| | |
można się nie zgodzić:
opinie:
podpis: efka
presji 4 można unikną kończąc z kabaretem w odpowiednim momencie ale niektórzy ten go przegapili
podpis: S.
e-mail: cepelin@aster.pl
Diamencie stukaratowy. Madrość Twoja jak stąd do baobabu. W ten sposób to każdej z presji da się uniknąć.
podpis: mrowka
i przy baobabie umarłam. Musiałeś? A co z rywalizacją między kabaretami? To chyba też się w którymś momencie przeradza w presję, nie? Trochę mnie ten tekst martwi, bo w końcu - ile można robić amatorski kabaret? W którymś momencie chcesz przejść do grona profesjonalistów choćby nie wiem co...
podpis: wojtek
Kurcze, w wielu przypadkach trudno pogodzić się z rzeczywistością... Szczególnie, gdy widziało się zmianę ulubieńców na gorsze. I jest ta (naiwna?) wiara, że przecież może być lepiej - bo było.
podpis: S.
"Baobab" to auto-cytat. Rywalizacja to też rodzaj presji - ale to może być pobudzające. O ile się rywalizuje na polu artystycznym a nie kto więcej zarobi lub więcej ma wejść na YouTube. Wojtek - życie polega na zmianach - na lepsze lub na gorsze. Przecież kiedyś ulubieńcy też byli słabi... Niestety, zasada Petera też obowiązuje w sztuce. Najpierw wzrost, awans, potem prrrt... A na ich miejsce pojawiają się nowi - którzy są akurat w fazie rozwojowej.
podpis: niewdziosek
Niektórzy nie obniżają lotów i wygląda na to, że wystarczy w miarę ścisłe przestrzeganie nałożonych sobie samemu zasad. Myślę, że nie jest to łatwe, ale, jak widać, da się. No i potrzebny jest Talent.
podpis: niewdziosek
Aha, zapomniałem o czymś, co oświeciło mnie parę lat temu. Przecież robienie kabaretu amatorsko zupełnie nie przeszkadza czynieniu tego zawodowo :)
podpis: mrowka
e-mail: mrowka@granice.pl
Wojtek - to pewnie masz rozwinięcie tematu gdzieś w "fan idealny". Ale takie stałe pogorszenie poziomu jest przeważnie bardzo rozłożone w czasie, to i tak nie taka wielka tragedia (dla fana). Sikor - pobudzające, jasne. Tylko w momencie, kiedy jesteś w fazie spadkowej krzywej sukcesu, to zaczyna się frustracja - że można było lepiej, że X zrobił rewelacyjny skecz, a mnie nie wyszło... to miałam na myśli, pisząc o presji. Kiedy przestaniesz myśleć "ja zrobię to lepiej", a zaczniesz zazdrościć, że ktoś inny zrobił coś lepiej... Niewdziosek - zgubiłam się pod koniec. ALBO robisz kabaret amatorsko ALBO zawodowo, moim zdaniem to się wyklucza (no chyba że występujesz na estradach całego kraju, a potem, w domu, z sąsiadem, wymyślasz sobie jakąś zupełnie inną formę kabaretu...
podpis: S.
Racja z presją w wyniku rywalizacji - kiedy różnica poziomów zaczyna być zbyt duża, to już ręce zaczynają opadać i zamiast mobilizacji pojawia się zniechęcenie i frustracja. A kabaret można robić zawodowo i amatorsko - i to może być ten sam kabaret. Kiedy podejmując działalność zawodową (zarabianie z pozycją na rynku) nie zapomina się o formach działań eksperymentalnych i niezarobkowych (jednocześnie). Jeśli proporcje będą sensowne to taki kabaret ma szanse mieć zalety amatorów i zawodowców naraz.
podpis: niewdziosek
mrówko - S. przedstawił mniej więcej to, o co mi chodziło :) Amator znaczy miłośnik. Trzeba więc kochać to, co się robi i w dużej mierze robić to dla przyjemności, wkładając dużo więcej wysiłku, niż jest konieczne, aby zarobić na życie.
podpis: mrowka
nie pomyślałam o tym, że można robić jeden kabaret amatorsko i zawodowo, zwracam honor :). Niewdziosek - wynika z tego, że nie wierzysz, że można zarabiać na życie, robiąc coś, co się kocha? ;D
podpis: niewdziosek
Eeee tam. Pewnie, że można. Myślę, że zdarza się to stosunkowo rzadko. Wtedy jednak daje się z siebie więcej, niż w przypadku odfajkowania godzin roboczych.
podpis: Robocik
e-mail: robofh@wp.pl
Może będzie to pean pochwalny, ale nie mogłem się oprzeć: Te parę postów wyżej S. przedstawił w parozdaniowym skrócie mniej więcej to co wcześniej na tej stronie tak mozolnie wykładał... No! I nie można było tak od razu? :>
|
|