ARTYSTA UŻYTKOWY I ARTYSTA SZTUKI
Podział artystów na te kategorie wydaje mi się zasadny. Bo to przecież
artystów wielu, ale jak się próbuje przykładać jakieś miarki to coś się
nie zgadza. Bez podziału na kategorie ni cholery nie da się jednoznacznie
określić kto jest artystą. Żeby się nie wymądrzać na wszystkich polach
Sztuki, ograniczam się do kabaretu.
Artysta Użytkowy (Estradowy) - to rzemieślnik zdolny
powielać twórczo istniejące patenty w różnych wariantach. Patenty
wymyślone przez innych jak i przez siebie. Jego celem niech jest
rozbawienie jak największej widowni. Ten będzie się kierować rynkiem,
rynek będzie regulował trendy w sztuce estradowej. I to jest dobrze.
Artysta Sztuki - artysta obowiązany do podejmowania
ryzyka w sztuce i szukania nowych patentów. On niech sam reguluje kierunki
i trendy. Konsultując to oczywiście z odbiorcami - bo ni ma Sztuki bez
odbiorcy. Ale siłą rzeczy, AS ma kierować się własnym poczuciem piękna
(che che), zostawiając prawa rynku Artystom Użytkowym.
Wyznacznikiem Artysty Sztuki jest gotowość do podjęcia
ryzyka. I w tym mogą się mieścić nawet działania komercyjne - byle nie
schematyczne. Lecz nie ma prawa powoływać się na rynek. Może go zdobywać - ale nie powoływać się!!! Rynek nie ma prawa
zdominować Artysty Sztuki!
Na styku Artysta Użytkowy - Artysta Sztuki gołym okiem widać tarcia i
iskrzenie. Widać to też we wzajemnym stosunku kabareciarzy (chociaż
ostatnio jakby mniej - ze względu na wspólny silny dryf w kierunku
Użytkowym).
Artysta Sztuki ma pretensje, że odkrywa rzeczy które Użytkowy
dopracowuje i z powodzeniem stosuje. Stad częsta frustracja - jeden
odkrył, a korzysta ktoś inny (kiedy to jest ten sam człowiek - wtedy
mówimy o odcinaniu kuponów). Użytkowy nie ma z tym problemów, żeby
korzystać z patentów - a robiąc to z miękkim kręgosłupem łatwiej zdobywa
publiczność i też pieniądze. No i jak tu Artysta Sztuki ma się dobrze
czuć?
Zostaje jedynie satysfakcja, że Artysta Sztuki to ten prawdziwy
Artysta. Więc stara się odmawiać Użytkowym miana artysty.
Czy słusznie?
Rzemieślnik może być artystą w swoim fachu. Musi być to rzemiosło na
porządnym poziomie i wykonywane z sercem. Wtedy nawet - lepszy Artysta
Użytkowy z sercem niż Artysta Sztuki z wszystkimi swoimi pretensjami.
Niedorzeczne jest kiedy Artyści Sztuki odmawiają prawa do miana artysty
Artystom Użytkowym. Dobry Artysta Użytkowy jest sztuce potrzebny tak samo
jak Artysta Sztuki. Bo to Użytkowi propagują nowe rozwiązania i umasowiają
sztukę - przygotowując odbiorców na kolejne nowe rozwiązania.
Ale równie niedorzeczne jest kiedy Artyści Użytkowi próbują wykazać
swoją wyższość nad Artystami Sztuki - powołując się na swoją popularność.
No, to już jest chamstwo. Popularność nie jest żadnym wyznacznikiem w
rozważaniach o sztuce. Wręcz można prawie założyć, że co bardziej
popularne to mniej odkrywcze i twórcze.
No i tak to iskrzy. Jedni i drudzy są potrzebni sztuce, ale będą się
nawzajem lekceważyli. Iskrzeniem na stykach właściwie przejmować się nie
ma co. Zwykle Artysta Sztuki sam niepostrzeżenie przemienia się w
Użytkowego i wtedy zaczyna doceniać rynek, trendy i marketing. A z kolei
Użytkowy tracąc pomysły i popularność z czasem zaczyna przebąkiwać o misji
sztuki.
Więc jeśli drzeć szaty to wzdłuż szwów.
I tak się zszyje.
|