| | |
można się nie zgodzić:
opinie:
podpis: Robocik
e-mail: robofh@wp.pl
To Sikorowski śpiewał że "Moi koledzy poszli w biznesy, bo przestał słuchać ich naród... (...) a ja nie mam z nimi o czym gadać". A dzisiejsze czasy są niestety bardzo materialistyczne - pogoń za kasą zaś jest w stanie zniszczyć najpiękniejsze ideały. Ale powiem Ci coś - uczucie, że w przeciwieństwie do Nich, udało Ci się zachować cząstkę siebie, wiarę w coś więcej od szelestu papierków, chociaż trochę, altruizmu, uczucia że robisz coś jednak dla innych, zależy Ci na ludziach a nie tylko na ciągłym poprawieniu własnej egzystencji - otóż to uczucie warte jest wszystkiego. I kiedy niektórzy tłumaczą jak powinno się robić karierę - można im roześmiać się w twarz, wsadzić ręce do kieszeni i zamiast na świetnie płatny firmowy występ wśród pijanych biznesmenów udać się do sadu nazrywać dla kolegów czereśni. Ja wiem, że to dla niektórych trącić może naiwnością, ale - kurwa mać - ja w takim razie wolę być "naiwny". Inna sprawa, że w dzisiejszych czasach tacy "naiwni" muszą mieć naprawde bardzo twardą dupę...
podpis: N.
e-mail: natusiek[at]gmail.com
Oj, no pewnie, że jest niepraktyczny, i to jeszcze jak... Ale co? Że wszystko w świecie koniecznie musi być praktyczne? :)
A idealiści mają jedną ważną rzecz, której karierowicze mogą im jedynie pozazdrościć: wiarę. W siebie, w słuszność swoich pomysłów i decyzji i w to, że te pomysły nie tylko są słuszne ale i wykonalne. I dzięki temu stają się na prawdę wolni - od presji, złośliwego krytykanctwa i innych zmor. No to dla takiej wolności - zdecydowanie warto...
podpis: S.
e-mail: cepelin@aster.pl
Nie pasują mi te górnolotne sformułowania: Cząstka siebie, wierzyć w coś... Dla mnie idealizm ma znaczenie praktyczne. Jestem zadowolony z siebie i z życia i z tego co robię. Ot. Koledzy z karierami też mają te cząstki siebie, też w coś wierzą. Tyle, że zwykle to co ich naprawdę cieszy to nie jest ich kariera tylko zupełnie inne rzeczy (przynajmniej takie miewam wrażenia). No a ta troska o moją karierę artystyczną świadczy o tym jak bardzo odpłynęli w swoim myśleniu od mojego - że nie wyobrażają sobie, że to może dawać satysfakcję i przyjemność.
podpis: mrowka
śmieszy mnie myśl, że ktoś może chcieć Ciebie uczyć, jak się robi karierę. To jest dopiero idealizm... A wracając do tematu: żaden karierowicz nigdy nie odczuje tej satysfakcji, jaką będzie miał idealista, kiedy coś mu się uda. Karierowicz jest z definicji uboższy - cieszą go pieniądze. A idealistę - szczęście plus (ewentualnie) pieniądze.
podpis: niewdziosek
Nie tylko dzisiejsze, zawsze czasy były, są i będą materialistyczne. Za kasą trzeba niestety gonić, bo ułatwia (trochę) życie, ale dobrze przy tym mieć odpowiednią rzeczy miarę i nie zgubić ideałów. W każdym razie fajnie jest, gdy istnieją artyści, których działania śledzi się z niesłabnącym przez lata zainteresowaniem i wciąż z wielka przyjemnością.
podpis: mrowka
niewdziosek - mylisz pojęcia, mam wrażenie. GONIENIE za kasą wyklucza idealizm. Sikor - a może jest tak: publiczność mnie kocha - wita mnie owacyjnie - ja mam z tego przyjemność - więc wykonuję swoją pracę najlepiej jak mogę (bo to uwielbiam, bo mi to sprawia przyjemność też) - wtedy publiczność jest zadowolona - i kółko się zamyka.
podpis: S
Bardzo dobre kółko.
podpis: niewdziosek
Sformułowania "gonić za kasą" użyłem w dużej przenośni. Chyba nietrafnie. A więc proponuję zmienić je na "zarabiać na utrzymanie". Może być?
podpis: Robocik
Może być. Najgorzej się zaczyna dziać kiedy kabareciarz zamiast zarabiać na swoje utrzymanie zaczyna zarabiać na swoje luksusowe utrzymanie. Wtedy ideały szybko znikają z jego umysłu. Dlatego też tak się przydają odpowiednie wewnętrzne bariery ochronne - tak jak idealizm czy też zdrowy rozsądek. Jeśli artysta w sobie potrafi wytworzyć takie zapory - to pozostanie artystą a nie estradowym wycieruchem.
podpis: szczurzasty
e-mail: szczurzasty@gmail.com
Przeczytawszy tekst i wypowiedzi nasuwa mi się jeszcze jedna rzecz. Wielki smutek, a zarazem szereg pytań. Dlaczego nie możemy żyć i pracować na sposób idealistyczny? Dlaczego ta "utopia" nie może stać się realnym bytem? Czy człowiek na prawdę już tak się zbydlęcił, że ideały są niemożliwe? Chcę jednak wierzyć, że świat można zmienić. Powoli i od siebie, ale jest to możliwe aby ideały zwyciężyły!
podpis: S.
Szczurzasty i co narzekasz? Po to jest idealizm żeby się cieszyć, że Ci nikt go nie może zabronić. Narzekanie to solidny krok w kieruku wyrachowania.
podpis: szczurzasty
Masz rację. Narzekanie do niczego dobrego nie prowadzi. Niestety wkrada się w naszą (w tym i moją) mentalność. Dzięki za zwrócenie na to uwagi.
podpis: Zwykły facio
e-mail: przeprusz@poczta.onet.pl
A ja sobie myślę, że ten dylemat należy nie tylko do artystów, bo do tych się akurat nie zaliczam. Im człowiek dłużej żyje, tym więcej widzi, i widzi, że inni mogą mieć więcej, gdy płyną z prądem. Mam 30 lat i szczerze zazdroszczę tej wiary, o której tu napisano, tym, co ją mają. Ja ją gdzieś, motyla noga, po drodze zgubiłem i staram się ją odnaleźć, ale nie jest łatwo. Pozdrawiam! PK
|
|