Kabaret POTEM
Wte i wewte mój największy sentyment z przeszłości, największe osiągnięcie
ale też i pewne zaskoczenie.
Potem powstał w 1984 i wtedy jeszcze nie miał wyrazistej polityki
programowej. W ciągu pierwszych lat samo wyszło tak, że polityczne żarty nam nie
wychodziły, a dobrze się czuliśmy w formach i formułach. Więc z tego uczyniliśmy
credo artystyczne – żadnej polityki, żadnej telewizji, żadnych plenerów (bo w plenerach jakoś
przepadaliśmy) – tylko kameralny kabaret odjechany w stronę wyobraźni. Ni
cholery nie chcieliśmy odzwierciedlać rzeczywistości.
I trzeba przyznać, że na tamte lata wychodziło nam to tak dobrze, że dzisiaj
mogę mówić o przełomie w młodym kabarecie.
Chociaż najbardziej przełomowe były programy z pierwszych lat – to jednak
dopiero bajki i następne programy silniej się odcisnęły na wizerunku kabaretu
Potem – stąd pewne uproszczenia, że Potem to głownie historyjki.
Kiedy się rozwiązywał kabaret Potem myślałem, że przez długie lata programy
kabaretu nie będą się starzeć. Tematyka była tak dobrana, że nawet za
kilkadziesiąt lat powinno być wszystko aktualne.
No i niespodzianka! Tematyka wprawdzie się nie zestarzała, ale forma – która
była naszą mocną stroną – szybciej niż można było przypuszczać.
Ja w kabarecie Potem cenię sobie głownie poszukiwania nowych dróg w kabarecie
– bo robiliśmy dużo – od surrealizmu po fabułę. Jakby się mocno upierać to wiele
z dzisiejszych kabaretów w jakiś sposób korzysta z rozwiązań które kiedyś
stosowaliśmy.
Co stało się też przyczyną szybkiego starzenia się form – dzisiejsze
rozwiązania nawet jeśli nie są lepsze, ani bardziej finezyjne – to jednak na
pewno są efektowniejsze.
Gdzie tam nasze kostiumy, rekwizyty do
dzisiejszych. Gdzie tam nasze rozwiązania ruchowe do obecnych. Plastyka sceny… -
szkoda gadać. Aktorstwo, naturalność kontaktu – wszystko poszło dużo dalej.
Tak patrząc dzisiaj na skecze kabaretu Potem – niektóre wydają mi się takie
naiwne, momentami infantylne.
No, nie wszystkie. Ale jednak czas zrobił swoje.
Jedno, czego czas nie naruszył i chyba nie naruszy – to polityka artystyczna
kabaretu Potem.
Zasady które stosowaliśmy i konsekwencja do dziś jest nieosiągalna dla
żadnego ze znanych mi dziś kabaretów (pomijam Hrabi). Nowy pełnometrażowy
program co rok (cały, a nie podmiana niektórych numerów), niegranie imprez
podejrzanych artystycznie, niegranie w programie skeczów pokazanych w telewizji,
posiadanie na bieżąco co najmniej 2 czynnych programów – to wszystko dawało nam komfort pracy,
dumę z siebie, luksus posiadania własnej widowni (wystarczającej aby grać z
biletów, często 2 razy dziennie).
Dzięki temu nie musieliśmy się wycierać na amfiteatralnych scenach czy wisieć
na klamkach w telewizji.
W Opolu i na innych kabaretonach nie wystąpiliśmy z własnego wyboru – było nas na to stać.
Rozwiązując się też realizowaliśmy konsekwentnie politykę kabaretu. Do dziś
się niektórym ludziom w głowie nie mieści, że można rozwiązać kabaret który nie
cierpiał ani na brak pomysłów, ani na brak widowni. Były różne plotki: kiedy
zapowiedzieliśmy rozwiązanie – to byliśmy podejrzewani o chwyt marketingowy, gdy
rozwiązanie stało się faktem – to plotki głosiły, że poszło o kasę lub o kłótnie
osobiste.
Dziwi mnie, że mało kogo przekonywał powód, że zrobiliśmy to z szacunku dla
siebie i dla kabaretu Potem – żeby nie stać się wycierusami scen.
Jakby ktoś chciał zapytać czy myślę o reaktywacji kabaretu Potem odpowiadam
bez namysłu – nigdy!
Od 1999 (zakończenie działalności) ani razu nie poczułem nawet małej chęci
reaktywacji.
Piękne jest to, że zakończyliśmy działalność tak jak obiecaliśmy i że to
trwa.
|