|
TAK SIĘ NIE CHCE!
Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu!
Każdy człowiek powinien sobie co jakiś czas pozwalac na stan w którym normalnie mu się nie chce. Nie chce i już! Koniec. Bo jeśli nie będzie sobie pozwalał na zwykłe niechcenie to pojawi się coś gorszego (Pierwsza Wymówka)
Akceptacja braku chęci do działania wręcz potrzebna jest dla higieny psychicznej.
No, ale prędzej czy później musi pojawić się stan permanentny. Kiedy niechcenie w jakimś obszarze aktywności staje się normą.
I tu warto wzbudzić w sobie niepokoj!
Co jest tym trudniejsze, ze stan niechcenia wydaje się być zupełnie normalny a i przy tym błogi.
Kiedy mi się już tak bardzo, bardzo, bardzo nie chce to zawsze sięgam do zasady: „Tak bardzo mi się nie chce, że aż to zrobię!”
Bo niechcenie permanentne ma tendencje rozwojowe. Kiedy już akceptuje się jedno, to coraz łatwiej znaleźć akceptację dla następnych stanów niechcenia. I tak niepostrzeżenie przypełza starość. A przypełznąć może w całkiem młodym wieku biologicznym. Bo starość to nie przede wszystkim wiek, tylko znudzenie aktywnością.
Wiadomo, że jeżeli żyje się długo to starości uniknąć się nie da. Ale niechże starość psychiczna nie przychodzi przed biologiczną!
Zastosowanie zasady „Tak mi się nie chce, że aż to zrobię” często uświadamia, że permanentny brak chęci bierze się z bezmyślnego odruchu rezygnacji - a nie z autentycznego braku zainteresowania aktywnością.
P.S. Odruch rezygnacji to temat do nowych rozważań - ale zasygnalizuję tylko, że to uleganie wrażeniu, że życie już nie przyniesie większych niespodzianek. I ma charakter samosprawdzającej się przepowiedni.
|