| |
| |
CODZIENNOŚĆ PRZYKRA CZY FAJNA?
Wszyscy żyjemy w tym samym świecie a oceniamy go bardzo różnie.
Jedni uważają, że codzienność jest przykra a innym wydaje się ciekawa i w porządku.
I wszyscy mają rację.
Bo codzienność jest taka jaką każdy sobie sam uważa.
(ważna uwaga: pomijam zdarzenia wyjątkowe - zarówno nieszczęścia jak i nadzwyczajne uśmiechy losu)
I wtedy: Każdy ma takie życie jak sam sobie je wyobraża.
Pomijając zdarzenia wyjątkowe - wszystkim zdarzeniom codzienności można nadać swoje własne znaczenie.
Nie ma zdarzeń i ludzi złych, przykrych, nieciekawych, wstrętnych - jeśli samemu się nie nada im tego znaczenia.
Bo jakież wydarzenie codzienności może być przykre bez mojej zgody?!
Weźmy na przykład bezinteresowne chamstwo ze strony przypadkowo napotkanej osoby.
Można się zbulwersować, zdenerwować, oburzyć i przeżywać to przez pół dnia jako coś złego - dzieląc się jeszcze z innymi tą przykrością. I rzeczywiście jest nieprzyjemnie.
Ale można zdarzeniu odebrać moc zła!
Nie znam człowieka - więc mogę zbudować na jego temat każdą hipotezę. Bez trudności wyobrażę sobie, że nie dość, że ma ciężkie życie, to jeszcze miał ciężki dzień. Zamiast się oburzać mogę mu zacząć współczuć i wybaczyć.
Podzielił się ze mną chamstwem bo jest w nim jakieś nierozładowane napięcie. Nie mogę mu właściwie bezpośrednio pomóc - więc pomagam mu jedynie przez wybaczenie jego zachowania.
I czy spotkało mnie teraz coś złego? Nie.
A jeśli to ktoś dobrze mi znany odnosi się do mnie nieprzyjaźnie...?
Jeśli to nie jest zły do gruntu człowiek (a takich prawie nie ma) - to wyjaśnienie jego zachowania mieści się w dwóch wariantach: albo ze mną coś nie tak albo z nim.
Jeśli ze mną - to ten człowiek daje mi cenną wskazówkę, że mogę coś poprawić u siebie. On staje się moim nauczycielem. Surowym ale sprawiedliwym. Można mu nawet w duchu podziękować (w realu nie radzę - bo sobie nie daj boże weźmie do serca).
Jeśli z nim - to znowu można mu współczuć i wybaczyć. A być może można mu nawet pomóc! To bardzo budujące zajęcie - pomóc komuś nielubianemu tak żeby go polubić.
Nie zawsze się chce pomagać i obowiązku nie ma - ale już samo wybaczenie wystarczy, żeby zabrać moc zła.
Wybaczenie jednak nie ustrzeże przed ponownym nieprzyjemnym zachowaniem - i tu znowu pole do nauki: jak zneutralizować na przyszłość takie zachowania.
To jest gra - co zrobić, jakiego klucza użyć, gdzie zdobyć klucz, czym neutralizować, jak wejść na wyższy level - gry komputerowe chowają się przy takiej życiowej grze o codzienność.
Cokolwiek się wymyśli - to i tak będę mądrzejszy niż przedtem byłem - więc znowu należą się podziękowania w duchu.
A co gdy pada i jeszcze na dokładkę ochlapał samochód a uciekając sam wlazłem w kałużę...?
Ano nic!
Można z tego zrobić zmartwienie na najbliższe godziny - ale równie dobrze można skwitować pogodnym: musi czasem padać. A jeśli uda się do tego uśmiechnąć - to naprawdę nic się nie stało.
A radzę spróbować czegoś takiego kiedy pada - zamiast przemykać w skuleniu w deszczu, wziąć się wyprostować i iść z czołem do góry - kropel spadnie tyle samo, ale uczucie jakże inne! Jak zdobywanie małego szczytu!
Wiem, że to wszystko wygląda na bajdurzenie nawiedzonego idealisty.
Nie po to człowiek obdarowany został agresją żeby się jej wypierać na co dzień.
No i niech nikt się nie wypiera agresji na siłę! Trzeba się czasem wkurzyć, zdenerwować...
Agresja jest w porządku.
Agresja to motor, agresja to siła wewnętrzna.
Tym bardziej należy akceptować agresję u innych ludzi. Mają prawo być chamscy - a tym bardziej jeśli nie potrafią popatrzeć na codzienność z jasnej strony.
A jeśli samemu się zrobiło coś nie tak i to jest powód do zmartwienia...?
No i znów trzeba sobie wybaczyć i podziękować zamiast psioczyć. Przecież to wyraźny sygnał, że jest co zmienić na lepsze.
A jak już się wie co - to tylko pozostaje wymyślić jak? Kolejna ciekawa gra - za darmo! (no prawie, bo jakieś koszty wcześniejszych błędów mogą być)
I tak cokolwiek się weźmie na tapetę to można zobaczyć to w pozytywnym, interesującym świetle.
Żadne zdarzenie codzienności bez mojej zgody nie będzie przykre.
Wiele zdarzeń przykrych lub przeciętnych można zobaczyć jako ciekawe lub nawet fascynujące.
I teraz można sobie codzienność samemu wybrać: czy ma być przykra czy fajna?
Chociaż właściwie mam małe prawo pisać o codzienności.
Bo co ja wiem?! Mi codzienność się zdarza tylko czasem. Bo ja sobie wybrałem święto.
Bo to też mogłem.
| |
|  strona główna |
|
|
|
|
| |
można się nie zgodzić:
podpis: mrowka
nie myślałam o tym w tych kategoriach. To znaczy: dla mnie codzienność JEST szczęśliwa, co by się nie działo. Drobne porażki i małe przykrości wyprowadzają mnie z równowagi, ale tylko dlatego, żeby sobie ponarzekać przez chwilę - potem wszystko wraca do normy, chyba reaguję dość impulsywnie tylko dlatego, żeby dać sobie prawo do skakania z radości przy małych sukcesach. Jak pada, ochlapie mnie samochód i włażę w kałużę do tego - to zaczynam w końcu pękać ze śmiechu i obracać wszystko w jak najlepszy żart. Nie wierzę w coś takiego jak pech. Paradoksalnie, w szczęście wierzę. MOŻE reaguję (chwilowo) histerycznie, kiedy wyczerpią mi się akumulatorki, ale nie traktuję niczego w kategoriach przykrej codzienności. Daję sobie prawo do zmęczenia, smutku, złości - ale go próbuję nie nadużywać. "Mi codzienność się zdarza tylko czasem. Bo ja sobie wybrałem święto." z tego wnioskuję, że ja też... do niedawna myślałam, że wszyscy tak mają. W sumie wyraziłeś to wszystko, co próbowałam przemycić w tematach o szczęśliwości ;).
podpis: niewdziosek
Doszedłem do takiej samej metody postrzegania (a może trochę kreowania?) rzeczywistości. Szukanie dobrych stron rozmaitych wydarzeń pozwala łatwiej je zaakceptować. Traktowanie innych, nie zawsze przyjaźnie nastawionych do nas ludzi jako właśnie bliźnich, czyli podobnych nam współtowarzyszy w drodze przez świat, daje możliwość zrozumienia pobudek ich działania. Każdy z nas przedziera się przecież przez mniejsze lub większe wertepy życiowe. Nasze mechanizmy poznawcze są niedoskonałe, o różnym stopniu tej niedoskonałości. Dostarczają nam bardzo ograniczonej wiedzy o świecie i o nas samych. Przy przekraczaniu kolejnych progów wiedzy zasypuje nas coraz to nowa góra szczegółów. Być może w nieskończoność. Możemy próbować rozmaitych teoretycznych dywagacji a i tak prawdopodobnie istnieje granica możliwości poznawczych samych siebie (na przykład nie wiadomo czy układ myślący jest w stanie poznać szczegóły własnego działania). I tak dalej... W takich okolicznościach przyrody metoda wyobrażania sobie rzeczywistości w sposób pozytywny pozwala znajdować w życiu radość i minimalizować przykrości. A jeśli ktoś tą radością potrafi dzielić się z innymi, to jest to coś wspaniałego.
podpis: N.
Niemożliwe! Sikor napisał tekst, z którym totalnie, absolutnie i bez żadnych zastrzeżeń się zgadzam. Świat chyba nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać :)
podpis: mrowka
haha, świat schodzi na psy, S., coś tu za spokojnie w temacie ;)
podpis: Kris
Spokojnie jest tu bo macie się nie zgadzać !!! :)
Ano są na świecie (jak wszyscy wiedzą) pesymiści i optymiści i z moich doświadczeń wynika, że ni cholery nie za wiele można z tym zrobić. Myślowe gry szukanie dobrych stron każdej sytuacji są dobre i działają ale działają na optymistów czyli na tych którzy tego nie potrzebują bo właściwie taki mechanizm mają już w siebie wbudowany. Pesymista pomimo wysiłków i prób szukania tych jasnych stron i tak zawsze będzie wiedział, że tylko się oszukuje, że tak naprawdę to on ma pecha, tego obok przecież nie ochlapało tylko mnie. A sąsiadka ma takiego dobrego męża i pomaga i sprząta itd. a mój to szkoda gadać itd więc codzienność jest przykra. Dodatkowo jako bonus działa też inny mechanizm jak jestem taki biedny, pechowy i ciągle narzekający to mam prawo oczekiwać że inni powinni mnie pocieszać, pomagać itd. Po prostu jest mi naprawdę ciężko więc nie mam naprawdę siły pomagać i nie musze być miły, współczujący i empatyczny dla innych bo ten drugi ma lepiej ode mnie więc jest w lepszej sytuacji więc to on powinien mi współczuć, pomagać itd.
Zresztą co to za filozofia, że cokolwiek mi ktoś zrobi czy powie to i tak jest dobrze i fajnie i jeszcze mam mu w duchu dziękować ??? Za to, że mnie obraził, chamsko potraktował - dziękować, bo on ma zły dzień, a jaki ja mam niby, dobry ?? Jeszcze czego - niedoczekanie panie S. Wiadomo że Prawda jest tylko jedna nie może być i tak i tak, a Prawda jest taka, że codzienność jest do bani i tylko optymiści tacy jak Sikor oszukują się, że jest fajnie ale to nie zmieni Prawdy.
No i chyba się nie zgodziłem :)
podpis: S.
Bardzo się nie zgodziłeś.
Ale też się bardzo zgodziłeś!
Bo taką się ma rzeczywistość jaką każdy sobie sam wyobraża.
podpis: Florentyna
wszystkim zdarzeniom codzienności można nadać swoje własne znaczenie
można ale nie zawsze warto dzielić się nimi z innymi
| |
|
|