NIUSY

Nie o wszystkim chce się napisać cały artykuł,
a ciągle zdarza się coś o czym warto wspomnieć.


Nie będę pisał o wydarzeniach telewizyjnych - tylko o tych odebranych na żywo.
(i proszę w komentarzach również ignorować tv)



09 xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

maj 2010
Po PaCE
Byłem.
Od estrady popakowskiej się odcinam ale nadal interesuję się co tam nowego w kabarecie.
Sama PaKA jakby przygaszona, pewnie po części z powodu przekładania. Telewizja i biesiada kabaretowa już nie przytłaczały swoją obecnością - ale nie było zagospodarowania tego wolnego miejsca mentalnie, energetycznie ani artystycznie.
Z werdyktem jury nie mam zamiaru polemizować - bo to ich obowiązek i ich gust. Trochę słabo się sprawdzili w roli konsultantów i recenzentów w rozmowach z zespołami. Jeśli te rozmowy mają mieć sens to jurorzy powinni nieco zweryfikować swój styl. Lub zostać do tego zmuszeni.
Teraz moje recenzje kabaretów - bardziej dla tych którzy już widzieli:

Svenson Band - to jest program który jest kupiony albo nie. Za duża dawka dystansu i wygłupu żeby można było podchodzić do tego poważnie. Ten zespół może równie dobrze wygrywać Grand Prixy jak i być kompletnie nie do przyjęcia. To tylko zależy od relacji publiczność-kabaret. Gdyby nastąpiło porozumienie to mogliby nawet wygrać PaKĘ. Porozumienia nie było - więc występ coraz bardziej stawał się męczący i przewidywalny.

Chyba - kabaret który zrobił postępy (jeszcze niedawno słaby). Posiadający jeszcze wdzięk młodego zespołu - mimo, że nie zaskakiwał oryginalnością dość dobrze nawiązał kontakt z widownią i zbierał reakcje bez problemu. Ten wdzięk dobrze pracował na całość - bo to czego by się nie wybaczyło zespołowi dojrzalszemu, kabaretowi Chyba uchodziło bezkarnie. Było parę żartów naprawdę dobrych, były też i krzywizny dość widoczne.

Szarpanina - poznałem niedawno, ale patrzę na nich z dużą ciekawością. Ich sposób kombinowania w kabarecie jest dość interesujący. Żarty na wielu poziomach - i takie najprostsze i zupełnie nieźle pojechane. Żarty proste zupełnie mi nie przeszkadzały - nie było nadmiaru. A żarty zakręcone zupełnie bez problemu wypełniały moje oczekiwania. Były też słabości - ale któż ich nie ma. Do Szarpaniny na pewno należał najlepszy pomysł na PaCE - a precyzyjniej: najlepsze opracowanie pomysłu wydawałoby się banalnego.

Liquidmime - bardziej rodzaj show niż kabaret w typowym rozumieniu. Program nazwałbym efektowym (celowo nie napisałem efekciarski). Czystego żartu jest dość niewiele, natomiast robią wrażenie pomysły i wykonanie.

Kałasznikof - zasłużenie wygrali Wieczór Ostaniej Szansy. Chociaż jeszcze trochę mają braków (ale inni w WOSZ mieli więcej). Dość nieprecyzyjnie mają pomyślane skecze. Nieraz robią apetyt na więcej - bo i żarty obiecujące i sytuacja - i tak jakby nie wystarczyło weny żeby cały skecz zrobić na takim poziomie. Sytuacje się łamią a wątki zmieniają się w niedobrym rytmie.

Hlynur - też zrecenzuję, a co. Obiektywizmu nie będzie. Zespół najbardziej doświadczony z wymienionych - więc bez problemu poruszający się po scenie i aktorsko i literacko. Ale w tym programie jakby niezdecydowany na co chce postawić. Rozrzut tematyki i rodzajów humoru zaprawdę imponujący. Tylko co z tego, jak widzom ciężko się wbić w program. Jak już widzowie uwiją sobie jakieś gniazdko to za chwilę przerzucani są na przeciwległe rubieże.

Kacper Ruciński - to samo co pisałem o nim tu trochę niżej. Stabilny. Nawet rzekłbym imponująco stabilny. W ogóle na PaCE publiczność trochę słabiej reagowała (na obu dniach konkursowych) a Kacper po prostu wyszedł, wziął co swoje i zakończył. Żadnego rozmemłania, żadnego dociskania.

Puk - kabaret ze stażem. I się doczepię. Pojawiły się głosy, że niedoceniony i przez widownię i jury. W moich oczach PUK wykonał kawał dobrej, rzemieślniczej, nieciekawej roboty. Tak - pewnie podpadnę jak przeczytają. To było solidne, ustawione, odegrane, przemyślane - ale gdzie lekkość, gdzie zaskoczenie, gdzie błysk żartu? Gdyby mi powiedzieli: bierz co chcesz z naszego programu - to chyba na nic bym się nie skusił. A od każdego z pozostałych chętnie wziąłbym niejedno.

No i tyle recenzji. Moje odczucia - mam prawo. Jak każdy.



komentarze:

podpis: niewdziosek
Fantastyczna Szczecińska Gala Kabaretowa! Gratulacje dla organizatora, reżysera i występujących kabaretów!

podpis: Kolos z Rodos
Wydaje mi się, że Chyba była jedna pomyłka w werdykcie.




08 xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

październik 2009
Po Szpaku
Byłem.
Spędziłem tydzień w Szczecinie pod opieką organizatorów festiwalu Szpak. Pod opieką to dobre określenie.
Podobało mi się. Wyraźnie organizatorzy nie poszli po najbardziej typowych rozwiązaniach i mieli ambicje.
Atmosfera przypominała mi dobre czasy w ZG. Zaangażowanie i uśmiech.

Z obejrzanych programów na Szpaku:

Kacper Ruciński stand up - w amerykańskim stylu jednoosobowo staje na scenie i opowiada o najzwyklejszych rzeczach, tyle tylko, że z punktu widzenia prześmiewcy. Czasem trochę agresywnie wobec obiektów swojej opowieści - ale lekkim i dość zwykłym językiem - co powodowało, że program był bardzo kontaktowy i łatwo przyswajalny. Więc odbiór programu miał bardzo dobry. Narzekać mogli tylko ci, którzy oczekują od sztuki kabaretowej większego przetworzenia artystycznego. Bo od tej strony patrząc to był facet który nie wygląda jak artysta, nie mówi jak artysta - po prostu jest i opowiada.
Kacper wygrał festiwal.

Sacreble - zdobywcy II nagrody - widziałem pierwszy raz. Miałem chwiejny odbiór. Ze względu na wiek juz po-studencki dobrze wychodziły im skecze gdzie nie cisnęli na śmieszność, a tylko lekko i naturalnie podawali żarty. Ale parę momentów z przyciśnięciem mnie dystansowało od nich.

W gorącej wodzie kompani - grupa improwizacyjna z Gdańska i nie tylko (nie w konkursie) pokazała serial improwizowany - gdzie rolę scenarzysty powierzyli publiczności. Muszę przyznać, że zgrabnie sobie radzili zarówno w częściach ustalania scenariusza z widownią jak i samej improwizacji.

Szarpanina - gospodarz festiwalu (też poza konkursem) - pokazali tylko 2 skecze. W ramach mojego gustu potrafili parę naprawdę dobrych żartów pokazać - chociaż jako słabość widzę dość nieogarniętą linię fabularną czy też koncepcyjną skeczów. Jednak sposób myślenia i konstruowania żartów świadczy o tym, że stać ich.

O innych nie piszę bo albo pisałem już albo jeszcze nie mam ustabilizowanych wrażeń.



komentarze:
podpis: niewdziosek
08 - Bardzo mi się Szpak 3 podobał. Dość rzadko można obejrzeć w Szczecinie coś ciekawego z branży kabaretowej. A tu i występy konkursowe były ciekawe, i wspaniałe imprezy towarzyszące.



07 xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

powrót kwiecień 2009
Po Flying Mole
Poszło!
Jak przystało na festiwal robiony na wariackich papierach - było trochę niedociągnięć - ale było to "coś".
Pokazy konkursowe potwierdziły mi moje spojrzenie na poszczególne programy.

Najdojrzalszy i jednocześnie śmieszny okazał się kabaret Nowaki. Nie rozpisuję się bo już dużo o nich na stronie.

Tuż za Nowakami dla mnie było Ucho. Mimo młodego wieku robią naprawdę dobry kabaret. Nagrodę za aktorstwo dostał Tomek z Nowaków (zupełnie zasłużenie). Ale ja bym dał ją Młodemu z Ucha. U niego jest wszystko: wdzięk, umiejętności, dynamika i zabawa. To prawdziwy talent kabaretowy - i dobrze by było gdyby pozostał w kabarecie na dłużej.
Pozostali z Ucha też bardzo dobrze sobie radzą na scenie.
Do tego program ciekawy i z pomysłami. A i całkiem odjechane żarty. Lubię taki kabaret. Lubię Ucho.

Kabaret Klakier tez potwierdził pozytywne wrażenie. To kabaret który najlepiej sobie radził z kontaktem z widownią. Klakier nie unika publiczności nawiązując bezpośredni kontakt - a jednocześnie nie wciąga widzów na scenę (co stało się w ostatnim czasie tyle modne co męczące). Z ciekawością będę śledził ich dalsze poczynania.

Kabaret Dabz trochę miał pod górkę.
Publiczność nie była otwarta na ich humor, a oni też nie zdołali się otworzyć. I występ nie miał mocy. Ale to jest ciekawy program - tylko musi zaiskrzyć między kabaretem a widownią.
Jedynie żart z ZUSem jakoś mało pasował do programu - a od tego zaczęli.
Natomiast z łatwością wyobrażam sobie dobre reakcje na ich występie.

Dasza von Yock i Czesuaf również potwierdzili wcześniejsze wrażenia.

Werdykt jurorów był dla mnie trochę asekuracyjny. Za mało poważnie potraktowali kategorie (albo ja inaczej widzę) a zbyt poważnie potraktowali swoje zadanie jako selekcjonera skeczy do gali laureatów.
Dużo ciekawsze byłoby gdyby zupełnie poważnie potraktować kategorie nie oglądając się na to kto wystąpi w gali.
Ale takie prawo jurorów.







06 xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

kwiecień 2009
Po PaCE
Jak co roku interesowałem się konkursem i niektórymi programami premierowymi. Wszystkie programy składankowe sobie odpuściłem i nic o tym nie napiszę.
Najpierw komentarz do werdyktu.
Bo dla mnie niespodzianka jak dla wielu innych. Czyli Grand Prix. Nie planuję czepiać się jury bo to ich obowiązek: mieć swoje zdanie i je wyartykułować.
W mojej ocenie GP zostało przyznane na wyrost - już było wewnętrzne ciśnienie żeby w końcu przyznać - no i w ocenie jury akurat kabaret Macież najlepiej spełniał warunki. Dla mnie nie było programu który byłby zasłużył na GP.

Dasza Van Yock - mimo dość ciekawej propozycji scenicznej jednak zbyt wolny jak na kabaret. Żarty padały za rzadko, mimo interesującego klimatu jednak w międzyczasie czułem jak się starzeję.

Nowaki - dobry program, sprawnie wykonany, z klimatem - ale nie zaparł dechu w piersi. Zabrakło ledwie trochę, ale zabrakło. Parę fałszywych nutek, parę drobnych nieczystości - i ostateczny efekt dobry ale nie powalający.

Macież - zdecydowanie sprawne wykonanie poparte przemyślaną reżyserią ale do zachwytu jeszcze brakuje. Żaden z istotnych elementów sztuki kabaretowej nie sięgał najwyższego pułapu. Żarty owszem - ale brakowało perełek - czegoś co zachwyca. Pomysły były - ale też nie takie, których się zazdrości. Naturalna spontaniczność raczej w niedoborze - chociaż za to bardzo dobrze zagrane warsztatowo.
Podobno (bo nie mam informacji z pierwszej ręki) jury doceniło zaangażowanie. Z mojego punktu widzenia były skecze rzeczywiście dotykające problemów społecznych - ale nie w jakiejś ciekawej perspektywie. Raczej potwierdzające to, co myśli większość tzw. inteligencji. I to pewnie ujęło jurorów (którzy do inteligencji się przecież zaliczają), że ten kabaret promuje ich poglądy.
A powiem tak: te poglądy to nic nowego. Więc program spodoba się tym, którzy uważają tak samo - ale refleksji żadnych nie wywoła.

O pozostałych laureatach pisałem z okazji półfinałów i podtrzymuję.

Dodam parę słów o kabarecie Puk - bo pisałem o nich przy okazji ZAK (Skierniewice) i od tego czasu pogląd mi się nieco skorygował. Wyraźnie lepiej wygląda już swoboda poruszania się po scenie. Ale do minusów zaliczyłbym pewną nieporadność koncepcyjno-literacką. Trochę niezgrabnych sformułowań i pomysłów psuje ogólne wrażenie.
Niemniej jednak spodziewałem się dla nich wyższej pozycji w werdykcie - bo było też parę dobrze pomyślanych rzeczy.

Obejrzałem sobie przy okazji PaKI „Atrament dla leworęcznych” Krzysztofa Niedźwiedzkiego i przyznam, że byłem pod wrażeniem. Była to jedna z najciekawszych rzeczy jakie można było obejrzeć na PaCE.
Program wielokrotnie pozakręcany i jednocześnie zagrany momentami mistrzowsko. Opisywać nawet nie mam zamiaru, ale jeśli ktoś lubi pozakręcany humor w dobrym wykonaniu to powinien koniecznie na to pójść.

Aż szkoda, że frekwencja na tym spektaklu była połowiczna. Ale PaKA właśnie sama się tego dorobiła, że składakowe spektakle bez żadnej ciekawej koncepcji cieszą się ogromną popularnością, a ciekawe propozycje sceniczne odbywają się na małej sali przy nie zawsze pełnej frekwencji.
Cóż, to efekt wieloletniego sprowadzania przez PaKĘ roli kabaretu do kolorowego show z populistycznymi akcentami.
Chociaż przyznam, że w tym roku na pokazach finałowych publiczność w Rotundzie wydała mi się na wyższym poziomie niż w ostatnich latach - kiedy najbardziej bawiły żarty widowiskowe a często beznadziejnie płaskie.


komentarze:

podpis: N,
e-mail: natusiek[at]gmail.com
6.
Nie widziałam pierwszej części przeglądu konkursowego, więc nie mam pojęcia czy jury podjęło słuszną decyzję. Ale spośród tych kabaretów które widziałam w piątek (Puk, Smile, Dasza von Yock, Babeczki z Rodzynkiem) chyba najbardziej podobał mi się Puk, chociaż tak na prawdę żaden z kabaretów w tej grupie nie był jakimś zdecydowanym "liderem", tak, żeby bez wahania można było powiedzieć: "rewelacja, to oni powinni wygrać". Nikogo z nich nie obstawiałam jako kandydata do GP, ani nawet na I miejsce.
A co do imprez towarzyszących - miałam ochotę obejrzeć "Od wschodu do zachodu słońca" w ramach Akademii Filmowej PaKI, ale się kurde nie dało, bo prawie w ogóle nie było dźwięku, a to co było, gubiło się w szumie stolikowych rozmów. Szkoda. Ale z drugiej strony, pora też była taka, że trudno czegokolwiek od kogokolwiek wymagać ;)
Ogólnie mam wrażenie, że te imprezy bardziej niszowe, gdzie nie było tłumów, o wiele lepiej wypadły niż programy nafaszerowane gwiazdami.
Uważam, że o jednej składance warto jednak wspomnieć. "Z wąsami i bez" - fajna, oryginalna, jak na program składankowy, forma. My, publiczność, lubimy być wciągani w takie zabawy. Chociaż jak widziałam z jakim dzikim entuzjazmem niektórzy naparzali tymi mokrymi ścierami, to myśl pt. "psychopaci są wśród nas" narzucała mi się sama ;).
P.S. Dzięki za akcję pod kryptonimem "Potem" :) świetna, prawie dałam się wkręcić!


05 xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

marzec 2009
Parę wrażeń z półfinałów PaKI.
Wiele kabaretów pominę, bo by trzeba tak analitycznie rozsądnie - a taki opis byłby nieciekawy. Więc ograniczę się do wrażeń.

Kabaret Macież wzbudził we mnie mieszane uczucia. Bardzo sprawne wykonanie (zdaje się aktorzy) z intrygującymi rozwiązaniami scenicznymi. Powstawało wrażenie dużej przewagi psychicznej nad widownią - i stąd mieszane uczucia. Bo niby dobrze, że tak pewnie, ale we mnie powstawało wrażenie lekceważenia. Coś jakby za cwani. A nie lubię jak ktoś jest za cwany. Program tego wrażenia nie zmieniał - bo teksty też tak skonstruowane, że mogę się obawiać czy aby autor nie traktuje mnie z góry. Czystych żartów nie aż tak wiele, czasem jazda po bandzie, czasem niewiadomego pochodzenia wydłużanie.
Nie udało mi się z nimi porozmawiać i teraz nie wiem co o nich myśleć. Więc na razie z dużym dystansem.

Kabaret Czesuaf znam już dość długo - i zmieścili mi się w moim wyobrażeniu o nich - chociaż na tym wyższym poziomie. Bo i śmieszne i z pomysłami. Ale ciągle z pewnymi nieczystościami w zagraniach i żartach.
Moim zdaniem kandydat do laureatów chociaż raczej nie na zwycięzcę.

Kabaret Ucho - bardzo młodzi i dla mnie bardzo dobrzy. Wprawili mnie w bardzo dobry nastrój i nie zmienili tego do końca. Dużo humoru dość subtelnego i nieco abstrakcyjnego, ale także łatwo przyswajalne żarty sytuacyjne i formalne. Niektórym widzom mogło się wydawać, że brakowało puent - a dla mnie były to nonszalanckie zakończenia z wdziękiem. Podobało mi się na przykład wprowadzenie do skeczu "czegoś fajnego co się przyda" i byłem im wdzięczny, że do końca nie wyjaśnili co to było.
A do tego mogli imponować lekkością wykonania i łatwością sztuczek technicznych. Trafili zaledwie do Wieczoru Ostatniej Szansy i nie mam pretensji do jurorów - chociaż w mojej ocenie stoją dużo wyżej.

Kabaret Smile - od razu przyznaję, że publiczności spodobali się bardzo. Ale ja swoje zdanie mam. Parę razy przypalili z żartem nie na moją wrażliwość, duża dawka odniesień populistycznych. No i wtedy im bardziej publiczność na Tak to ja na Nie.
Nie pasuje mi takie uruchamianie najprostszych i czasem nienajładniejszych skojarzeń.

Stado Umtata - program o Jamesie Bondzie. No i jak na początku narobili apetytu - tak szybko wybili się z klimatu Bonda i właściwie wypuścili skecz bardziej typowy dla polskich realiów. Czar prysnął no i nie chciał wrócić. A mogło być tak fajnie...

Kabaret Dasza Van Yock - to ci ciekawostka. Nie dość, że z Czech (ale głównie po polsku), to jeszcze w przedziwnym klimacie benefisu (prawdopodobnie nieistniejącego) twórcy czeskiego. Wykonane śmiertelnie poważnie koszmarne bzdury - wytworzyły klimat ni to akademii na cześć, ni to sympozjum naukowego. Widzowie powoli dali się wkręcić w atmosferę i naprawdę było śmiesznie (chociaż pewnie nie dla wszystkich).
Co prawda chciało by się, żeby trochę więcej grepsów (przynajmniej na początku), ale może takie było założenie, że ma bawić przede wszystkim ten dziwny klimat.

Kabaret Nowaki - na moje oko najstaranniej przygotowany program na półfinałach (podtrzymuję to co pisałem wcześniej). Publiczność dała się wciągnąć i choć więcej euforii wywołali Smile - to wg mnie właśnie Nowaki są kandydatem do wygrania PaKI.

Babeczki z Rodzynkiem - zaczęło się od bezpardonowej deklaracji (równie ryzykownej co bezczelnej) - i dalej na zasadzie "bierzemy co swoje" Babeczki pokazały kilka skeczy wykonanych z dużą swobodą i jakby bez ciśnienia na efekt. Co wpłynęło na to, że mimo sporej dawki żartów dość agresywnych oglądało się ich bez dyskomfortu. Za to do puent można się przyczepić - bo to najsłabszy element programu. Ale mimo braku dobrych puent publiczność zdecydowanie wyraziła swoją aprobatę po programie - porównywalnie ze Smile'ami.
Fakt, że Babeczki też się nie bawią w subtelności. Ale jeśli do PaKI coś zrobią z puentami to można się spodziewać wysokich notowań.

Kabaret Widelec - napiszę o nich, mimo, że nie bardzo sobie poradzili. Zabrakło po prostu dobrych żartów. Widać, że program przygotowany z ambicjami - było dużo niezłych rozwiązań formalnych, było opatrzone treścią. Ale wyglądało, że od strony żartów podejście było zbyt schematyczne - większość to nieporozumienia lub utrudnienia. Chociaż w skeczu hotelowym to się sprawdziło, to jednak całości nie uciągnęło.


komentarze:

podpis: N.
05.
Babeczki z Rodzynkiem miałam okazję widzieć na żywo na 'Wrocku' i jakoś specjalnie nie byłam nimi zachwycona, w przeciwieństwie do reszty publiczności i jurorów festiwalu. Zgarnęli tam chyba wszystko co się dało, choć (moim zdaniem) były lepsze kabarety. Fakt, że mają dużo swobody i potrafią rozśmieszyć, ale momentami tak jadą po bandzie, że przechodzi mi ochota na obejrzenie dalszego ciągu.
Stado Umtata pamiętam tylko z Festiwalu Kabaretu, ale tam były głównie improwizacje i skecze przygotowane specjalnie na festiwal. Więc nie wiem jak to się przekłada na ich stały program. Ale pamiętam, że wtedy nawet mi się podobało. Reszty wymienionych albo nie znam, albo widziałam pojedyncze skecze w TV, więc nie mam podstaw żeby komentować.
Za to zaskoczyło mnie, że do finałów dostał się kabaret Weźrzesz. Widziałam ich pod koniec stycznia i jakoś tak... no nie bardzo... Zatem albo na PaCE wystąpili z zupełnie innym programem, albo przez te 1,5 miesiąca zdążyli te wszystkie słabe rzeczy zmienić, wywalić lub doszlifować.

podpis: S.
05.
No tak, Babeczki zR jeżdżą po krawężnikach i zupełnie mnie nie dziwi ta opinia. Ja pewnie mam pogląd nieco złagodzony przez prywatne zależności.
Kabaret Weźrzesz pominąłem właśnie z powodu konieczności oceny wyważonej - żeby to nie za ostro i żeby nie za pobłażliwie. Ot, uchylam się od recenzji.

podpis: A.
05.
Mnie też Babeczki zawiodły. Po tym co pokazywały w zeszłym roku spodziewałem się dużo więcej. Najbardziej podobały mi się Nowaki (perfekcyjnie, nowatorsko), PUK (dowcipnie, inteligentnie) i Dasza (klimatycznie).
A nie podoba mi się obecność w finale Smile (za komerę), Wejźrzesza (za wtórne teksty) i Macieży (nie bawiłem się na ich występie tylko męczyłem) choć mieli ze dwa fajne pomysły..

podpis: niewdziosek
Wielkie gratulacje dla Julii (i autora słów) za sukcesy odniesione na 30 PPA!


04 xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

marzec 2009
Tak trochę pokronikuję.
Jest kolejny kabaret ze szkoły zielonogórskiej (o ile taka jest). Nazywa się "z Grzywką". Męski duet sceniczny pochodzący w linii prostej od nieistniejącego kabaretu Profil.
Od konkretnej recenzji się powstrzymam - bo chłopaki czasem proszą o pomoc i brak było by mi właściwego dystansu (to nie jest stała współpraca).
Wystąpili po raz trzeci.
To co pokazują nie otwiera nowych dróg w kabarecie - chociaż patrzyło się na nich z przyjemnością, bo udało im się dość lekko podać program i nawiązać kontakt emocjonalny z publicznością.
Widownia wyglądała na zadowoloną.


03 xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

marzec 2009
A napiszę bo byłem.
Poszła kolejna seria występów kabaretów zielonogórskich przygotowujących się do półfinałów PaKI.
Ziarko, Słoiczek po Cukrze, Hlynur, Nowaki. (piąty półfinalista 'Babeczki z rodzynkiem' nie uczestniczył)
Obstawiać z tej czwórki typów na finał PaKI nawet nie śmiem - bo każdy na swój sposób inaczej podchodzi do sztuki kabaretowej (mam swoje zdanie, ale niekoniecznie musi się sprawdzić).
Opiszę w kolejności występowania:

Słoiczek po Cukrze - żeński duet sceniczny - typ kabaretu nieco nonszalancki z wyraźnymi postaciami. Siłą kabaretu jest duże obycie sceniczne. Program zbudowany na silnych postaciach i tekstach - za to bez fajerwerków formalnych i konstrukcyjnych. Program mocno osadzony w realiach - chociaż kabaretowo powykrzywianych.

Ziarko - kabaret najmłodszy z czwórki. U nich można znaleźć właściwie wszystko - mocne grepsy, ciekawe pomysły na skecze, rozwiązania formalne. Ale... no właśnie, jest ale. Wszystkiego jest po trochę i trudno na razie o jasny obraz całości. No i przez to trochę nierówny. Ale z otwartą drogą rozwoju.

Nowaki - operujący bardzo mocno klimatami. I cholernie precyzyjny. Za to wielbiciele spontaniczności i luźnych wrzutek nie będą mieli pożywki. Przy tej precyzji Nowaki niewiele sobie zostawili miejsca na swobodę i improwizację (chociaż improwizować potrafią). Jednak to, co pokazują budzi respekt zarówno dla wykonania jak i dla koncepcji.

Hlynur - jak zawsze lekko dziwny, ze skłonnością do nieco absurdalnego myślenia. Tu wielbiciele trochę pojechanych klimatów mają na co popatrzeć. Za to widzowie preferujący realizm mogą mieć kłopoty z percepcją - to nie jest kabaret dla przysłowiowych gospodyń domowych. Hlynurowi czasem brakuje precyzji i wyrazistego przekazu, ale na pewno nie robi banalnych rzeczy.


xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

komentarze niezwiązane:

podpis: efka
do news-ów chciała bym dodać, że KASZPIROWSKI powraca do swojej działalności

podpis: niewdziosek
No i mamy dobry pomysł na support dla Adina. A Kaszpirowski, jak widać, nie jest za stary, żeby zaczynać od nowa :)


02 xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

luty 2009
powrót Premierował się kabaret Jurki w Zielonej Górze.
Przygotowali program będący kontynuacją dotychczasowego profilu artystycznego - spojrzenie na różne zagadnienia przez pryzmat rodziny.
Podejmując próbę oceny tego co pokazał kabaret Jurki w nowym programie, (oczywiście subiektywnie) stwierdzam, że pod względem energii scenicznej, żartów i pewności warsztatowej Jurki pokazali dobry program (lepszy niż poprzednia premiera - skusiłbym się na dorzucenie przymiotnika "zdecydowanie").
Skecz o psychologu aż do pozazdroszczenia.
Było też kilka wydarzeń "na żywo" - gdzie wyraźnie widać było, że aktorzy reagują na to co się dzieje na scenie i poza nią.
A czepiał bym się, że kabaret Jurki nie dba o nadanie artystycznej oprawy programowi. W zapowiedziach wyraźnie odczuwalny brak starania o oryginalność - posługiwanie się sprawdzonymi przez wiele już kabaretów schematami. To nie może imponować.
W skeczach też zdarzało się zanieczyścić podwątkami - śmiesznymi lub ubiegającymi się o śmieszność, ale ogólnie psującymi przyswajalność skeczu jako całości (np. skecz o nauczycielu - miał jednocześnie kilka wątków [wszystko co śmieszne o nauczycielach i jego rodzinie]- przez co nie wiadomo już co było głównym wątkiem).
Tak też cały program mimo wspólnego głównego tematu sprawiał wrażenie zwykłej składanki nie połączonej myślą główną - śmieszność wydawała się najważniejszym i jedynym kryterium (bo pretekst "rodzina" mi nie wystarcza do uznania programu za całość).
Chętnie bym widział kabaret Jurki w gronie najlepszych kabaretów - ale bez bardziej zdecydowanego charakteru artystycznego to się raczej nie uda.
Ale to tylko subiektywne wrażenie.


komentarze:

podpis: efka
02. po przeczytaniu tego artykułu jestem zdezorientowana, pierwsza połowa pochwalna (aż byłam zdziwiona) a druga przeciwnie

podpis: S
02. Może dlatego, że nic nie jest w życiu tylko białe albo czarne...


01 xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

luty 2009
Odwiedziłem na 1 dzień festiwal Zimowa Akcja Kabaretowa w Sierniewicach.
Festiwal zrobił na mnie wrażenie pozytywne. Co prawda nie widziałem nic z konkursu ale coś się udało zobaczyć z laureatów.
Po raz pierwszy widziałem kabaret Klakier. I przyznam, że patrząc na twarze nie spodziewałem się raczej niczego inteligentnego - a tu niespodzianka! Okazało się, że całkiem dobrze kombinują na scenie i udało się parę razy mnie zaskoczyć błyskotliwym żartem. Jak to nie należy oceniać na podstawie wyglądu!
A i grę aktorską, pomimo różnych niedociągnięć, oglądało się z ciekawością i bez skrzywienia. Jeśli ktoś nie jest przesadnie wybredny to polecam uwadze.

Jeszcze udało się zobaczyć kabaret PUK . Ten widziałem po raz drugi (pierwszy raz na Mulatce 2008) - tak na marginesie zwycięzca ZAK - widać u nich solidne podejście do kabaretu. Ale do czego bym się przyczepił - trochę zbyt bezdusznie traktują materię kabaretową. Solidnie, lecz brak tej swobody poruszania się w przestrzeni artystycznej.
Mimo, że Klakier zajął miejsce drugie to jednak ciekawiej mi się ich oglądało.

komentarze:

podpis: mieszko
01. klakierzy są w porządku, ale mam nadzieję, że nie śpiewali.

podpis: efka
przecież nie twarzą tworzy się kabaret

podpis: gosciu
01. Stado umtata zdobyło drugie miejsce. Klakier trzecie..

   
można po swojemu:
proszę opatrywać komentarze numerem to będę je przenosił pod miejsca których dotyczą.

podpis:
e-mail:
treść: