PODSTAWOWE ZASADY IMPROWIZACJI
Myślę, że moda na improwizacje będzie narastać.
Zarówno jako element w skeczu, a również jako osobna forma rozrywki kabaretowej.
Przy zmniejszonym zapotrzebowaniu na sztukę (jako przemyślany wytwór fantazji i wrażliwości), a coraz większym zainteresowaniu wszelkimi reality show - improwizacja będzie coraz bardziej obecna w branży rozśmieszania.
Improwizacja ma też swoje zasady - których przestrzeganie znacznie ułatwia osiągniecie dobrego efektu.
W improwizacji bardzo ważne jest nakreślenie ograniczeń jakim poddani są aktorzy improwizujący. W ten sposób publiczność jest bezpośrednio wciągana w zabawę - kontroluje realizację zadań, bawiąc się jednocześnie na równi z nieporadności aktorów jak i z błyskotliwych rozwiązań i ripost.
I tak naprawdę im większe ograniczenia tym łatwiejsza improwizacja. Warunkiem jest oczywiście to, żeby ograniczenia były jasne i zrozumiałe dla widowni - a jednocześnie tworzyły ciekawy kontekst.
Jako autor paru pomysłów na improwizacje zauważyłem prawidłowość - kiedy uczestnicy podchodzą dość precyzyjnie do zadania, improwizacja się udaje.
Improwizatorom odradzam kategorycznie własną interpretację zadania, ponieważ widownia zaczyna się w tym gubić, a po drugie - złamanie ograniczeń stawianych przez zadanie zbyt rozszerza pole i właściwie zaczyna to wyglądać na zadanie: "Bądź śmieszny jak chcesz" - co zwykle kończy się żałośnie.
Widownia obserwuje przede wszystkim zmagania z ograniczeniami - i każda udana próba jest dostrzegana i nagradzana reakcjami, a każde niepowodzenie też jest odbierane jako element humorystyczny.
Natomiast złamanie reguł improwizacji powoduje, że widownia nie może śledzić zmagań z ograniczeniami i jedyne czym może się bawić to rasowe żarty - a tych w improwizacji aż tak dużo nie ma.
Uczestnikom improwizacji radzę aby zdali się na instynkt i działali "bez użycia mózgu".
Proste odzywki i zachowania są najbardziej naturalne.
Wszelkie zastanawianie się to utrata lekkości, kontekstu. A do tego włącza się „joker” i kończy się tym, że zamiast najbardziej naturalnych odzywek i zachowań pojawiają się żarty przekombinowane i pretensjonalne.
Następna rzecz: włączyć akceptację - i wobec zadania i wobec partnera (nawet jeśli zadanie jest na kontrze do partnera). Wiele improwizacji się wykłada tylko dlatego, że uczestnicy starają się być bardziej cwani niż ich partnerzy i autorzy zadania.
Umiejętność złośliwego ripostowania się przydaje - ale to nie jest najważniejsze w improwizacji. Dużo ważniejsze jest wytworzenie wyraźnej sytuacji, którą publiczność może śledzić bez wysiłku - a wtedy nawet nieznaczne żarty mają moc.
Czasem się widuje sytuacje kiedy improwizatorzy całą uwagę poświęcają rozwaleniu propozycji partnera. I wtedy wygląda to w ten sposób: „Jesteś głupi”; „Nie, to ty jesteś głupi”. Taka sytuacja jest strasznie męcząca dla widowni.
Ważna rzecz - słuchać siebie nawzajem! Nie wolno budować sobie w myślach własnej koncepcji sytuacji tylko bardzo uważnie trzeba śledzić co proponuje partner i dopiero od tego się odbijać.
Brak akceptacji dla zadania i pomysłów partnera może zaciemnić sytuację do tego stopnia, że nie można już tego śledzić z widowni i ponownie dochodzi do sytuacji kiedy tylko rasowe żarty mogą rozbawić.
I na koniec - nie cisnąć nic na sile. Oddać się zadaniu i sytuacji - a wtedy jeśli nawet dojdzie do jakiejś bezradności wobec zadania lub partnera - i tak to będzie śmieszne.
Widzowie chętnie doceniają błyskotliwość. Ale też lubią się pośmiać z nieporadności. Jeśli tylko wiedzą z czym aktor ma kłopot - to mogą posikać się ze śmiechu śledząc jak aktor niezręcznie kombinuje żeby sprostać zadaniu które dostał.
|