożyć bezbronna istota?
Kiedyś mnie napadł chuligan nocą
Kazał zdjąć rzeczy i na ziemi położyć
Jużem myślała, że krzywdy mej chce
Lecz on chciał mnie okraść - ale nie zdążył...
Ref.
dup, dup, dup, z lewej z prawej, z przodu, z boku
dup, dup, dup, cios w żołądek i po kroku!
dwa ruchy szybkie i nerki obite
bo po co napadł na słabą kobitę...
Raz mi zastąpił drogę pan w płaszczu
Dość elegancki lecz nie miał nic więcej
Cały golutki, taaaki chudzina
Więc pomyślałam, że tego oszczędzę
Patrzę i czekam a on taki nieśmiały
Chyba godzina mnięła cała
A on tak stoi, chrząka i chrząka
Więc się troszeczkę zdenerwowałam
Ref.
dup, dup, dup, ...
A proszę sądu, tych czterech panów
Mundurów nie widziałam bo w mroku stali
Na wszelki wypadek ich postraszyłam
I się potłukli jak uciekali
Jakże bym mogła tymi rączkami
Żebra połamać, niech głupot nie gada
Wszyscy pod ścianę bo coś mi się zdaje
Że pan prokurator też na mnie napada
Ref.
dup, dup, dup, ...
Słowa: Władysław Sikora
Melodia: Władysław Sikora
|
|
|
Pomimo roli jaką spełniał on
Taki przystojny
Był tamtej wiosny.
Chociaż porzucił mnie jak zwykły złom...
(bo ja trochę ważę)
Nie mogę mu zarzucić nic
Prócz tego, że
Okazał się
Zwyczajnym chamem
Bo nie poznał się na mnie
Kapitał uczuć lokowałam weń
Zamiast pomnażać (go)
On defraudował! (go)
Lecz żalu przecież nie powinnam mieć.
Nie wróci już, więc po co żal?
A jednak mam
Że taki cham!
Pomimo wiosny
Sponiewierał serce me.
Na niego przecież spoglądałam tak:
(o tak:...)
Dałam mu wszystko
Co w oczach miałam.
Teraz mi w oczach tylu rzeczy brak.
Bo on je wziął i poszedł w świat,
Nie mam już nic
Nie mam ni łzy
Ani szkieł konta-
ktowych, które zabrał mi
Cóż znaczy miłość dla kogoś jak on?
Mężczyznom wierzyć
Nie wolno wcale.
Nie będę wierzyć chłopom już - a co!
Wróciłby znów, wierzyć? - a gdzież!
Już więcej nie
Zakocham się!
Albo zakocham
Ale bardzo niechętnie!
Słowa: Władysław Sikora
Melodia: Adam Pernal
|
|
|
Taki jestem mądry i inteligentny
Taki rozum w głowie mam, że się ledwie mieści.
Nie od wczoraj, nie od dzisiaj i nie od miesiąca
Mądrość tak mnie w czaszkę trzepie i mnie geniusz trąca.
Z tej mądrości proszę gości
Zalet sto posiadam
Mądrym okiem patrzę wokół
Mądrą gębą gadam.
Szkoła niepotrzebna, kiedy mądra głowa
Ani Cambridge ani Oxford, ani Podstawowa
W locie łapię każdą myśl, w locie ją rozumiem
W locie krzyżówkę rozwiążę, w locie wszystko umiem.
Taki geniusz bądź co bądź,
To przypadek rzadki
W mózgu mam komórki szare bardzo,
I w groszki i w kwiatki!
Czy ktoś zauważył z was, jasność kiedy śpiewam
To jest intelektu blask, który ja rozsiewam.
Blask mądrości poczuć musi, kto ze mną obcował
Jeden, jak dzień przy mnie postał, to fosforyzował.
I ta mądrość ciągle rośnie
I wciąż większa głowa
Nie wiem jakiej wielkiej czapki
Za rok będę potrzebował...
Taki jestem mądry i inteligentny
Taki rozum w głowie mam, że się ledwie mieści.
Ja na rozum mam dowody, rozwiązałem rebus
I mam w głowie coś takiego, doktor mówił że mózg!
Autor: Władysław Geniusz Sikora
Melodia: Adam Pernal
|
|
|
O miłości było już milion piosenek.
Oto piosenka milion pierwsza.
Kocham Hanię kocham
Serce w piersi się telepie
Hania jak malina
Kupię jej pierścionek w sklepie.
Chodzę z Hanią chodzę
Chodzę kiedy jest pogoda
Z Hanią hen, cały dzień
Chodzić z Hanią mi nie szkoda.
Haniu! Haniu!
Taka jesteś śliczna
Kupię tobie kwiaty
Na tę okoliczność.
Tak mi dobrze z Hanią
Że przesłania mi pół świata
Hania to jest anioł
Chociaż jeszcze słabo lata.
Cieszy mnie to cieszy,
Odkąd jestem zakochany
Świat się stał piękniejszy
I przestały cieknąć krany.
Haniu! Haniu!
Taka jesteś miła
Kupię tobie kwiaty
Żebyś tylko była.
Jaka Hania piękna!
Rozumna i pracowita.
Ja przed Hanią klęknę
I o rękę ją zapytam.
Hani się oświadczę
I jej powiem - bierz mnie Hania
Jestem sam, posag mam!
I stos rzeczy do wyprania.
Haniu! Haniu!
Taka jesteś śliczna
Kupię tobie kwiaty
Na tę okoliczność.
Słowa: Władysław Sikora
Melodia: Adam Pernal
|
|
|
|
|
|
|
Nudzę się, nic tutaj się nie zdarza
Nudzę się, nic, tylko się wyrażać
Nudzę się, za oknem wciąż to samo
Budzę się, a tutaj znowu rano!
Nudzę się, ludzie wciąż tacy sami
Nudzę się, o, żeby choć dynamit
Lala la la, rozerwać trochę ludzi
Rozerwać i może ciut wybrudzić.
Nudno mi, żebym choć lalę miała
Zaraz bym coś jej amputowała
Nie mam, o! lali ni pajacyka
Jak na złość, I komu urwać coś?!
Nudzę się, na nic tu dziobem kłapać
Nudzę się, żeby choć żabę złapać.
La la la pomęczyć płaza troszkę
La la la przy stole zemdlić ciotkę.
Nudno mi, ta nuda wprost mnie zżera
Tu mnie nikt, do ZOO nie zabiera
Nudzę się, a zresztą brak tu ZOO
Zżera mnie, już mnie zeżarło - o!
(chrum chrum)
Słowa: Władysław Sikora
Melodia: Adam Pernal
|