główna binaria przeszłość teraz teoria kabaretu publicystyka porady dla początkujących prywatnie filozofijki linki

ramka
 
DEFINIOWANIE OCZYWISTOŚCI:
   Definicja szczęścia
   Definicja miłości
   Definicja życia
   Wiara i nadzieja
   Definicja głupoty
   Przyjaźń
   Definiowanie wolności

FAŁSZYWE STEREOTYPY:
   Naiwność
   Naiwność z ograniczonym zaufaniem
   Znieczulica
   Pierwsza wymówka
   Różnorodność i tolerancja
   Narcyzm szczęśliwy
   Pozytywne strony negatywnych uczuć
   Rywalizacja
   Pieprzeni humaniści
   Na cholerę Zło
   Nic lepszego od demokracji?
   Filozofia, logika i inne

ŚWIATOPOGLĄDOWO:
   Życie po życiu
   Sens życia
   O raju
   Śmierć dobra albo zła
   I powstał Bóg
   Samobójstwo
   Wojna
   W sprawie aborcji
   O grzechu
   Grzech pierworodny

WIELKIE MAŁE PROBLEMY:
   Starzenie się
   Poczucie krzywdy
   Sprawiedliwość w stosunku 1/2
   Asertywność a wykorzystywanie
   Skuteczne przepraszanie
   Tak się nie chce!
   Motory napędowe
   Jak lubić siebie
   Codzienność przykra czy fajna
   Recepta na sukces?
   Recepta na porażkę
   Poznać swoje pragnienia
   Miłość nieszczęśliwa
   Rozkochiwanie
   Urabianie faceta
   Urabianie kobiety

   
 
   

JAK ROZKOCHIWAĆ

Nie, nie - żadnych bajerów na podryw.
Temat zupełnie inaczej brzmi: jak kombinować żeby wywołać w miarę trwały efekt zakochania.
Nie zbajerować, poznać, ściemnić - tylko zadziałać na kogoś już znanego w ten sposób, aby się zakochał.
(temat nie obejmuje tzw. "chemii" chociaż czasem bywa decydująca - bo na nią mądrych nie ma. Chemia może bardzo ułatwić lub utrudnić miłość)

Z definicji miłości wynika mi, że do zakochania potrzebne jest wprowadzenie kogoś w stan sprzężenia emocjonalnego.

Bajery bajerami, prezenty prezentami, staranie się staraniem - a naprawdę chodzi o to, żeby wybrana osoba zaczęła myśleć o znajomości pozytywnie - i to intensywnie!

Słowo „intensywnie” jest tu bardzo ważne. Ważniejsze nawet niż „pozytywnie”.
Można na rzęsach stanąć, kwiaty nosić, z mostu skoczyć, oddać się bez reszty - a i tak guzik osiągnąć! Jeżeli obiekt adoracji nie zacznie myśleć intensywnie to nici z zakochania.
Najważniejsze jest to, aby działanie wywołało efekt zainteresowania i zastanowienia.

Jeśli jest to osoba napotykana wystarczająco często to najprostszym ze sposobów jest „huśtawka emocjonalna”. Czyli umiejętne mieszanie emocji jakich doświadcza w kontaktach ze starającym się. Na pewno powinna to być przewaga emocji pozytywnych pomieszana z emocjami zaskakująco obojętnymi a nawet nieco negatywnymi.
Co dla kogo jest emocją pozytywną to indywidualna sprawa - odradzam schematyczne traktowanie tematu bo można się zdziwić. (Nie dla każdego np. adoracja jest emocją pozytywną - niektórzy uważają adorację za męczącą)
Tu trzeba się popisać wyczuciem takiej osoby.
No i warto się starać o efekt naturalnego zaskoczenia. Emocje pozytywne i te bardziej negatywne mają większa moc kiedy są niespodziewane. Ale co ważne - kiedy wszystko jest naturalne! Sztuczność działań popsuje każdy efekt. Zamiast zaskoczenia pojawi się irytacja.
Lepiej wolniej i mniej zaskakująco niż sztucznie.

Przy huśtawce emocjonalnej dochodzi do intensyfikacji myślenia - a to może być początek zakochania. Kiedy już wybrana osoba zacznie myśleć intensywniej to wystarczy tylko mocniej zadziałać na pozytywne emocje i efekt prawdopodobnie się pojawi.

Można też inaczej - działać na pozytywne emocje dłużej aż stanie się to normą i dopiero wtedy wprowadzić lekką huśtawkę emocji. Nawet banalne działania na pozytywne emocje przez dłuższy czas mogą doprowadzić do przyzwyczajenia. Wtedy nawet nieduża huśtawka bywa zaskakująca.

Kiedy wybraną osobę spotyka się rzadko, to huśtawki nawet pewnie nie zauważy. To już trzeba coś bardziej spektakularnego. Co? Hm.
To musi być coś zauważalnego! Co dokładnie to znów zależy od osoby i warunków.
Ale...
Warto zadbać o to, żeby zdarzenie nie było jednoznaczne. Jednoznaczne zdarzenie raczej nie spowoduje intensywnego myślenia.
Na przykład: obdarowanie kogoś olbrzymim bukietem będzie jednoznaczne i może być dodatkowo odebrane jako krępujące.
Ale... samo zaczepienie z bukietem i nagłe rozmyślenie się - to już nie jest takie jednoznaczne. Jest bukiet - ale nie wręczony. Żeby jeszcze namieszać - za chwilę już bez bukietu można krótko przeprosić nie mówiąc za co. Są przeprosiny - ale nie wiadomo za co.
Ważne w tym wszystkim jest to, żeby było się nad czym zastanawiać.
Więc każda niejednoznaczność jest dobra. Każda tajemnica działa na korzyść. A tajemnica za którą może się kryć coś pozytywnego jest szczególnie interesująca.

Więc najlepiej kombinować tak, żeby tworzyć wrażenie tajemnicy z pozytywną treścią. Mało jest osób których nie interesują tajemnice za którą może być coś dobrego.
Owszem, zawsze może nastąpić rozczarowanie. Ale to już trzeba umieć wyczuć, czy można odsłonić tajemnicę czy nie.

Tak czy inaczej, jeśli już dojdzie do bliższej znajomości i wyznania uczuć - i tak warto to sprzężenie utrzymywać. Warto zawsze dać jakiś powód do myślenia.
Coś dobrego a nieuchwytnego.
Będzie działać!




   
 
   
można się nie zgodzić:

podpis:
e-mail:
treść:


podpis: mrowka
mnie szalenie bawi ten pomysł z niewręczonym bukietem... z tego w ogóle można zrobić kawałek satyryczny, ale faktycznie - gdyby się przydarzyło, to intrygujące jak nie wiem co...

podpis: ona
...to wszystko nader podstepne :) zgadzam sie, ze tajemnica, za ktora MOZE sie kryc cos pozytywnego jest szczegolnie interesujaca, ale co w sytuacji gdy to MOZE zniecheci, wystraszy, czy cos? Nie lepiej juz zastosowac tajemnice, za ktora NA PEWNO kryje sie co pozytywnego?

podpis: S.
Che che - tylko czy można odgadnąć co dla kogo jest na pewno pozytywne? Lepiej chyba zostać przy tym "może".

podpis: Robo
Na dłuższą metę to chyba jest bardzo męczące - wciąż zaskakiwać czymś nowym. Nie braknie pomysłów prędzej czy później? A poza tym - czy takiej rozkochiwanej osobie nie braknie w końcu oddechu, nie nastąpi przekarmienie tymi ciągłymi zaskoczeniami?

podpis: S.
Na dłuższą metę zależy jak komu zależy. A co do zamęczenia zaskoczeniami - to i owszem, trzeba wyczucia. W pierwszym rzędzie zamęczy powtarzanie zaskoczenia wg jakiegoś schematu.

podpis: j
A znając życie... facet i tak potem zapomni, że miał wręczyć bukiet ;-p
 
podpis: kasia
e-mail: kasik@wp.pl
coś w tym jest.próbowałam tego i działa.gorzej jak tobie robi ktoś coś takiego.zadłużysz się,a ta osoba tylko dozuje napięcie.przyciąga i odpycha,a ty w końcu nie wiesz o co chodzi.daje ci do zrozumienia,że jesteś kimś wyjątkowym,a później zlewa cię totalnie.może to pociągające,ale przez pewien czas.później to raczej już tylko męczące.jednak wolałabym,żeby uczucia były prostsze,ale nie ma nic trudniejszego nad miłość
 
podpis: S.
e-mail: ...
Same uczucia są proste, tylko reakcje bywają nieobliczalne.