|
SPRZEDAJNOŚĆ
To przypadłość. Każdy artysta kabaretowy w pewnym sensie się prostytuuje. Taka profesja.
O ile muzyk, malarz, aktor dramatyczny ma szanse wyjść na czysto - to artysta kabaretowy nie. Nie ma zmiłuj żeby przez długie lata nigdy się nie sprzedać chociaż trochę. Niekoniecznie za pieniądze. Bywa też inna cena - śmiech . Najtwardszy psychicznie w końcu się sprzeda. Jeśli kto stwierdzi, że nigdy się nie sprzedał - nie uwierzę.
Istnieją te dwa rodzaje sprzedajności:
Za pieniądze - i wcale tu nie myślę tylko o występie przed tłustym sponsorem z kasą. Phi. To by było za proste! Myślę o tych, którzy z pełną świadomością przyjmują występ dla nie-tej widowni - przyjmują występ i grają, inkasują i wyjeżdżają - nie rozbawiając widowni, którą sobie uważają za zbyt głupią i drętwą. Przypomina mi to podejście - do łóżka wejdę, ale buzi nie dam, w ten sposób zachowam cnotę.
Za śmiech - taki typ, którego jedynym pragnieniem jest podobać się. Czegokolwiek publiczność zapragnie, on chce się podobać i to wszystko. Zrobi minę, pierdnie, przeklnie.
Obłuda pod tym względem jest dość powszechna w światku kabaretowym. Wielu sprzedaje się za pieniądze, czyli przyjmując występy, którym nie są w stanie podołać. I czują się czyści - bo to ta publiczność za głupia.
Jednocześnie krytykują tych którzy potrafili się skutecznie sprzedać za śmiech i stali się ulubieńcami tłumów. Och, jakże wtedy ubolewają nad marnością Ulubieńców. Że żenada, chałtura, syf. Nierzadko z zawiści, żeby usprawiedliwić swoją nieudolność.
Kabarety zwykle noszą w sobie Ulubieńca - i prawdopodobnie nie dowiemy się ilu z nich gotowych jest na ciężkie brzemię bezwartościowego Ulubieńca w zamian za popularność i pieniądze. Większości zabraknie umiejętności lub szczęścia - a nie charakteru. Ale póki co będą krytykować innych. Dopiero kiedy sami poczują sukces, to delikatnie zaczną brać w obronę to, co niedawno krytykowali.
Co ciekawe - zwykle ci co sami się sprzedają za pieniądze zarzucają Ulubieńcom, że ich produkcje są dla pieniędzy. A pewno - są. Ale zawężenie sprzedajności jedynie do pieniędzy spodobało by się zbyt wielu. Założę się z każdym, że więcej kabaretów jest gotowych sprzedać się w pierwszej kolejności za śmiech niż za pieniądze. Zaczyna się od drobiazgów - mina, żarcik ciut niesmaczny ale śmieszny. i coraz głębiej się brnie. Dla śmiechu zapomina się o estetyce, przyzwoitości, subtelności. byle jeszcze śmieszniej. To co było do niedawna sztuką zamienia się w błazenadę. I to jest prostytucja.
A potem z tego są pieniądze - i to już nie jest prostytucja! To już jest z miłości. Z miłości do poklasku, z miłości do sławy, do fanów. A pieniądze są miłym dodatkiem. Ot jak w małżeństwie.
Bo niby dlaczego sprzedanie się dla pieniędzy ma być większym grzechem niż za śmiech?
Dla mnie jest ważniejsze CO się sprzedaje, a nie za co.
Można się sprzedać w stopniu minimalnym i w stopniu kurewskim. Waluta nie jest tu istotna.
www.youtube.com
|