|
LIDER
Nawet w młodych demokratycznych zespołach w końcu klaruje się, że jedna z osób bardziej się angażuje i ma predyspozycje liderskie. I, jeżeli zespół się na to zgadza, powoli przejmuje odpowiedzialność za rozwój i poziom artystyczny.
Jako wieloletni lider i także obserwator innych mam parę spostrzeżeń.
Co robić, żeby być dobrym i skutecznym liderem:
1. Mieć swoje zdanie, ale nie upierać się przy nim nieprzytomnie. Mądrość zespołowa bywa płytka, krótkowzroczna i emocjonalna – zaś mądrość liderska bywa przekombinowana. Opieranie się tylko na jednej z tych mądrości prędzej czy później doprowadzi do wynaturzeń.
Należy słuchać zespołu, ale nie ulegać presji. Każde stanowisko ma w sobie trochę racji – chociaż nie zawsze te racje da się ze sobą pogodzić. W takiej sytuacji nie ma co iść na hybrydowe kompromisy, tylko decydować się na jedno z rozwiązań (niekoniecznie liderskie – co później się może przydać gdy trzeba przeforsować inną niepopularną a konieczną decyzję). Lider ma być wodzem, ale nie dyktatorem.
Trzeba odróżniać decyzję słuszną od koniecznej. Konieczna zawsze! Słuszna niekoniecznie.
2. Zrozumieć motywację każdego członka zespołu i jak najszybciej się z nią pogodzić. Nikt psychicznie zdrowy dobrowolnie nie wchodzi na scenę (a już na pewno nie na kabaretową). Zawsze jest jakaś motywacja do której niechętnie się przyzna. To albo leczenie kompleksów, albo chęć błyszczenia, bywa, że pobudki materialne. I nie ma się co obrażać. Psychicznie zdrowi siedzą na widowni.
Rozumiejąc i akceptując motywację łatwiej kierować zespołem.
3. Reguły ustalać w czasach dobrych dla zespołu. Niby wtedy wydają się niepotrzebne, bo wszystko dobrze idzie – ale przydadzą się gdy nastąpi jakiś kryzys. Ustalanie reguł w złych czasach jest zawsze podszyte nerwowością i chciejstwem.
4. Zawsze mieć perspektywę rozwoju. Bez perspektywy zaangażowanie spada. Mądry lider potrafi mieć perspektywę wielostopniową – czyli perspektywy zapasowe.
Dlatego odradzam stawianie wszystkiego na jedną kartę, wykorzystanie wszystkich możliwości – bo w razie niepowodzenia kryzys jest pewny i długotrwały.
Doradzam nawet hamowanie kariery, żeby nie osiągnąć punktu w którym już nie ma perspektyw rozwoju.
5. Pogodzić się z dysproporcją w zaangażowaniu. Im silniejszy lider tym większe dysproporcje pomiędzy zaangażowaniem lidera i zespołu. Ten kto oczekuje, że zespół będzie się nadal angażował, musi się przygotować na rozczarowanie.
6. Lider musi umieć zachęcać a nie zmuszać. Po to perspektywy rozwoju, po to rozumienie motywacji – żeby móc przedstawić optymistyczny obraz owoców pracy.
Zmusić można tylko do wypełnienia decyzji, a do angażowania się można tylko zachęcić.
Czego nie robić:
1. Unikać jak można „stawiania pod ścianą” - czyli szantaży i ultimatów wobec zespołu. To najcięższa artyleria i do stosowania tylko w sytuacji najwyższej konieczności. Każdy szantaż drastycznie obniża wrażliwość i zaangażowanie.
2. Unikać wymuszania deklaracji (lojalności, pracy, zaangażowania) od zespołu. Z doświadczenia przysięgam, że takie deklaracje nic nie są warte – a tylko powodują, że sytuacja staje się bardziej nienaturalna i napięta. Efekty deklaracji widoczne są na najwyżej kilku próbach (a bywa, że na żadnej), a potem zaczyna się wypominanie i kwasy. Owszem, można wyrazić rozczarowanie zespołem – ale należy uniemożliwić obietnice, że od teraz będzie lepiej.
Obietnice niewypowiedziane działają dłużej i nie powodują napięć.
3. Powstrzymać się od demonstracji siły. Demonstracje siły to tylko objaw kompleksów lidera i inaczej nie zostaną odczytane. Wyjątkiem jest sytuacja, kiedy demonstracją siły trzeba przywrócić właściwy porządek w zespole – wtedy „raz a dobrze!” (w przypadku kiedy komuś z zespołu zaczyna uderzać do głowy).
|