|
RÓŻNORODNOŚĆ I TOLERANCJA
Różnorodność jest bogactwem. Kultury, osobowości, światopoglądów itd.
Jestem za różnorodnością w prawie każdej sferze (chociaż w świecie miar i sposobów porozumiewania się jestem za normalizacją).
Więc kiedy słyszę o tolerancji to w zasadzie jestem ZA. Ale nie podoba mi się, kiedy tolerancja zaczyna być obowiązkowa.
Porobiła się moda na tolerancję i poprawność. I już właściwie idea tolerancji została wykrzywiona w kierunku nietolerancji dla niepoprawności.
Bo jeśli ktoś nie lubi Żydów, Murzynów, bezdomnych, narciarzy albo ubierających się na niebiesko – to nie ma żadnego powodu, żeby nie mógł o tym mówić. Ma prawo nie lubić i ma prawo o tym mówić. Po prostu! Nie ma tylko prawa prześladować ani rozpowszechniać oszczerstw.
Rozpowszechnianie opinii, że narciarze porywają dzieci snowbordzistów żeby jeść ich wątroby – powinno być ścigane wszelkimi sposobami.
Ale już wyrażenie opinii, że bezdomni śmierdzą - mimo tego, że nie brzmi to miło i nie jest prawdziwe w wielu przypadkach - oszczerstwem nie jest, tylko uproszczeniem (lecz uzasadnionym).
A już stwierdzenie, że ktoś nie lubi ludzi jakiegoś typu – nie jest nawet uproszczeniem, tylko w pełni prawdziwym, szczerym zdaniem.
To samo jest z ograniczaniem poprawnego słownictwa. Gruby, ślepy, kaleka… - zamiast tego wymyśla się zamienniki w stylu: puszysty, niewidzący, niepełnosprawny. Od tego ma być niby bardziej miło. A według mnie jest bardziej mdło i czasem nawet obleśnie (np. w przypadku słowa puszysty).
Gruby, ślepy, kaleka…- to są polskie słowa, o utrwalonym znaczeniu i uznawanie ich za niepoprawne to chora nadgorliwość w jakimś dziwnym kierunku.
Mnożenie zakazów to nie jest szerzenie tolerancji!!!
Jedynym sposobem na zwiększanie tolerancji jest oswajanie z różnorodnością.
A nie wygłupiać się z wymyślaniem nowych zakazów dla niepoprawnych.
Niestety, ta cała krucjata tolerancji zamiast oswajać czasem jeszcze nakręca sensację wokół odmienności.
Choćby parady homoseksualistów.
Co z tego, że homoseksualizm nie jest wynaturzeniem - kiedy obrazki z parad są. Parady niby walcząc o tolerancję dla homoseksualizmu - swoimi prowokacyjnymi obrazkami wulgarności utwierdzają jeszcze bardziej niechętnych ludzi w przekonaniu, że to zboczenie. Jeśli nawet obrazki są tylko wybrane z większej całości to i tak ogólne wrażenie pozostaje.
Więc właśnie w imię tolerancji należało by zakazać tego typu pokazów. A nie kneblować ludzi, którym się to nie podoba.
A ile jest w mediach o ludziach odmiennych w jakiś sposób - to w każdym nacisk jest położony na sensację i dziwność.
A ja bym wolał, żeby wszelką odmienność pokazywać jako naturalny element codzienności. A niechże prezenterami w mediach będą ludzie w widoczny sposób odmienni. Z początku może szokować, ale przyzwyczajenie zrobi swoje.
Za dużo w życiu publicznym jest akuratnych, eleganckich i pełnosprawnych. Jeśli pojawiają się w mediach osoby odmienne w jakikolwiek sposób to zwykle w kontekście nieszczęścia, litości, dziwności, walki o prawa mniejszości itp. (no chyba, że w polityce, ale to inny rodzaj kalectwa)
W ten sposób nie da się oswoić przeciętnych ludzi z całą możliwą różnorodnością.
Trzeba odebrać kalectwu sensację, homoseksualizmowi dziwność, nacjom i subkulturom obcość…
Itd.
A zakazy niech dotyczą poważniejszych rzeczy.
Zakazy nie likwidują nietolerancji a tylko silniej dzielą na tolerancyjnych i nietolerancyjnych - więc co?
Nowy podział?
Ciekawe kiedy Nietolerancyjni zaczną robić swoje parady w walce o słuszne prawa do wolności poglądów?...
|