SERIAL "SPADKOBIERCY"serial na żywo

Chciałbym zaproponować zabawę sceniczną opartą na improwizacji. Przy spełnieniu pewnych warunków i zrozumieniu formuły tej zabawy, może dać ona dużo satysfakcji wykonawcom i publiczności. Tematem tej zabawy jest parodia seriali telewizyjnych. Mam na myśli seriale "specyficzne" spod znaku "Dynastii", "Niewolnicy Isaury" czy "Mody na sukces". Kto miał kontakt z tymi tworami filmowymi, wie o jakie "klimaty" chodzi.
W tłumaczeniu formuły serialu na żywo, będę się posługiwał przykładami z serialu "Spadkobiercy". Przez dwa lata udało się przygotować 19 odcinków. Wierzcie mi, to działa!
Od czego zacząć? Fabuła! Na początek trzeba ustalić fabułę, czyli o czym i o kim? W "Spadkobiercach" wygląda to tak: Akcja się dzieje w Los Angeles. Mieszka tam Jonathan Owens z synami - właściciel wielkiej firmy, biznesmen. Synowie: George i Billy. Billy starszy, wyrachowany jest następcą taty. George nie interesuje się biznesem, pije, pali, (p), "czarna owca" w rodzinie. Natura jednak sentymentalna i wrażliwa. W stałym konflikcie z ojcem, który czternaście lat wcześniej nie zapłacił okupu za porwaną córkę - Dorin, czyli siostrę George'a. W mieście żyje Frank Dealey, wróg Owensa i konkurent w interesach. Zły. Owensa wspiera Warren, przyjaciel rodziny, człowiek od dobrych rad. Jest sekretarka Linda - cyniczna kochanka Owensa. Dorin - wspomniana córka Owensa - znajduje się w sierocińcu św. Wita w stanie Ohio. Podczas porwania, upuszczona na głowę, traci pamięć. Jej lekarz, dr Member, próbuje jej pomóc zrekonstruować przeszłość. Dalszego opisu "Spadkobierców" już wam oszczędzę. Pojawiają się kolejne postacie w nowych odcinkach, pojawiają się nowe wątki. Fabuła zależy od tego kto ma czas zagrać w bieżącym odcinku.
Umiejscowienie akcji w Los Angeles, a nie np. na Górnym Śląsku, jest nieprzypadkowe. Im bardziej schematyczny obraz przedstawianego środowiska, tym lepiej. Wielkie fortuny, przepych, światowy high life, kojarzą się bardzo jednoznacznie i schematycznie. Dodatkową atrakcją jest przedstawienie tego przepychu w skromnej klubowej salce. Wypada to tak okropnie, że aż komicznie. W końcu jest to "udawanka". Udawanka, to najlepsze słowo charakteryzujące serial na żywo.

Do każdego odcinka wymyślałem 6-8 scenek. Były to nakreślone sytuacje z jakimś zakończeniem. Dialogi były improwizowane bezpośrednio na scenie. I to jest właśnie to! Publiczność poinformowana wcześniej, że aktorzy nie mają gotowych tekstów, a improwizują, ma uciechę gdy aktorzy w sposób widoczny się męczą na scenie. Publiczność oczekuje błędów w fabule, potknięć aktorskich, szczerych wyznań: "co ja mam mówić?!", złośliwości między aktorami, wpuszczania się w maliny. I te słabości są największą siłą udawanki, a nie typowe żarty kabaretowe. Aktorzy chcąc jedynie przetrwać na scenie, wykazują się niesamowitą czujnością (większość zabawnych sytuacji jest niezamierzona przez aktorów). Była np. taka scena gdzie spotyka się Dealey i Owens. Mają zaznaczyć konflikt między sobą i skończyć sentencją: "Tę bitwę być może wygrałeś, ale wojna jeszcze nieskończona". I co mówią...

Dealey: - Witaj Jonathan, co w interesach?
(pauza)
Owens: - Ty się do moich interesów nie wtrącaj!
(pauza)
Dealey: - Ty się do moich interesów nie wtrącaj też!!!
(pauza)
Owens: - Jak cię jeszcze znajdę gdzieś przy swoich interesach, to gorzko tego pożałujesz!
Dealey: - A jak tam interesy?
Owens: - To są moje interesy!
(pauza)
Owens: - Co, zatkało cię, co?
Dealey: - Twoje interesy to ja mam wiesz gdzie!
Owens: - Ja mam też tam twoje interesy!
(pauza)
Dealey: - Tę bitwę być może wygrałeś, ale wojna jeszcze nieskończona!

Miał to być dialog dwóch milionerów, wyszedł dialog sołtysów! I bardzo dobrze! Na tym polega "udawanka". Aktorzy nie starali się być dowcipni, ale kombinowali tylko jak przetrwać. Ten dialog był najczęściej cytowanym fragmentem spadkobierców. Dlaczego publiczność kwiczała ze śmiechu przy tej scence?

W serialach należy się wystrzegać zagrań "siłowych". Im bardziej się chce być dowcipnym, tym gorzej idzie. Tak naprawdę jest! Przez "Spadkobierców" przewinęło się wiele osób. Najgorzej wypadali ci którzy mocno grali na siebie, którzy czuli się w obowiązku rozśmieszyć. Ta zabawa nie znosi "ambicji". Źle jest również kiedy aktorzy się rozgadują, prowadzą długie monologi, nie pozwalają mówić partnerowi. Idealny dialog to krótkie kwestie, przedzielone krótkimi pauzami, w który widz się domyśla, że aktor coś kombinuje. Im odpowiedź będzie prostsza, tym lepiej. Co jest ważne! Należy słuchać co mówi partner, reagować, choćby najprościej, na jego kwestie i zachowanie. Bez wzajemnych kontaktów między aktorami nie ma zabawy. Soliści won!
Jakie zadanie ma reżyser? Odpowiedzialne! Musi ustalić kto z kim gra w scence (najlepiej wychodzą duety, najgorzej monologi i sceny zbiorowe), musi ustalić wokół jakiego problemu obraca się akcja i czym to ma się skończyć. Zadanie najtrudniejsze, to wytłumaczyć aktorom co im wolno, a czego nie. Nie wolno: być dowcipnym, rozgadywać się, przejmować się, że słabe. Wolno: zgotować się, zagrać żałośnie, wyznać wprost: "nie wiem co powiedzieć". Dobre efekty daje przetwarzanie zagrań typowo filmowych na język sceniczny. W "Spadkobiercach" każda scena kończy się stop-klatką, i to jest sygnał dla publiczności i dla operatora świateł. Scena miłosna na łące koniecznie musi być odegrana w zwolnionym tempie. Zagraniem przeniesionym z filmu jest podpieranie akcji muzyką. Pod sceny słodkie - słodko, pod sceny dramatyczne - dramatycznie, na koniec scenki, odcinka - DEMO z keyboarda podłej jakości. Plastikowe brzmienie tego "instrumentu" dało dodatkowy posmak serialowi.
Myślę, że udało mi się udzielić tych najpotrzebniejszych wskazówek do realizacji serialu na żywo. Jeżeli ktoś zechce skopiować pomysł - duża przyjemność po mojej stronie. Jeśli spróbujecie, życzę miłej zabawy, a to jest nieuniknione przy spełnieniu w/w warunków.

Dariusz Kamys
ex kierownik klubu "Gęba"
(cenne uwagi: W.Sikora - ex-ex kierownik klubu "Gęba")


Serial zagościł w telewizji. Trochę szkoda - bo nie jest już tak tajemniczy i niepowtarzalny. Ale z drugiej strony więcej ludzi ma okazję zobaczyć jak to działa w praktyce.