|
|
Kabaret ADIN Na początku to miała być tylko alternatywa dla działań kabaretowych prowadzonych z Laskowikiem. Odskocznia w inny humor od okazji do okazji. Jednak po opuszczeniu kabaretu Laskowika i jednocześnie z pomysłem na kabaret ascetyczny - Adin stał się zbyt interesującą możliwością by traktować to tylko jako okazjonalne wydarzenie. Adin z założeniu miał być kabaretem ascetycznym i wstrzemięźliwym aktorsko. Osobiście już byłem zmęczony nadmiarem środków technicznych, mimiki, śmiesznych chwytów - stosowanych przez medialne kabarety. Śmieszne to jest, ale stosowane zbyt masowo. Perełki sztuki kabaretowej zdarzają się już zbyt rzadko. I stąd ambicja (bo to ambicja) stworzenia kabaretu artystycznego (lub artystowskiego - jak kto woli). I nie było łatwo. Bo nawyki, żeby się podobać, były na tyle silne, że trzeba było cały czas walczyć z naturalną skłonnością do rozśmieszenia bez względu na poziom. Ale na szczęście w zespole byliśmy zgodni, że oszczędna gra potrafi być bardziej śmieszna niż zagrywanie się. Bywało, że zadawałem sobie pytanie czy to nie wkracza już na ścieżkę bełkotu artystycznego wspieranego poczuciem misji. Gdyby nawet jednak, to i tak nie miało sensu powielanie modelu kabaretów medialnych. Jest ich wystarczająco wiele. Jak już kabaret, to coś ciekawego w tym musi być. Przyjemność z kabaretu wyobrażam sobie tylko w przypadku pójścia nieco wbrew. A pójście wbrew oznaczało dla mnie w tym wypadku wyparcie się roli artysty użytkowego (kiedyś demonstracyjne odcięcie się od polityki). Trudna to była droga. Model potemowski był taki, że grupa sympatycznych osób bawi się razem z widownią. I to nie pozostawiało żadnych wątpliwości. W Adinie stawaliśmy trochę na przekór widowni, wcale nie byliśmy sympatyczni (chociaż prywatnie jak najbardziej) a wręcz wyzywający. Jeśli mimo wszystko publiczność darzyła nas sympatią to nie było problemu - gorzej kiedy tworzył się lekki dystans. Nie było łatwo ten dystans przełamywać. W pewnym momencie artystycznie stanęliśmy w miejscu. Trochę przez brak spektakularnego sukcesu, a trochę przez praktyczne trudności w pracy. Większość zespołu nadal była zaangażowana w przedsięwzięcia Laskowika i notoryczny brak czasu utrudniał rozwój. Ta stagnacja zaczęła być już niepokojąca i chcąc nie chcąc należało zamknąć ten projekt. Po tej działalności pozostał duży sentyment do Adina i cały czas wiara, że można skutecznie śmieszyć w sposób ascetyczny. Nam się nie udało tego wyraźnie udowodnić ale może kiedyś pojawi się taki kabaret. Oby! |