główna binaria przeszłość teraz teoria kabaretu publicystyka porady dla początkujących prywatnie filozofijki linki

Porady dla Początkujących
Porady dla Początkujących
Porady dla Początkujących
Porady dla Początkujących
Porady dla Początkujących
 
   Zalety początkujących
   Do diabła z warsztatem
   Co warto ćwiczyć
   Budowanie programu
   Praca nad wizerunkiem             
   Lider
   Reżyser
   Precyzja i swoboda
   Aktorstwo
   Zasady improwizacji
   Pisanie skeczy

   TEORIA KABARETU








 
      AKTORSTWO I AKTORZENIE W KABARECIE

Aktorstwo a szczególnie kabaretowe jest pełne stereotypów, mitów i innych pierdół.
Tak na oko od razu widać, ze aktorstwo kabaretowe polega na robieniu śmiesznych min i śmiesznym pokazywaniu emocji targających postaciami (o śmiesznym głosie ledwie wspomnę).

Można i tak. Jak już ktoś ma szczególny dar śmiesznego bycia na scenie to mu nawet wyjdzie.
Tylko że…
Dar śmiesznego bycia na scenie to nie są śmieszne miny i śmieszne zachowanie samo w sobie.
To się bierze z wewnętrznego optymizmu i radości z zabawy swoją rolą/postacią. Robienie śmiesznych min bo tak trzeba - to zgroza i żenada.
Obraz zdenerwowanych aktorów „śmiesznie” grających nie ma w sobie nic śmiesznego (a raczej budzi lęk o psychikę tychże). Tak samo „śmieszna” gra z pustką w oczach to obraz żenujący.
Dopiero kiedy ze śmieszną grą widać tego chochlika w oczach i wewnętrzny uśmiech - to zaczyna być naprawdę zabawne.

Aktorstwo zaczyna być prawdziwe i przekonujące, kiedy robi wrażenie, że nie sprawia żadnych trudności. Właściwie wtedy, kiedy tego aktorstwa nie widać - bo ma się wrażenie, że to bierze się samo z siebie.

To samo w przypadku grania wszelkich emocji. Emocje na scenie wyglądają jak prawdziwe, kiedy nie widać wysiłków aktorskich. Specjalne miny, specjalne gesty - im bardziej specjalne tym gorzej.

Aktor nie lubi być bezbarwny - więc często uzasadnia swoją obecność na scenie mnogością zagrywek. Na zasadzie: jak nie jedna mina to inna - któraś będzie pasować.
No właśnie nie! Wystarczy, że jedna mina nie będzie pasować i już jest do kitu. Lepiej nic nie robić i uchodzić za drewno niż zrobić minę i potwierdzić najgorsze podejrzenia.

Gra jest autentyczna wtedy kiedy aktor nie zastanawia się co ma pokazać. Kiedy się nie zastanawia a pokazuje. Wtedy wypływa to z jego temperamentu i charakteru - a nie z niedojrzałego często wyobrażenia o aktorstwie.

Kiedy aktor załapuje flow to przestają działać jakiekolwiek kontrolery - wszystko opiera się na swobodnemu oddaniu się emocji bycia na scenie. Przestaje być ważne jak się wygląda, jak to widzą z publiczności - ważna jest przyjemność kreowania postaci.

Ale dopóki nie pojawi się flow lepiej unikać zagrań „na pokaz”. Lepiej gdy zagrania są „dla siebie”.
Zamiast pokazywać, że postać się np. złości - lepiej zrobić coś dla siebie, coś takiego co aktorowi pozwoli lepiej poczuć złość jego postaci.
Niby podobnie - ale warto się zastanowić mocniej nad tą różnicą. Bo różnica jest na miarę przejścia z pretensjonalnej gry do zupełnie dobrej.

To co aktor zrobi dla siebie, żeby lepiej poczuć emocje swojej postaci, prawdopodobnie będzie autentyczne i co najważniejsze - pozbawione pretensji do aktorzenia.





   
 
   
można a nawet warto się nie zgodzić:

podpis:
e-mail:
treść:

opinie:

Kamil Piróg - Nowaki
Kurde Władek no co mam zrobić, zgadzam się i dorzuciłbym ciągłe poszukiwanie jak przeskoczyć samego siebie, zapomnieć się i żyć przez te kilka minut na scenie tylko postacią, czego sobie i wszystkim życzę.
 
podpis: Klon
e-mail: ...
Czytam i czytam i zastanawiam się jak w tym pogrążeniu się w aktorstwie nie zgubić tego \"ja\". Na początku \"grając do siebie\" jak piszesz - na pewno \"ja\" będzie, nawet wbrew roli.

Rozwój aktorstwa bardzo zagraża \"ja\".
 
podpis: S.
e-mail: ...
A kto twierdzi, że to łatwe?...
Do rozwoju w aktorstwie potrzebne są 2 rzeczy: chęć rozwoju (połączona z ćwiczeniami) i poczucie własnego charakteru (kiedy każde ćwiczenie jest twórczo korygowane w zgodzie z charakterem).
Uznanie, że można ćwiczyć aktorstwo bez komunikowania się ze swoim charakterem - to prosta droga do nieciekawego akademickiego grania.