CO WARTO ĆWICZYĆ? Jak już tak zdecydowanie opowiedziałem się przeciw doskonaleniu warsztatu u początkujących, to rodzi się pytanie, czy na próbach oprócz tekstu nic więcej nie ćwiczyć... Jest parę rzeczy których ćwiczenie ma sens. Jedne pomogą zmniejszyć poczucie skrępowania z powodu przebywania na scenie, a inne mogą eliminować najbardziej widoczne elementy nieudolności aktorskiej. Żeby lepiej się poczuć na scenie: Znaleźć sobie obiekt zainteresowania. Naprawdę zacząć się interesować jakimś elementem (czy to partner, czy to przedmiot, nawet mikrofon, czy własny guzik). Nie grać zainteresowania, tylko rzeczywiście się zainteresować, wykonując oczywiście jednocześnie wszystkie swoje zadania. Pomoże to w tym, aby nie zastanawiać się w międzyczasie dlaczego przeszkadzają ręce, dlaczego żart nie rozśmieszył i dlaczego tak łatwo się spocić. Pozwalać sobie na każdy ruch który nie ma charakteru nerwowego. Podrapać się, pogrzebać nogą, poprawić fryzurę, przeciągnąć się, poprawić garderobę. Niby takie nic, a zdecydowanie zmniejsza wrażenie usztywnienia. Ale!… jeśli taki ruch występuje z dużą częstotliwością, to już znaczy, że jest nerwowy. Pozwalać sobie na kłopoty z wysłowieniem się. Czy zająknięcie, chrząknięcie, powtórzenie wyrazu, przestawienie składni zdania, przeciągnięcie głoski. To wszystko jest ludzkie i naturalne, więc nie ma powodu, żeby tego nie robić. Owszem, są kwestie które trzeba wypowiedzieć płynnie, ale większość tego nie wymaga. Żeby nie pokazywać nieudolności: Opanowanie wszystkich ruchów nerwowych. Dla jednych to przestępowanie z nogi na nogę, dla innych szybkie rozglądanie się po całej sali lub mięcie fragmentu garderoby. Warto poświęcić trochę czasu, żeby tych nerworuchów nie było widać, bo po jakimś czasie cała widownia zwraca tylko na to uwagę i już mało kogo obchodzi co autor miał na myśli. Granie na "ekran". Naturalną skłonnością jest mówienie do partnera, a potem spoglądanie w publiczność, żeby zobaczyć jakie wrażenie wywarła kwestia na widzach lub jeszcze docisnąć aktorsko. A granie na "ekran" jest odwróceniem kierunków. Kwestie wypowiada się do widzów, a później spogląda się na partnera który wygłasza swoją kwestię. Korzyść z takiego grania jest podwójna. Uwaga widzów jest skupiona na tym z aktorów który właśnie mówi - a więc nie patrzą na tego co akurat stoi jak dupa, bo nie wie co robić między kwestiami, tylko na tego który ma coś do przekazania. Dodatkowo tworzy się mocniejsze wrażenie, że aktorzy grają bezpośrednio do widzów, a nie do siebie. Żeby to miało sens: Cały czas głównym elementem pewności scenicznej pozostaje znajomość tekstu i sytuacji scenicznej. Więc warto poświęcić czas na nauczenie się swojej roli, a też partnerów, żeby nie rozbijać tempa i postaci przez przypominanie sobie: "coś miałem powiedzieć, ale co...?".
|
![]() strona główna |
Zalety początkujących Do diabła z warsztatem Co warto ćwiczyć Budowanie programu Praca nad wizerunkiem Lider Reżyser Precyzja i swoboda Aktorstwo Zasady improwizacji Pisanie skeczy TEORIA KABARETU ![]() |
||
|