Ksiązka - Nie tylko kabaret Potem

Oto przed Wami fragmenty książki Sikory - "Nie tylko kabaret POTEM" - która ukazała się w kwietniu 1998 roku. Można ją nabyć w księgarniach w całym kraju, a jeśli nie, to postarajcie się stanąć naprzeciw księgarza, spojrzeć mu prosto w oczy i zapytać: "Dlaczego?". Odpowiednio zaskoczony będzie się tłumaczył. A to z kolei będzie najlepszy moment na atak. Atak proponujemy zacząć od słów: "To proszę sprowadzić". Tej metody próbowało już wielu i podobno działa.
Swą książkę Sikora napisał z myślą o młodych ludziach, którzy chcą robić kabaret, mają chęci, zapał, ale zero doświadczenia. Wiele z jego uwag przydaje się też tym, którzy czują się już "zawodowcami". Zagrożenia czy to w statusie "amatora" czy "profesjonalisty" są dokładnie takie same, różnią się tylko natężeniem skutków. Wiadomo - "amator" w razie klęski zwija swój kabaret i idzie do pracy a "profesjonalista" przeżywając katusze albo zaglądnie w kieliszek i tam zostanie, albo dalej będzie rzeĽbił na występach plenerowych lub na wyborach miss województwa, przez co popadnie w rozpacz i znów zaglądnie do kieliszka a tam to już wiecie...
Wiadomość z ostatniej chwili: Sikora nie zagląda do kieliszka.


Hrabia Sikora i jego aura

mówi Sikora -

... Książka jest przeznaczona dla młodych artystów kabaretowych, a także pomyślana jako (niepełne) udokumentowanie pracy zielonogórskiego środowiska kabaretowego. Zamieszczone teksty (głównie kabaretu POTEM) mogą być wykorzystywane nieodpłatnie przez zespoły amatorskie na imprezach nie biletowanych.
Jego Wysokość Autor
Dalajlama Kabaretu, Imperator ZP, Kat Młodzieży
Sikor Pierwszy Inteligentny


KILKA PORAD DLA MŁODYCH ARTYSTÓW KABARETOWYCH

Prowadząc wiele zespołów amatorskich i pracując z różnymi ludĽmi dorobiłem się paru spostrzeżeń - i te się mogą przydać Młodemu Artyście w pierwszych latach tworzenia kabaretu. Nie są to badania naukowe, ale powtarzalność doświadczeń sprawia, że są wiarygodne.
Nie są to Nauki które mogą bezmyślnego artystę zaprowadzić do sukcesu, ale przy pewnej inteligencji twórcy mogą zaoszczędzić sporo pracy, a także paru rozczarowań.
Doświadczenia nie są opisane drobiazgowo (nie podejmuję się), lecz zasygnalizowane są jedynie możliwości, których wykorzystanie zależy od poziomu świadomości użytkownika książki. Proszę, aby nie traktować tych porad jak wyroczni, ale jak materiał do przemyślenia (głębokiego!). Ci, którzy chcieliby skorzystać z porad powinni się skupić przy czytaniu i zaglądać do nich co jakiś czas. Zdziwiłbym się, gdyby wszystko tak od razu było zrozumiałe.
Życzę cierpliwości.
(hm...)

KABARET AMATORSKI


Zasadnicza różnica pomiędzy kabaretem amatorskim, a zawodowym polega na różnicy celów zasadniczych.
Kabaret zawodowy nie może istnieć bez publiczności. Wymusza to zwężenie obszaru eksperymentu i prowokuje stosowanie sprawdzonych zagrań (z reguły schematyczne i mocno ograne). W konsekwencji prowadzi to powielania siebie na różne sposoby. Nie jest to nieodwołalne, ale rzadko się zdarza wciąż świeży kabaret zawodowy.
Tworząc kolejne programy i kolejne kabarety, po kilku latach dało się zauważyć ociężałość w tworzeniu programów dla kabaretu POTEM i dużą lekkość przy powstawaniu programów dla nowych zielonogórskich kabaretów (DRUGI GARNITUR, ŻŻŻŻŻ, LAW LAW LAW, CIACH...). Dopiero wyzwolenie się ze strachu i poczucia obowiązku otworzyło na nowo przed kabaretem POTEM drogę do bardziej lotnych programów.
Kabaret amatorski (pomimo słabości warsztatowej) ma wielką przewagę nad zawodowym. Nie musi się ograniczać w eksperymentach, lecz może stosować najbardziej zwariowane rozwiązania, bez ryzyka utraty publiczności (bo j eszcze jej nie ma). Tylko od twórców zależy, na ile podążą szlakiem zawodowców.
Wielkim błędem jest powielanie uznanych wzorców! Bez warsztatu, amator skazany jest na niepowodzenie, jeśli tylko spróbuje brać przykład ze skostniałych, ale bardzo sprawnych zawodowców.
Niech Młody Artysta odpowie sobie kilka prostych pytań: Która godzina? Dlaczego zachodzi słońce? Czy można prześcignąć Mistrza naśladując go jedynie?
Kabaret amatorski wygra wtedy, kiedy odnajdzie swój charakter. A charakterem może być wszystko: aktorstwo, brak aktorstwa (o!), tekst, rekwizyt, nieporadność (tak tak!), wygląd aktorów, miejsce występów, poetyka programu...
Rada pierwsza: Młody Twórco, wyłamuj się ze schematów!

JAK BYĆ NIEPOWTARZALNYM I AWANGARDOWYM


Dużym zmartwieniem Młodych Artystów jest problem: jak się nie powtórzyć? Po krótkich poszukiwaniach przychodzi załamanie i nieśmiertelne: Wszystko już było! Gówno prawda. Zacząć trzeba od tego, żeby nie małpować (to jest chyba jasne).
Amatorzy nie mają nigdy wszystkiego - świetnych aktorów, świetnych strojów, świetnych dekoracji... tu należy się zatrzymać! Potraktowanie wszystkich utrudnień jako Daru Niebios (a nie przeszkód) spowoduje, że na dzień dobry, program zyska swój charakter. Znalezienie dla tych wad miejsca w programie, wymusi rozwiązania mniej konwencjonalne (z reguły oryginalne), i odróżni od innych zespołów (bo te mają inne wady).
Ciesz się Młody Artysto z własnych wad!
Do tego wszystkiego spróbuj być szalony. Nie pytaj siebie w trakcie tworzenia: dlaczego tak? Twórz. Skończysz, to się dopiero zastanawiaj.
To niektórym może wystarczyć.
Mniej twórczym osobom podpowiadam trochę okrężną drogę.
Przy tworzeniu programu należy uważać, aby nie poddać się naturalnej tendencji do myślenia schematycznego. Żeby wyciągnąć własną wyobraĽnię na obce tereny, w ramach ćwiczeń niech M.A. zrobi numer w stylu: Szekspira, Witkacego, Kantora, Hanuszkiewicza... (to możliwości zapożyczeń z teatru). Innym razem pożycz M.A. coś z plastyki: impresjonizm, kubizm, abstrakcjonizm... innym razem z filmu, czasem z muzyki, z historii... Nie pożyczaj jednak nigdy z kabaretu ani z komedii!
Opierając się na tym samym tekście wyjściowym można tworzyć wiele nowych sytuacji. Pożyczając sposób myślenia z innych działów sztuki wyobraĽnia niesie często w dziwne rejony, gdzie już nie ma poprzedników.
UWAŻAJ! Nie rezygnuj z oryginalności, ale nic na siłę. Przede wszystkim trzeba pamiętać, aby nie wymagać od siebie geniuszu.
Postaraj się tworzyć na luzie. Geniusz przyjdzie sam!

WARUNKI KONIECZNE DO WYWOŁANIA ŚMIECHU:


POCZUCIE BEZPIECZEŃSTWA - jak Widz się boi, to się nie ubawi!

Widz nie może bać się o artystę. Nerwowość poczynań scenicznych psuje najlepsze nawet żarty. Lepszy kiepski żart wykonany pewnie, niż dobry, zrobiony bez wiary we własne siły.

Widz nie może się obawiać, że jest lekceważony. Program niedopracowany, w strojach zbyt prywatnych, z przesadnie podkreślanymi pointami (aktorsko czy literacko), grany z przesadną nonszalancją może wzbudzać niechęć.

Widz chciałby wiedzieć z czego się śmieje. Żarty nieklarowne, równoległe (tzn. dwa żarty w tym samym momencie), lokalne (zrozumiałe tylko dla części widowni) powodują wyobcowanie i dystans wobec dalszych poczynań artysty.

Widz nie może czuć się zmuszany. Zbytnia natarczywość ze strony artystów, podlizywanie się, podkreślanie point, zauważalna obecność klaki (choćby to tylko znajomi), może wywołać opór i przekorę.

AKCEPTACJA ARTYSTY - Artysta nieakceptowany nie rozśmieszy.

Każda publiczność ma swoje preferencje. Umiejętne przystosowanie charakteru spektaklu do okoliczności pomaga w odbiorze. Odróżnić trzeba przystosowanie od lizusostwa. Lizusów się nie lubi. Odrobina bezczelności nie zaszkodzi. Ale uwaga: nie ma nic bardziej żałosnego niż bezczelny artysta ze strachem w oczach.

Możesz Młody Człowieku sam wybierać sobie publiczność, wybierając spośród propozycji występu. Jeśli się kroi występ u studentów to wiadomo: wariaci i swołocz. Występ w teatrze - won z żałosnym amatorstwem. Jeśli z okazji świąt państwowych to oficjałka - wszystko jedno co, byle nadęte Występujesz w koncercie razem z Pietrzakiem: żadnych dowcipów subtelnych, siekierami!...

LIDER - PROWADZENIE ZESPOŁU


LIDER JAKO ŻANDARM
W sztuce nie ma demokracji. Lider musi umieć wyegzekwować swoje decyzje, nie nadużywając argumentów ostatecznych. Od umiejętności zachowania autorytetu zależy cała kariera zespołu. Wszystkie decyzje strategiczne muszą być podejmowane przez jedną osobę. Lider też jest omylny, ale musi być ktoś odpowiedzialny. Zespół prowadzony demokratycznie nie będzie miał charakteru. Dlatego lider musi od początku mieć prawo do złych decyzji. Pomimo różnych błędów i tak to najlepsze rozwiązanie!


Lider nie może pozwalać sobie na ludzkie podejście do wewnętrznych regulaminów (zasad przyjętych w zespole). Honorowanie jakichkolwiek usprawiedliwień (nawet udokumentowanych!) niszczy skuteczność regulaminu. Lider zajmujący się sprawdzaniem usprawiedliwień traci energię i autorytet, a nie sprawdzając prowokuje do oszukiwania. Po co?
Jedyny skuteczny regulamin (a było ich wiele) w kabarecie POTEM mówi: tylko śmierć członka zespołu zwalnia go od przyjętych zasad i to dopiero po pogrzebie!
Pracując z zespołem należy sobie uświadamiać wady swoich kolegów. Należy przyjąć skłonność do wad za rzecz naturalną i nie obrażać się na kolegów gdy zawiodą, ale też nie dawać okazji do zachowań niepożądanych. Wymuszanie obietnic od kolegów, sprzecznych z ich naturą jest błędem. Więcej: wymuszanie jakichkolwiek obietnic jest błędem. Nie można żądać od nikogo, żeby się poświęcał. Należy wiedzieć czego oczekują szeregowi i stosując zasadę kija i marchewki motywować do respektowania decyzji lidera.
Egzekwowanie praw wbrew zespołowi powinno być proporcjonalne do siły autorytetu. Trzeba umieć ocenić swoją wartość (patrz: kurs skromności) Stawiając ultimatum, należy być przygotowanym na jego odrzucenie. Zabawa w nieodpowiedzialny szantaż kończy się upadkiem autorytetu.
Lider dysponując możliwością decyzji personalnych może stwarzać atmosferę napięcia (zagrożenie wyrzuceniem z zespołu). Napięcie może być pomocne w egzekwowaniu decyzji lidera, ale może też doprowadzić do poczucia tymczasowości i braku bezpieczeństwa. W tym przypadku ustaje zaangażowanie w pracy zespołowej i lider zostaje sam.

KRZYWA SUKCESU


Wydawać się może, że praca wykonywana solidnie musi przynosić efekty. Być może w innych dziedzinach życia to prawda. W sztuce bardzo mocno sprawdza się krzywa sukcesu. Na początku efekt rośnie liniowo do wysiłku, lecz w pewnym momencie przychodzi załamanie i żadnym wysiłkiem nie można się z tego wyrwać.
Wielu liderów przeżywa frustracje w tych momentach, podejrzewając zanik możliwości twórczych. Zespoły się skłócają. Zaufanie do lidera i do przyszłości spada.
Wiedząc o tym, że kryzys musi nadejść, można się odpowiednio do niego ustawić. Przede wszystkim lider nie powinien się załamywać. Można sterować pracą tak, aby kryzys pojawił się w mniej szkodliwym momencie. W przypadku kryzysu należy wyznaczyć atrakcyjny cel strategiczny, który pozwoli przetrwać (i nic nie szkodzi jeśli jest nierealny - przecież można oszukać).
Po przejściu dołka znów następuje wzrost (chociaż wolniejszy), aż do następnego kryzysu (niestety).

KRÓTKI KURS SKROMNOŚCI


Przy całym szacunku dla pracy lidera, uważam, że jest on najbardziej narażony na ogłupienie i przerost samouwielbienia. Wieloletnie stosowanie zasady "Lider ma rację" powoduje nieodwracalne zmiany w psychice. Wiara we własną mądrość przybiera rozmiary patologiczne. Niektórzy mogą wylądować u czubków. To olbrzymie zagrożenie! Jeżeli na początku nie założy się odpowiedniej blokady, to nie ma ratunku!

Wszyscy My Artyści jesteśmy genialni. Niektórzy od razu, niektórzy po kolejnych sukcesach. Dobre samopoczucie to podstawa pracy artystycznej! To nie ironia!
W wolnych chwilach należy się czasem zastanowić co się dzieje z wcześniejszymi Mistrzami z branży artystycznej. O, kończą się. O, chałturzą. O, odbija im. Ja wiem - MY NIE!
A jednak... czy Oni twierdzili inaczej gdy byli na wyżynach Sztuki? A ilu z nich trzyma poziom do końca? Uważam, że żaden nie ma czystego konta!
Należy przyjąć za pewnik: W każdym z nas siedzi chałturnik ze skłonnością do szajby!
Kto temu przeczy już jest ugotowany. Jeśli zacznie godzić się na kompromisy - skończy jako chałturnik. Jeśli będzie trwać w ambicjach - skończy jako grafoman! Jeśli będzie się szarpał - do czubków!
Da się tego uniknąć?
Tylko w przypadku pogodzenia się ze swoją ułomnością. Wierząc w swoje skłonności do słabości, można na bieżąco usuwać najgorsze objawy. Jest szansa, że wszystko trwać będzie w stanie chwiejnej równowagi, aż do końca drogi artystycznej.
No.
I niech tak się stanie.

Autor Władek

Strona główna