| |
BUDOWANIE PROGRAMU
Chyba nawet początkujących nie trzeba przekonywać, że od ułożenia skeczy w programie może wiele zależeć. Chcę przedstawić swoje zasady budowania programu. Nie twierdzę, że są najbardziej właściwe. Ale zawsze to coś od czego można zacząć tworząc własne zasady.
Gdy gra się samodzielny spektakl:
Pierwsze 15 minut - wyznacza poziom oczekiwań widowni wobec kabaretu. To jest czas na przekazanie widowni swojego charakteru, charakteru programu i średniego poziomu. Jeśli w tym czasie nie uda się zainteresować widowni to później będzie znacznie trudniej. Więc na początek preferuję skecze spokojne, ale z dobrym pomysłem i dobrymi pointami. Dobre pointy są tu o tyle ważne, że budują zaufanie do kabaretu.
Odradzam natomiast na początek te skecze, które mają zaskoczyć. Jeśli na początku zrobi się podwójne salto, to staje się normą i wszystko co jest później oceniane jest w porównaniu do tego salta. I wtedy nawet potrójne salto nie wydaje się zaskakujące. Żadnych szarż na początek.
Trzeba również uważać, żeby w pierwszych minutach nie zawęzić programu do jednej tematyki lub jednego charakteru (chyba, że taki właśnie jest cały program).
Środek - tu zwykle upycha się wszystkie numery średnie. No i dobrze. Ale ten środek jest najdłuższym elementem programu i dużo się zyskuje lub traci. Warto zadbać o zauważenie widowni (w zapowiedziach lub w skeczach), poświęcić chwilę na nawiązanie kontaktu.
Rytm części środkowej powinien być trochę zróżnicowany i parę razy publiczność warto zaskoczyć zagraniem, rekwizytem, pomysłem, żartem. Co trzeci punkt programu powinien mieć coś zaskakującego.
Odradzam zaskakiwanie cały czas, bo stanie się normą i nie bardzo jest czym straszyć. W przypadku nadmiaru zaskakujących pomysłów polecałbym nawet rezygnację na rzecz czegoś bardziej tradycyjnego, żeby bardziej zaskoczyć chwilę później.
Ostatnie 10 minut - świadczy o ostatnim wrażeniu jakie wynosi się po spektaklu. Tu warto przyśpieszyć, zaskoczyć, zdynamizować, pokazać rozmach i swobodę. I ta swoboda jest dość ważna. Jeśli nawet numer jest hitowy, ale dość nerwowy, to lepiej puścić go chwilę wcześniej. A do tego rozmach! Można wrzucić coś bardziej szalonego, nawet nie koniecznie pasującego idealnie do skeczu.
W końcówce nie trzeba dbać o nawiązywanie kontaktu z widzami. Jeśli było to zrobione wcześniej, to nic się nie stanie. A jeśli tego nie było wcale, to raczej się już nie nadrobi.
Jeśli program ma mieć konkretny charakter - to w końcówce warto zadbać, żeby ostanie numery trzymały się tego charakteru - tworząc klamrę pomiędzy początkiem a zakończeniem.
Bisy - Tu są dwie szkoły. Jedna to doszlifowywanie skeczy rezerwowych, które nie znajdują jeszcze miejsca w programie. Druga to pełny odjazd, szaleństwo, szrża i podejście nieco eksperymentalne. Jest jeszcze trzecia: granie starych hitów - ale to początkujących raczej mniej dotyczy.
Gdy gra się w składance (po innym kabarecie):
Na początku muszą być numery, które mają energię wewnętrzną. Nie piszę tu o numerach dynamicznych, ale o takich w których aktorzy czują się pewnie i potrafią narzucić widowni własny klimat.
Dużo zależy od tego kto grał przed chwilą i jakie wrażenie wywołał. Jeśli rozbujał widownię, to na początku wypadało by trochę uspokoić atmosferę i powoli zmieniać klimat na swój. Jeśli poprzednik przepadł, to wtedy lepiej zacząć jak najdalszym klimatem. Kiedy przynudzał - to zaczynać dynamicznie, kiedy przeszarżował - to spokojnie.
Jeśli poprzednik wypadł ani specjalnie dobrze, ani źle - to robić swoje.
|
|