ramka
Publicystyka - okno
lans na ten tydzień:
przypowieść o odchodach
|
|
| |
Kabaret Ani Mru Mru
AMM jak kometa wdarł się pomiędzy gwiazdozbiór najpierw kabaretu amatorskiego i niewiele później zawodowego ciągnąc w ogonie całe PaKOwskie pokolenie.
No i jak na kometę przystało zaczął już się oddalać.
Tu i ówdzie słychać narzekania, że to już nie to.
I tak i nie.
Właściwie to jest ten sam kabaret co kilka lat temu. Ma te same możliwości, może być tak samo dobry - ale się pogubił (moim zdaniem - to piszę dla tych którym trzeba takie rzeczy przypominać).
Mam wrażenie, że Wójciki źle ocenili to co było ich największą siłą. I zamiast kontynuować i rozwijać - to wdali się niepotrzebnie w wyścig w całkiem nieswojej kategorii.
Kiedy rozpoczął się zwycięski pochód AMM ku popularności - to co było ich głównym atutem to bardzo wyraziste sytuacje i vis comica Michała przy stabilnym fundamencie tworzonym przez Marcina. Nie było wątpliwości co jest grane i co jest śmieszne.
Inne kabarety w tym czasie kariery robiły na nasyceniu skeczu grepsami i dość prostych a schematycznych postaciach.
Trudno powiedzieć jakie licho podkusiło AMM żeby wdać się w wyścig z całym światkiem młodego kabaretu w ich specjalizacjach.
Zamiast się trzymać tego co im przyniosło sukces - zaczęli się ścigać w nasycaniu grepsami skeczów bez wyraźnej sytuacji. Zamiast wykorzystywać ogromne możliwości Michała w tworzeniu wyrazistych postaci - AMM skierowało Michała w gęstość ruchów i przyruchów w których trudno już się doszukać konkretnej wyraźnej postaci.
Jakby tego było mało na scenę wkroczył Waldek. Nie czepiam się umiejętności aktorskich Waldka - bo potrafi grać. Ale rozszerzenie zespołu o Waldka zaburzyło dotychczasowy charakter AMM. Do tej pory z tymi inteligenckimi mordami M&M kabaret pretendował wizualnie do miana inteligenckiego chociaż nieraz bywał rubaszny. Obecność Waldka z cielesnością prostego spijacza piw zmieniła wizualny wizerunek AMM w kierunku zespołu plenerowego.
Jak to się stało?
Teoretyzuję… (bo wiedzy nie mam).
AMM na fali sukcesu zaczął się przyzwyczajać do dominacji w dziedzinie kabaretu. Wciągnięte w ogonie młode kabarety jednak zaczęły budować swoją pozycję i deptać po piętach. Oddech na plecach sprawił, że zaczął się liczyć każdy wybuch śmiechu i wrażenie zostawiane na wspólnych kabaretonach.
AMM ze świadomością jaką moc daje talent Michała chcieli wykorzystać atut w pełni - ale zamiast dać mu pole do tworzenia nowych stabilnych postaci w konkretnych sytuacjach (a to Michał potrafi genialnie) - zdecydowali się na uruchamianie kinetyki Michała niezależnie od tego czy to potrzebne czy nie. Bo Michał to Michał - zawsze coś śmiesznego zrobi.
Jednocześnie jakby pozazdrościli KMN i NeoN skewencji grepsowych i zaczęli podobnie budować swoje skecze. A do tego potrzebny jest całkiem inny talent (wiem, bo też takiego nie mam i choćby mi wszystkie żyłki na czole wyszły nie napiszę takiego skeczu jak „Drzwi” KMN).
Marcin dobrze pisał skecze sytuacyjnie spójne - a skecze multigrepsowe wychodzą mu średnio. I w tych multigrepsowych Michał nie ma kompletnie pola do popisu - zamiast wyrazistej postaci widzimy rozbieganą, rozedrganą postać z dziesiątkami śmiesznych zachowań.
I tak z kabaretu który imponował komizmem AMM stał się kabaretem epatującym komizmem.
No rzekłbym: błądzisz Marcin - ale się boję bo Marcin strasznie nie lubi wytykania błędów.
Więc lepiej powiem: właściwie to ja błądzę.
|
|
| |
|
|
| | |
można się nie zgodzić:
opinie:
podpis: efka
no nie tego bym się nie spodziewała, jak można się czepiać wyglądu twarzy?? kabaret nie musi dobrze wyglądać, scena to nie wybieg, nie od wyglądu ludzi zależy jaki rodzaj kabaretu będą uprawiali
podpis: mrowka
trudno mi się zgodzić z "inteligenckością" AMM, nieważne, wizualną, czy jakąkolwiek inną. Oni byli dobrzy w scenkach bajkowych, kiedy wrzucali skecz w oryginalny kontekst, ale żeby inteligencko? Kolorowo-pomysłowo-inaczej - to fakt. Przynajmniej dla mnie
podpis: Adam
@efka To nie chodzi o czepianie się wyglądu twarzy, tylko o spójność odbioru. Zgadzam się z S., że Waldek scenicznie nie pasuje do Wójcików. Może niepotrzebnie S. czepił się wyglądu, może bardziech chodzi o mimikę, gestykulację... No w skeczu z Sędziami piłkarskimi potrafili to akurat wykorzystać.
Ale ale - ostatnio gdzieś mi się obiło o oczy 'Nurkowanie w Egipcie' i jakby pachnie powrotem to dawnej formy...
podpis: military
e-mail: marta.mikolajczyk@buziaczek.pl
Ja osobiście kocham AMM to że odeszli sprawiło mi ból w sercu. Te ich skecze były niesamowite. Michał miał wielki talent do mimiki Marcin do pisania skeczy a Waldek? Nie wiem do czego Waldek wiem tyko że raz w kabarecie zagrał do piosenki na gitarze. Szkoda że ten kabaret poszedł gdzieś daleko nie wiem dlaczego albo przez co ten kabaret miał tle lat co ja. Zawsze chciałam jechać gdzieś by zobaczyć ich na żywo dostać ich autografu i zrobić sobie z nimi zdjęcie.Moja ciocia byłą na ich skeczach. Ja ostatni raz widziałam ich pół roku temu w telewizji w Liga Mistrzów śmiechu .MIchał to zupełnie inny człowiek. Bardzo żałuję...
podpis: Muerte
e-mail: luckyblack@wp.pl
Trzeba przyznać, że ów kabaret czuje presję "młodej fali". Częściowo zrzucam to na konsumenckie podejście społeczeństwa do sztuki - musi być nowe, śmieszne, że aż 'zabójcze' i wywołujące śmiech zanim synapsy zdążą przekazać impuls. Z drugiej strony kabaret tworzy się dla bawienia ludzi. Niektórzy ludzie chcą się bawić sztuką na poziomie, a niektórzy mają to gdzieś. Jednakże czy artyści mają wyróżniać część publiczności? (To jak widz docelowy wybierany przez komisję do spraw gier i zakładów). Telewizja a żywy spektakl to dwa różne światy - bo to czas antenowy, kaprys reżysera.... Kabaret Ani Mru-Mru jest w moim subiektywnym mniemaniu jednym z niewielu istniejących w Polsce kabaretów na poziomie (jeśli by nie brać pod uwagę offowych - nie śmiem ich oceniać). Widzę ładowanie potencjału w żywą materię na scenie, siedząc kilka metrów od miejsca zdarzenia. Michał (choćby nie wiem kto i jak się wyginał) swojego talentu nawet na chwilę się pozbyć nie może. Są sytuacje (czasem konkretne żarty), które mnie, jako odbiorcy sztuki się nie podobają. Dostrzegam je, o tak! Nie staram się pominąć. Jednakże niesamowicie cieszy mnie ten fakt, że nie jestem "zaślepioną fanką" i mam niezależne zdanie. Podoba mi się to. Mało tego, to mnie jeszcze bardziej nakręca! I tak konsekwentnie czerpię radość z ich skeczy od lat. Ot, osobiste sprzężenie zwrotne ;)
podpis: Kamil
e-mail: lennonek@o2.pl
A ja się zgadzam! Ów kabaret, o którym tu mowa nie rozwinął się, dla mnie stanął w miejscu i powtarza swój humor, zamiast dodawać coś nowego.
podpis: Muerte
e-mail: luckyblack@wp.pl
Można odnieść wrażenie zastoju oglądając jedynie telewizję (złe narzędzie, doprawdy!). Nie zazdroszczę jedynie medialnej obserwacji ów kabaretu. Przecież nie będą machali łapkami na bilboardach, krzycząc: Mamy zupełnie nowy program, "Czerń czy Biel", halooo! A to takie przyjemne uczucie obserwować, jak skecz dojrzewa, kształtuje się i dociera od chwili narodzin.
podpis: Bonia
Nie polemizuję, gdyż od dawna już zauważyłam lekki rozpad tego, co w kabarecie AMM było nietypowo śmieszno zabawno wyrazisto superowe (cokolwiek by to oznaczało). Michał Wójcik zapamiętany został jako niesamowity człowiek guma, Marcin Wójcik umiał doskonale ujawniać swoje popisy dźwiękowe, a odkąd doszedł Waldemar Wilkołek... AMM przerodziło się z sytej owcy na wygłodniałego wilka. Szukanie na przymus śmieszności i doganianie innych kabaretów, choć nie musieli niczego doganiać. Ale ze względu na to, że Marcin Wójcik mieszka w Lublinie, a ja mieszkam... może już za dużo napisałam, w każdym bądź razie, co by się nie działo - będę uczęszczać na występy AMM i oglądać ich poczynania w telewizji, choć oprócz Kabaretowego Klubu Dwójki nie widuję takich poczynań ostatnio. Może to i dobrze. :) Bardzo gorąco pozdrawiam! :)
|
|
|