|
ramka
|
|
| |
DEFINICJA GŁUPOTY
Oj, głupota jest trudno definiowalna. Jak większość pojęć wzniosłych.
No bo przecież głupota ma coś mistycznego w sobie. To jest jak dar! To jest blask otaczający cały świat. Któż nie potrafi dostrzec głupoty pośród innych blasków… Kto wie, czy głupota nie świeci najbardziej.
Ale czymże jest?!… Pffff…
Jakby tak to był brak wiedzy…?
Czyżby? Eeeee… Przecież brak dostępu do wiedzy nikogo nie naznacza głupotą. Iluż to prostych, niewykształconych ludzi potrafi być mądrych jak mało kto, a iluż inteligentów z wykształcenia popisuje się głupotą koncertowo.
Gdzie miałaby być ta granica wiedzy która rozdzielała by mądrych i głupich? Czy naprawdę trzeba wiedzieć jak się nazywa największe miasto w kraju, by nie być głupim? Jeśli to człowiekowi do niczego niepotrzebne, to na cholerę mu ta wiedza?
To może brak wiedzy, która akurat jest potrzebna!? No fakt - jeśli ktoś pracuje jako elektryk, a nie wie, że dotykanie językiem przewodów to nie jest najlepszy sposób na badanie obecności napięcia - to można nazwać go głupim.
Ale jeśli elektryk by nie wiedział jak działa prawo Ohma?… Lekarz, ekspedient ma prawo nie wiedzieć. Elektryk nie. Więc tak - jest głupi! Powinien to wiedzieć, może to wiedzieć - a nie wie.
Już mam pierwszy wyznacznik. Głupotą jest brak wiedzy, która jest człowiekowi niezbędna dla jego własnego życia - a o której wiadomo, że jest dostępna.
Szukam dalej. Brak inteligencji - czyli niski IQ.
Inteligencja to umiejętność kojarzenia wiedzy z rzeczywistością, umiejętność kojarzenia odległych pojęć itp. Czy wysoka inteligencja chroni przed głupotą?…
Tak myślę, że mądrością należy nazwać umiejętność rozumienia ludzi i rzeczy. Inteligencja wcale tego nie zapewnia - bo prowokuje do własnych ocen i własnego rozumienia - nieraz w stopniu zaślepiającym inne racje.
Nie jest głupim ten, kto nie rozumie, ale szczerze się do tego przyznaje. Głupim za to jest taki, co nieprzytomnie upiera się przy swoich przekonaniach - niezależnie od stopnia inteligencji. Taki rzeczywiście nie rozumie ludzi i rzeczy.
No i już się powoli klaruje.
Jeszcze tylko pytanie czy głupotą można nazwać upośledzenia umysłowe wszelkiego poziomu - od trudności w nauce do upośledzeń głębokich.
I znów odpowiedź wydaje mi się prosta - nie upośledzenie jest głupotą, a najwyżej nie przyjmowanie tego do wiadomości. Nad upośledzeniem można rozpostrzeć parasol miłosierdzia dopóki upośledzony nie uprze się kierować sprawami którymi nie powinien.
Więc ostatecznie moja definicja wygląda tak:
Głupota to brak chęci zrozumienia rzeczy które należałoby i można zrozumieć.
Pierwszą rzeczą do zrozumienia powinno być zrozumienie własnych ograniczeń. Na nic inteligencja i wiedza jeśli jest przeceniona. Ale niestety, tak wielu przecenia. Objawia się to posądzaniem innych o głupotę.
Nie wyobrażam sobie, że człowiek mądry (nie dotknięty głupotą) miałby uznać za głupie zdanie, zjawisko, zachowanie, choćby na oko niedorzeczne, bez zrozumienia jego sensu. Każda głupota ma swoje źródło. Dopóki owo źródło nie jest zrozumiałe - nie można o niczym powiedzieć, że jest głupie - bo być może głupcem jest ten, który nie dostrzega w tym mądrości.
Dlaczego na początku napisałem, że głupota świeci najbardziej na świecie? Wcale nie dlatego, że widzę głupie zachowania, głupie poglądy…
Dlatego, że tak wielu ludzi przypisuje innym głupotę nie podejmując najmniejszego wysiłku, żeby ich zrozumieć!
A skąd głupie sądy i zachowania - często można zrozumieć i należy. Oj! I niejedno wtedy przestanie być głupie - a głupim się okaże ten, który o głupotę posądza.
|
|
| |
|
|
| | |
można się nie zgodzić:
podpis: niewdziosek
Chęć zrozumienia rzeczy, które należałoby i można zrozumieć wymaga umiejętności oceny tych właśnie rzeczy. Czyli wymaga mądrości (wiem, że nic nie wiem). A więc człowiek mądry, ale bez tej chęci (a więc raczej leniwy) jest według tej definicji głupi. Jakieś to zawiłe.
Brak owej chęci zrozumienia może wynikać także z przyczyn psychicznych - depresji, braku akceptacji na świat. Nie twierdził bym w takim przypadku jednak, że jest to głupota.
Z mądrością nierozerwalnie wiąże się tolerancja dla błędów swoich i innych. A więc dobroć. Człowiek mądry musi być dobry. Nie ma mądrości zła - mądrości ciemnej strony mocy. Zło może mieć ogromną wiedzę i inteligencję - może być bardzo sprytne i przebiegłe (przez to bardzo skuteczne) ale nie jest mądre.
podpis: S.
Brak chęci zrozumienia wg mnie wynika nie z lenistwa lecz z powodu przecenienia swojej mądrości (inteligencji, wiedzy).
Więc człowiek mądry który uważa, że wie wystarczająco dużo by wydawać sądy i wyroki - często posuwa się do głupoty a niektórzy tkwią w niej permanentnie.
Człowiek mądry a leniwy - jeśli tylko zdaje sobie sprawę z braków wiedzy głupim nie będzie.
Także człowiek w depresji zdaje sobie raczej sprawę z ograniczeń i depresja nie przybliża go do głupoty.
Nie instnieje mądrość zła? - myślę, że to twierdzenie życzeniowe.
Człowiek mądry nie musi być dobry. Wystarczy u podstaw złe założenie, zła energia - i cała mądrość obraca się w złą stronę. Ale nie przestaje być mądrością.
Podejrzewam, że Adolf był naprawdę mądry - więc tym bardziej przerażający. Sprytny głupiec nie zrobił by tyle złego.
podpis: seth11
Mądrość nie pozwoliłaby Adolfowi na taką porażkę. Doskonale wiedziałby że "Nec Hercules contra plures". Z drugiej strony głupi też nie mógł być.
Czyli co? Istnieje jakiś trzeci stan? Szleństwo? Czy jak byśmy go nie nazwali.
Cholera wie.
Jakoś mój mały rozumek nie może sobie wyobrazić mądrego zła.
podpis: Zdenek
"Jeśli to człowiekowi do niczego niepotrzebne, to na cholerę mu ta wiedza?"
No właśnie... wszystko pięknie, tylko... po co ta definicja?
podpis: S.
Zdenek - mi ta wiedza jest potrzebna :)
I może się jeszcze komuś przyda - a ja czynię ją dostępną.
podpis: niewdziosek
Oczywiste, że Adolf nie był mądry. W przeciwnym przypadku nie popełnił by tylu głupstw. Na pewno był bardzo inteligentny i miał wielką charyzmę. Ale mądry? W życiu!
podpis: niewdziosek
Aha, i jeżeli ktoś przecenia swoją mądrość, to może być tylko inteligentny lub posiadać dużą wiedzę, a na pewno nie jest mądry. Może być tylko przemądrzały :)
podpis: S.
Parażki lub szaleństwo nie wykluczają mądrości. Szaleństwo jako opętanie ideą jest neutralne wobec mądrości. Jeden szaleniec podpalił świat, inni szaleńcy wzbili się w powietrze... - ocenianiamy ich za skutki a nie za mądrość. Chyba, że braci Wright też nazwiemy szaleńcami i odmówimy im madrości.
Porażki też zdarzają się wszystkim. Podejmowanie ryzyka nie jest przejawem głupoty - chyba, że porażka jest pewna a ktoś tego nie chce zauważyć.
podpis: seth11
Podejmowanie ryzyka nie jest głupotą. Ryzykanctwo i owszem.
A punkt widzenia ..... , i takie tam.
podpis: S.
Stanowisko, że nie istnieje mądrość zła uważam za dość niebezpieczne.
Znaczyło by to, że mądrość wyklucza zło.
Historia przekonuje, że głupota powoduje nieszczęścia w skali lokalnej, a nieszczęścia w skali globalnej zwykle są konsekwencją mądrości która nie uwzględniła jakiegoś istotnego aspektu - który może się wydawać na początku mało ważny.
Dobro i zło bywa bardzo względne. Dobro w nadmiarze powoduje kataklizmy. Więc mądrości dobra można się również obawiać tak jak mądrości zła.
podpis: niewdziosek
Jeżeli nastąpi nieszczęście, które powstało w konsekwencji nieuwzględnienia jakiegoś aspektu, świadczy ono tylko o tym, że to, co było u jego źródeł, to mogło tylko wydawać się mądrością, a skutki świadczą o czymś wręcz przeciwnym. A więc należy przede wszystkim zachować dużą pokorę i świadomość, że rzeczywiście nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkiego. Możemy tylko próbować, licząc na to, że nasza nabyta przez pokolenia wiedza w większości przypadków się sprawdza i że nie trafimy na ten przypadek wyjątkowy, czy jakiś bardzo niekorzystny zbieg okoliczności.
Oczywiście skutki działań zarówno mądrego, jak i głupiego mogą być niekorzystne. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkich skutków naszego działania, rozciągnięte na lata, czy wieki. Podstawową sprawą jest jednak premedytacja. Mądrość wyklucza świadome działanie na niekorzyść innych. Może zdawać sobie sprawę z potencjalnych zagrożeń, ale dąży do zminimalizowania złych skutków, albo powoduje zaniechanie działania. Nie stanowi jednak gwarancji sukcesu. Zarówno mądry, jak i głupi może doprowadzić do kataklizmu. Jest to skutek naturalnej cechy naszego świata, przedkładającego niszczenie nad budowanie.
podpis: S.
Nieuwzględnienie jakiegoś aspektu nie dyskwalifikuje mądrości! W ten sposób można stwierdzić, że Newton był głupi. Większość mądrości na pewno zostanie zweryfikowana w póżniejszym czasie. A mądrościami i tak są - nawet po weryfikacji.
A przyjmowanie kryterium czy wyszło na złe czy dobre... - jakże to relatywne. Mądrość jest mądrością - niezależnie na co wyjdzie. Czy nie?... Tak samo głupota - choćby wyszła na dobre - pozostanie głupotą.
A co do mądrości zła - wydaje mi się, że zbyt duży wpływ na ten pogląd mają filmy - gdzie scenarzysta wymyśla złego w czystej postaci. Który piekielnie inteligentny zamierza niszczyć świat dla samego niszczenia. Bo tak!
W życiu to się nie zdarza. W życiu zło jest efektem złożonych czynników. U jego podłoża często leżą powody które można uznać za dobre: patriotyzm, poczucie sprawiedliwości, obrona wartości, szerzenie słusznej idei itp.
Gdzie postawić wyraźną granicę, za którą dobro zmienia się w zło? Każdy tą granicę stawia indywidualnie.
I większość uważa, że stawia ją dobrze. A praktyka pokazuje co innego.
podpis: niewdziosek
W życiu zdarza się to w sytuacjach, kiedy dla własnych korzyści decydujemy się na działanie, które przy okazji skrzywdzi innych. Zdajemy sobie z tego sprawę, ale mimo to stawiamy własne zyski ponad wszystko, tak po trupach. I tu widzę różnicę pomiędzy mądrością, a inteligencją, wzbogaconą o wiedzę.
W przypadku niszczenia świata, bo tak, występuje raczej problem schorzeń psychicznych.
A z resztą się zgadzam :)
podpis: Kris
Co do definicji - po co wyważać otwarte drzwi. Są już jakieś w słownikach:
np wikipedia: http://pl.wikipedia.org/wiki/G%C5%82upota
Co do tego czy złego można nazwać mądrym. W sensie definicyjnym jak najbardziej tak tutaj zgadzam się z Sikorem, ale...
Ale wydaje się, że spólecznie przyjęte znaczenie słowa właściwe faktycznie ma konotacje moralne. Jest tak na skutek wszystkich bajek, opowiadań, filmów itp. gdzie właśnie dobrzy są mądrzy, a źli są inteligentni, sprytni itd.
Stąd faktyczne znaczenie słowa w naszej kulturze troche odbiega od definicyjnej i ma powiązanie moralne. Mądrość w naszej kulturze faktycznie jest powiązana z dobrem.
podpis: mackooff
Oj. Głupota ma miliony przejawów i ciężko ją będzie sprecyzować w jakimś krótkim stwierdzeniu. Wydaje mi się, że łatwiej byłoby to odwrócić. Co nie jest mądre jest głupie. I zdefiniować samą mądrość. Ale cóż to miałaby by być ta mądrość? Tu chyba nie ma dobrego rozwiązania. Mi to trochę przypomina pojęcia pierwotne. Wiadomo, że na msze to w kościele biją, ale kto w dzwon bije i gdzie ten kościół to nie wiadomo.
Z kolei jeśli ktoś jest inteligentny i można o nim powiedzieć, że spełnia ogólnie warunki dzięki którym nie można go nazwać idiotą, chorym psychicznie, ani jakimś innym cudakiem podpadającym pod oddział zamknięty ale na przykład lubi w ubraniu raz na tydzień po pracy wskoczyć do wanny wypełnionej kisielem o jakimś egzotycznym kolorze i smaku recytując antyczne wiersze i bijąc się w głowę butelką mydła w płynie bo sprawia mu to jakąś radość to czy jednak jest mądry czy głupi - to ciężko ocenić.
Na mój gust warto zauważyć, że duża część geniuszy na pewno uważana za mądrych była chora psychicznie. Tylko jak ktoś coś sobą reprezentuje to jego zachowania nie są głupie a ekscentryczne ha!
A jeśli czepilibyśmy się samej logiki... to można by było dodać, że głupotą jest uważanie za poprawne, twierdzeń łamiących jej prawa.
podpis: N.
Tak sobie kombinuję, że głupi to ten, kto nie uczy się na własnych i cudzych błędach, kto nie potrafi dostrzec pewnych prawidłowości i wyciągać z nich wnioski.
I trochę mam wątpliwości co do słówka "chęci" w tutejszej definicji. Bo nie jestem do końca przekonana, czy to kwestia tylko i wyłącznie chęci, czy też może trochę też braku umiejętności. "Nie chcieć" to już intencja, intencja się wiąże z pewnego rodzaju decyzją, a decyzje są czymś co się podejmuje świadomie - a mam wrażenie, że głupcy raczej rzadko bywają świadomi własnej głupoty.
A jeśli głupio gadam, to mnie uświadomcie ;)
podpis: niewdziosek
Chcenie wynika z wewnętrznej potrzeby. Wydaje mi się, że u źródeł chcenia zawsze jest jakaś emocja. Rozum jest tu mniej istotny - on odpowiada raczej za "muszę", "trzeba", "wypada", "przydało by się". A z chceniem jest najtrudniej. Mocno zależy od indywidualnego software'u.
podpis: S.
Zgodzę się z Niewdzioskiem, że chcenie zależy od indywidualnego software'u. Ależ chyba i głupota od tego zależy. O swojej głupocie nie decydujemy rozumowo - tak, chcę być głupi i będę.
Głupota wynika z wewnętrznego przekonania, że już mądrości wystarczy i teraz pora na bezmyślne korzystanie z wiedzy i inteligencji.
O jak ładnie napisałem: bezmyślne korzystanie z wiedzy i inteligencji.
Może nawet ta definicja jest lepsza...
Bo ilekolwiek wiemy to zawsze będzie jakieś "ale", które wypadało by milcząco założyć - chociaż na razie nie jest znane.
Po raz kolejny odpowiem na: po co nowa definicja, skoro już jakieś są?
A po to, żeby lepiej pojąć istotę głupoty (więc i mądrości) - bo jak inaczej się uchronić?
podpis: Sssssssssss
JAk mozna to wytłumaczyć głupiemu??
podpis: iqś
niektórych głupich się nie da zrozumieć, ponieważ żeby ich zrozumieć musiałbyś robić to co oni.
podpis: irysek
tłumaczenie głupiemu ze jest głupi jest głupie
podpis: bety
e-mail: ...
Cztając powyższą definicję głupoty wnioskuję że miłość nieodwazjemniona, niszcząca to głupota w całej okazałości. TO zwyczajny brak chęci zrozumienia, ze ktoś nie chce nas kochać lub, że ktoś nas krzywdzi. Dlaczego tak bronię(-my) się aby to zrozumieć? Najgorsze jest to, że nawet powiedzenie sobie, że takie zachowanie jest głupie nie bardzo pomaga- karmi jedynie myślenie.Dlaczego będąc wyjątkową kobietą pozwalam się wodzić za nos? Głupota to czy tęsknota za miłością i silnym mężczyzną? |
podpis: S.
e-mail: ...
Brak zgody. Tzw. miłość nieszczęśliwa to rodzaj nerwicy a nie głupoty. To, że się karcisz za swoje nadzieje i uczucia niby byłoby oznaką jakiejś mądrości lub chociaż rozsądku - ale właśnie to jest element napędowy nerwicy. I dopóki walczysz to przegrywasz. Czy głupotą byłoby walczyć z głupotą?... Ryzykowna teza. |
podpis: Improwizacja Zamyślonego
e-mail: profunek@gmail.com
To ja może inaczej.. Za inteligencję uważam logiczne (oraz uwzględniające warunki otoczenia) podejście do problemu, gdzie rozwiązanie to mądrość. Tak więc ten kto opiera się tej tezie jest głupcem ponieważ jego przekonania to urojenia bez podstaw np. doświadczalnych (przyczynowo-skutkowych). Jeżeli nie da się sprawdzić eksperymentalnie jakiejś tematyki, każda próba powinna zostać poddana analizie. Podsumowując nikt nie jest idealny, ale poprzez sposób dążenia do tego przypuszczalnego stanu można ocenić człowieka. |
podpis: S.
e-mail: ...
No tu też się nie będę zgadzał. Co do zawierzenia logice - wypowiedziałem się w temacie \"filozofia, logika i inne\". Tylu ludzi, którzy wierzą w swoją logikę - a nijak nie mogą dojść do zgody. Kto błądzi? Zawsze ten drugi! Również znam wielu ludzi, którym logika jest dość obca a głupimi nie są. Z urojeniami mam do czynienia głownie w przypadku ślepej wiary w swoją słuszność - i małą mi robi różnicę czy wynika z \"logiki\" czy z głupich przesądów. Tak samo nieznośna i szkodliwa. |
podpis: IZ
e-mail: ...
\"znam wielu ludzi, którym logika jest dość obca a głupimi nie są\" to twoje zdanie. W swoich przemyśleniach opieram się na logice uwzględniającej otoczenie, owszem uogólniam a wyjątki doklejam na bieżąco (bo wczepienie ich do wzoru początkowego jest niemożliwe). Przeczytałem artykuł i nie rozumiem do czego dąży, czym chcesz się w takim razie posługiwać za wyznacznik? Podważasz wzór z dużym prawdopodobieństwem a ja się z tym nie zgodzę (bo to wzór a nie opinia większości nie oparta na czymś), zresztą pokazujesz też niezdecydowanie: \"nie doprowadzi do żadnej prawdy absolutnej - ale do prawd bardzo praktycznych i owszem - byle nie popadać w poczucie pewności i lekceważenie dla niuansów\" Moim zdaniem zgodność wolności i logiki i wszystko śmiga a przez gości unikających tego tworzą się problemy i świat wygląda jak wygląda. |
podpis: S.
e-mail: ...
Wystarczy wyjść od tego, że nie ma zgodności logiki w jakichkolwiek rozważaniach pozamatematycznych. (spróbuj mi przeprowadzić jakikolwiek dowód logiczny - a ja na 99 % będę w stanie go podważyć - chociażby w przypadkach granicznych) Definiowanie wolności też wiele pozostawia do życzenia. Jedyną pewność jaką można mieć to brak pewności (oprócz \"cogito ergo sum\"). I to jest najlepsza podstawa do tego, żeby nie być głupim - po prostu zawsze mieć świadomość, że można się pomylić. I niczego nie traktować na wiarę w swoją mądrość - a i nie nazywać niczego głupim co jest jedynie niezrozumiałe. |
podpis: IZ
e-mail: ...
Owszem logika nie uwzględnia w sobie realnych problemów typu jadę do sklepu i uciekł mi tramwaj przez co stracę czas, ale myśląc logicznie jesteś w stanie to przewidzieć - uwarunkowania (czyli mieć świadomość że coś pójdzie nie tak). Tak więc jeżeli mówisz że znane ci \"niegłupie osoby\" olewają logikę no to owszem twoim okiem wszystko jest ok, ale oni mają poczucie ciągłego spóźnienia. Jak widzisz wyjątek od logiki jest logiczny, kwestia zrozumienia. Tak samo jak ty obalisz każdy wzór, tak ja opiszę wzorem to co skrytykujesz i koło się zamyka i tak sobie możemy całe życie wynajdywać problemy. Ale.. jeżeli zajmujesz się wynajdywaniem problemu w formie nie sprecyzowanej to nie może być to główne założenie oparte na odnośnikach tak więc dążysz do wolności i tu wchodzi druga sprawa uzupełniająca całość którą uwzględniłem. Jeśli chodzi o jej definicję to zależy do czego chcemy ją przypisać, jeśli do człowieka to trzeba uwzględnić jego naturę a więc oprzeć się na logice na wiedzy i tu z kolei dzieje się to co napisałem że te dwie rzeczy są niezbędne i się nakładają lub uzupełniają. |
podpis: S.
e-mail: ...
Mam wrażenie, że przyzwyczaiłeś się do przekonania, że mądrość to połączenie wiedzy i inteligencji. To dwa przykłady: 1. Prosty człowiek, szewc, ojciec - bez żadnego wykształcenia, bez ogólnej wiedzy, bez umiejętności abstrakcyjnego myślenia. On wie tylko jak naprawić buty, jak sprawić radość najbliższym i jak postępować by nikogo nie krzywdzić. Na byle trudniejsze pytanie odpowie: nie wiem. Czy on jest głupi? 2. Doktor filozofii, z fakultetami historii, politologii i prawa. Na każdy temat potrafi snuć wywody i jest przekonany o ich prawdziwości. Do ludzi odnosi się z politowaniem i wyższością. Nie potrafi się porozumieć z najbliższymi i irytuje go, że nie rozumieją języka prawniczego i terminologii logiki. Irytuje go, że najbliżsi nie przyjmują jego prawd, bo są dla nich zbyt skomplikowane. Czy to jest człowiek mądry? |
podpis: IZ
e-mail: ...
1. To jest normalny człowiek, ponieważ nikt nie zna się na wszystkim, nie wywołuje agresji (co już jest ogromną zaletą ponieważ to jest respektowanie wolności i logiki społecznej) a więc prawdopodobnie ma trzeźwe myśli na temat rzeczywistości (spraw bieżących poddanych czynnikom) 2 Wykształcenie biorąc na pod uwagę system w jakim funkcjonujemy jest dla mnie zwykłym papierem (zrezygnowałem z państwowej nauki w wieku 17 lat). Traktowanie ludzi z politowaniem już jest błędem, po następne jak już napisałem nikt nie posiada wiedzy na każdy temat (ewentualnie opinie, obserwacje) a jeśli denerwuje go to że innych nie interesuje jego pasja to znaczy że jednak ma problem z uwarunkowaniem co nie oznacza że jego znajomi też mogą mieć ten problem nie biorąc pod uwagę jakiś istotnych rzeczy (tu zależy od sprecyzowania przydatności szerzonych informacji dla poszczególnej jednostki) 3 Ja się spotkałem z ciekawszym zjawiskiem.. odszedłem ze szkoły i byłem powszechnie krytykowany.. jak to się mówi to zależy od punktu siedzenia (tzn. poglądu na przydatność szkoły w danym otoczeniu). Ale omijając ten aspekt jest jeszcze druga sprawa.. taka że ja robię to co lubię nikogo nie atakując w porównaniu do drugiej grupy.. czy widzisz logiczne powiązanie która grupa prawdopodobnie się myli w punkcie nr 1? Może nie przeżyłem tyle co ty ale jestem przekonany że też swoje poglądy gromadziłeś długo więc nie wiń mnie za jakieś niedociągnięcia (choć jak najbardziej możesz wskazywać). Swoją drogą zastanawia mnie na czym się opierasz bo na razie nie zauważyłem głównego punktu, tylko zbiór danych tematów. Kierujesz się porównywaniem, rozjaśnianiem definicji w danym temacie? (bo zauważyłem że straszny nacisk na to dajesz) Wiesz że to też jest poniekąd logiczne oparcie na wiedzy? |
| |
| |