| |
ZWIĄZEK IDEALNY - URABIANIE FACETA
Facet jest prosty jak budowa cepa. Dla niego istnieją 2 pożądane stany życiowe - akcja i święty spokój.
Kiedy jest w stanie akcji to skupiony jest tylko na zadaniu które ma wykonać i mało go obchodzą wszelkie okoliczne drobiazgi. Kiedy kończy akcję (nawet zupełnie w środku zadania) - to niezależnie od wszystkiego uważa dzieło za skończone na teraz i momentalnie przełącza się w stan spoczynku i nie znosi niczego co ten spoczynek mu zakłóca.
Facet jest przede wszystkim próżny. A to wcale nie musi być wada. Jeśli kobieta potrafi właściwie to wykorzystać, to facet może się stać ideałem w swojej próżności.
Tą idealność można facetowi wmówić.
Facet jest tak próżny, że kiedy pojawi się szansa, że może uchodzić za ideał - to chętnie z tej szansy skorzysta. Ale nie wolno mu stawiać zadań zbyt trudnych do spełnienia - bo próżność próżnością a zbyt wielki wysiłek nie wchodzi w grę. Facet chciałby być idealny najlepiej bez żadnego wysiłku, albo przy minimum.
Ale jak się już wciągnie w bycie ideałem to z czasem stać go na coraz więcej.
Świat faceta jest prosty. Większy porządek mu do niczego nie jest potrzebny. Wystarczy mu wiedzieć gdzie są narzędzia jakich używa do akcji i drobiazgi które umilają mu życie w spoczynku. Koniec.
Kobieta, która usiłuje przekonać faceta, że porządek do czegoś się przydaje, wykonuje próżny wysiłek. Tego się nie da dokonać żadną perswazją.
Faceci, chociaż udają logicznych i poukładanych nie są w stanie zaaprobować kobiecych racji. (w sumie słusznie, bo kobiety, którym się ustępuje, nabierają wciąż większej ochoty na swoje porządki)
Ale po co facetów przekonywać do racji, kiedy można ich po prostu kupić za byle podziw...? Facetowi zamiast tłumaczyć co i dlaczego powinien zrobić - trzeba po prostu nakreślić zadanie, za który spotka go należny podziw i spełnienie pragnienia świętego spokoju.
Już widzę jak się oczy takiemu zaświecą. Podziw?! Ależ oczywiście. Komu może się należeć podziw jeśli nie mi? Co mam zrobić?...
Nie dość, że facet wykona to na czym kobiecie zależy, to jeszcze wykona to z ochotą. Żądny na koniec pochwał i podziwu.
No i co? Pochwała nie kosztuje wcale tak wiele a ile radości dla faceta.
Tylko trzeba pamiętać, że facet jest prostym jedno-zadaniowym organizmem. Powiedzieć mu „napraw kontakt” to błąd. Trzeba mu powiedzieć „napraw kontakt i sprzątnij wszystko po tej naprawie”.
Bo inaczej tylko naprawi kontakt zostawiając dookoła syf i się położy w oczekiwaniu na zachwyty.
A jak się już położy to musi przez chwilę spoczywać - a każdą uwagę o niedokończonej robocie potraktuje jako czarną niewdzięczność i powód, żeby drugi raz się za to nie brać.
Jeśli komenda była nieprecyzyjna - to nie ma co facetowi wypominać, trzeba tylko następnym razem pamiętać o kompletnym sformułowaniu komendy i już.
Jeśli jego starania zostaną niedocenione, lub co gorsza - ofuknięte - to należy się liczyć z tym, że nigdy więcej tego nie zrobi z własnej woli.
Ze wszystkiego można zrobić atrakcyjną akcję, jeśli się chce.
Zamiast „znowu flejo porozrzucałeś brudne skarpetki” (on: nie gderaj) można powiedzieć „bądź moim supermanem i spraw cudownie żeby skarpetki się znalazły w koszu.” (on: ha, to patrz!).
My, faceci i tak wiemy, że to takie podpierduchy i podpuszczanie - ale tak to lubimy, że gotowi jesteśmy dać się podpuszczać całe życie.
Kobiety narzekają na brak zaangażowania facetów w domowe prace. A kiedy już facetowi się zdarzy niezapowiedzianie posprzątać (bo czasem każdemu się zdarzy) - to zamiast spodziewanych zachwytów (co zachęcało by do kontynuacji domowych prac) zwykle słyszą „no a tu niedokładnie sprzątnięte”. Taka uwaga jest sygnałem - choćbyś się urobił to na podziw nie licz - bo ja tu jestem królową szmat i odkurzaczy!
Cóż, chcesz to sobie bądź.
Każdy facet, który nie odnajdzie podziwu u swojej kobiety - poszuka sobie go u innej (żona mnie nie rozumie) albo po prostu stanie się nudnym niezgułą - który bez szturchnięcia kijem sam dupy nie ruszy.
I żeby się dobrze zrozumieć - nie chodzi o to, żeby manipulować facetem jak dzieckiem (chociaż to też możliwe) - ale o to, żeby w inny sposób spojrzeć na swojego faceta. Jako na potencjalny ideał, któremu potrzeba impulsów, żeby otworzyć w nim możliwość bycia wspaniałym.
|
|