|
MOTORY NAPĘDOWE
Wszystkie motory napędowe człowieka mają swoje atawistyczne źródła. Człowiek sam sobie nie wypracował żadnej nowej motywacji do działania.
Wszystko zaczyna się od ciekawości świata - właściwej szczeniętom wszystkich gatunków. W miarę poznawania świata ciekawość maleje. Zastępuje ją rywalizacja i walka. W szeroko rozumianym zakresie. Walka o własne przetrwanie i o przetrwanie genów.
Człowiek rozszerzył pole walki i rywalizacji na pola które są obojętne zwierzętom - ale mechanizm motywacji wciąż pozostaje podobny.
Ciekawość - ciekawość wynika z naiwności i niewiedzy. To co się wydaje być wadą okazuje się najlepszym motorem napędowym działania człowieka!
Zdobywanie wiedzy jest dobre i szlachetne, ale jeśli miało by zabić ciekawość to lepiej tego nie robić bez potrzeby. I jakkolwiek wielką wiedzę się posiadło - zawsze warto uznać się za niepełnego wiedzy niż za mądralę któremu nie trzeba już nic wiedzieć.
Kiedy już tak człowiek myśli, że wszystko dobrze wie, wszystkiemu się przyjrzał, wszystkiego spróbował - to ciekawość nie popchnie już go do żadnej aktywności.
Społeczeństwo nie uznaje ciekawości za zaletę. Wyznaje się raczej zasadę „po co ci to?”.
A ciekawość to czysta energia życiowa bez żadnych efektów ubocznych. Nie powoduje frustracji, nie powoduje zawałów…
Kiedy uda się rozpalić w sobie ciekawość: „czy jestem w stanie dokonać Czegoś?” - to można bez frustracji, ze spokojem obserwatora a jednocześnie z żarem odkrywcy robić rzeczy naprawdę wielkie.
Społeczeństwo napędza się głównie motorem rywalizacji i ciekawość uznaje za niepragmatyczną w walce o najlepszą pozycję. Ale co jest cennego w wysokiej pozycji? Raczej nic.
Tak naprawdę chodzi o to żeby się chciało chcieć.
Ciekawość należy w sobie pielęgnować w najwyższym stopniu dopóki się da. I dopiero jak ciekawości nie da się rozpalać - wtedy wdawać się w rywalizację.
Rywalizacja - to motor zaczynający mocniej działać kiedy już ciekawość zaczyna słabnąć. Człowiek przekonany o swojej wiedzy i mądrości nie jest pchany do działania przez ciekawość - i wtedy pojawia się pokusa zmierzenia się z otoczeniem w rywalizacji kto lepszy.
Pól do rywalizacji jest tak wiele, że każdy znajduje sobie takie, na którym czuje się w miarę pewnie i zaczyna walczyć o wysoką pozycję.
Jednak motor rywalizacji jest także źródłem frustracji - kiedy nie udaje się zająć satysfakcjonującej pozycji. I potrafi zawodzić jako motor tak w przypadku sukcesu (osiadanie na laurach) jak i niepowodzenia (frustracja).
Najlepsze efekty przynosi kiedy rywalizacja idzie „łeb w łeb” - to zmusza do największego wysiłku.
Stan walki - to trzeci z motorów pchających do aktywności. Dopóki wszystko jest dobrze to motor nie ma podstaw do działania. Zaczyna działać w momencie kiedy w otoczeniu pojawia się coś, na co nie można się zgodzić.
Stan niezadowolenia z rzeczywistości wywołuje chęć przeciwreakcji i dochodzi do aktywizacji.
Walka dotyczyć może czynników zewnętrznych jak i wewnętrznych. Zewnętrzne są jasne - zagrożenie różnego rodzaju. Trzeba stawić czoła złu i to pobudza do aktywności.
Walka z czynnikami wewnętrznymi jest bardziej złożona.
Stan walki wewnętrznej trzeba w sobie programować. Kiedy człowiek się sam sobie nie podoba, można aktywność budować na 2 sposoby. Można bunt kierować bezpośrednio przeciw zjawisku, albo przeciw jego skutkom.
Biorąc na przykład przewlekłą chorobę.
Kierowanie buntu bezpośrednio przeciw chorobie niewiele może zdziałać. Bunt sobie - choroba sobie.
W takiej sytuacji mówienie sobie „nie chcę być chory” na niewiele może się zdać.
Dużo lepszym buntem będzie „nie dam się poniewierać chorobie”.
Dlaczego to ma być lepsze? Bo bunt żeby był skuteczny musi być realizowany natychmiast.
Co można realizować kiedy bunt skierowany jest przeciw samej chorobie? Łykać tabletki? Dużo myśleć o swojej chęci wyzdrowienia? No śmieszne. Jeszcze można się nabawić frustracji.
A jeśli bunt jest skierowany przeciw skutkom choroby to do działania można przystąpić od razu. Pomimo złego samopoczucia można zaktywizować realizację swoich celów. Po pierwsze - poprawia się samopoczucie, po drugie - realizuje się jakieś zamierzenia, a po trzecie - choroba zwykle sama traci na intensywności, a nawet potrafi ustąpić.
To samo się powtórzy gdy wziąć na tapetę np. swoje lenistwo. „Nie chcę być leniwy” nic nie zmienia bo leniwym jest się nadal - walka jest przegrana. Ale „nie dam się zdominować swojemu lenistwu” ma cechy podjęcia równej walki.
Hormony - czyli zupełnie atawistyczna motywacja do imponowania płci przeciwnej.
Rozpisywać się nie ma co, bo dopóki hormony dopóty chęć zabłyśnięcia przed płcią przeciwną. Duuuużo można jak jest przed kim.
Tu mały prztyczek do wszystkich którzy sami usadzili na dupie swoje drugie połówki a teraz narzekają, że one są zdziadziałe - jak nie chce się mieć w domu safanduły to należy pozwalać na popisy przed okazami płci przeciwnej. Zdradą raczej nie grozi a wybitnie podnosi adrenalinę - którą potem w domu można wykorzystać do lepszych celów.
Na cholerę obrażać się, że „dla mnie już się tak nie starasz”? Kiedyś się już postarał(a). A teraz trzeba korzystać z każdych bodźców i prężenie się w towarzystwie jest zupełnie niezłym stymulatorem aktywności.
Wręcz warto zachęcać nawet do oglądania się za płcią przeciwną.
Tylko pilnować, żeby nie zostało odczytanie jako zezwolenie na zdradę.
Oczywiście motywacja przez hormony zawiera się właściwie w rywalizacji - ale jest jednak szczególna. Bo jest powszechna i pobudza nawet bez chęci osiągnięcia dominującej pozycji.
Podsumowując:
Najwyżej należało by ocenić motywację przez ciekawość - jako czystą formę. Druga z motywacji to stan walki - która ma ten minus, że trzeba mieć z czym walczyć (a fajnie by było gdyby wszystko było idealne). Na końcu najpopularniejsza rywalizacja - niedoskonała, stresująca ale jednak dająca chęć do życia i aktywności.
tematy korespondujące Naiwność Rywalizacja Pozytywne strony negatywnych uczuć
|