| |
O festiwalu PaKA
O PaCE nie da się tylko dobrze albo źle. Okoliczności są zbyt złożone, żeby można było wyraźnie w którąś stronę. Ale znów takie wyważone Za i Przeciw to nudne i akademickie. Więc będę pisał zdecydowanie dobrze i zdecydowanie źle, a każdy sobie wybierze co woli.
|
| |
PaKA od lat jest festiwalem kabaretowym na najwyższym poziomie. Z dwóch powodów – ma najbardziej imponujące jury oraz ze względu na procedury wyboru finalistów konkursu – drogą bezpośredniej konfrontacji w ramach eliminacji. To sprawia, że nagrody Pakowskie mają wysoki prestiż w środowisku. Dodatkowym atutem jest niemal bezpośrednie przełożenie wyników na obecność w mediach – co dla rozwijających się kabaretów jest mocnym argumentem.
Rozwijający się kabaret tak długo nie ma renomy w środowisku dopóki nie zdobędzie znaczącej nagrody na PaCE. Istnieją kabarety osiągające popularność bez wielkich nagród na PaCE, ale też są w środowisku kabaretowym traktowane w sposób eufemistycznie nazwę: pobłażliwy.
Od lat to PaKA wyznacza trendy w kabarecie. Pomimo różnych narzekań na jakieś elementy koncepcji festiwalu samo zakwalifikowanie się na PaKĘ już bywa powodem do zadowolenia. A zaznaczenie swojego miejsca w werdykcie to stempel jakości. Więc chociaż każdy robi „swoje” to startując w konkursie choćby podświadomie przeprowadza kalkulację tego co na PaCE może być dostrzeżone.
Żaden inny konkurs kabaretowy nie ma takiego znaczenia. Jest Lidzbark, Ryjek i trochę innych konkursów, ale to koloryty wokół PaKI, a nie realni rywale.
Nie dziwi też obecność na przeglądzie prawie wszystkich liczących się kabaretów z tzw. młodego pokolenia. Tak w sensie towarzyskim, jak też artystycznym. To festiwal na którym „warto” się pokazać.
Bo to i telewizja i cała branża obserwuje, dyskutuje i zacieśnia.
Na PaCE rzadko zdarzają się „pomyłki” w konkursie. System eliminacji sprawia, że to co najciekawsze w danym roku na PaCE raczej się pojawi. I faktycznie w czasie konkursu jest na czym oko zawiesić. W telewizyjnych relacjach to się wcale nie przekłada na realny obraz - ale ten kto obserwował konkursy to pewnie potwierdzi.
|
No fajnie, fajnie.
I fajna stronka.
|
PaKA już jakiś czas temu z artystowskiego festiwalu zmieniła się w witrynę wystawową na rynku showbiznesu. Coraz trudniej się przebijać na przeglądzie kabaretom o ambicjach artystycznych, bo wyznaczane trendy w kabarecie a i na PaCE wyraźnie idą w kierunku show niż intelektualnej przygody z zakręconym humorem. Na moje oko nie ma komu wyławiać perełek kabaretowych, bo machina ustawiona jest na widowisko.
Złożyło się na to kilka rzeczy.
Publiczność w słynnej „(nie)klimatyzowanej” sali Rotundy reaguje żywiołowo. Ale dużo w tym żywiole jest odruchu zabawy - uruchamianej nie przez inteligentny żart, lecz przez widowiskowe zagrania lub żart-siekierę. Dżingiel z dobrej muzyki, efektowny taniec, czy półnagi aktor wywołuje entuzjazm – który w kabarecie należałby się raczej dobremu pomysłowi czy trafnemu skojarzeniu. Widownia chce igrzysk a nie błyskotliwości czy nie daj boże subtelności.
Swobodni i śmieszni konferansjerzy wg mnie są killerem dla kabaretu posługującego się mało widowiskowym programem. Po takim np. Bałtroczyku mało kto wyda się swobodny i ujmujący – więc żart subtelny wykonany dobrze ale bez fajerwerków doczeka się raczej bladej reakcji.
Jury jest szacowne, ale trochę ze starszej epoki – co sprawia, że (to tylko moje zdanie) mimo swojego poziomu nie odczuwa bezpośredniej radości z zabawy i musi się sugerować nastrojem sali, korygując tylko swój osąd ewentualnym krytycyzmem wobec niemiłych im zagrań.
Podejrzewam, że PaCE nie zależy na zmianie tego stanu rzeczy. Jest show i większość jest zadowolona. Jest telewizja, jest renoma, jest frekwencja. Ambicje artystyczne muszą ustąpić prawom showbiznesu.
Wszystko poszło to już na tyle daleko, że w koncercie telewizyjnym upokarza się laureatów wciągając ich w telewizyjną zabawę audio-tele (ciekawym, czy można odmówić udziału) – która jest obleśnym symbolem komercji. Wg mnie to odbiera laureatom jakikolwiek wymiar artystyczny i charakter, sprowadzając ich do roli zabawiaczy anonimowej widowni. Bolało.
|
No niech diabli wezmą taki festiwal!
Czy już rozum pozabierało organizatorom, żeby robić takie szopki na oczach całej telewizyjnej Polski?!
Światełka, scena na pół sali i audio-tele! Dla kogo to?! Bo chyba nie dla kabaretów startujących w konkursie.
Jak młody kabaret ma się odnaleźć na zbyt dużej, kolorowo wyświeconej estradzie? Może jeszcze zacząć na ekranie za wykonawcami puszczać teledyski! Będzie bardziej kolorowo i dynamicznie. I niech się bronią!
Żeby nie było za łatwo to na widowni siedzi publiczność która zapłaciła po stówie na łeb - no i teraz weź ich rozbaw!
Wygląda to jak chrzest bojowy. Kto się w takich warunkach wybroni - ten przeżyje i dostanie glejt do innych równie gównianych programów telewizyjnych!
Co ja właściwie się PaKI czepiam jak te durne kabarety się na to godzą. Już zgłaszając się do konkursu muszą podpisać papier w którym zezwalają, żeby robić z nimi wszystko. Ciekawe kiedy PaKA podsunie do podpisania kwity które przekażą PaCE na własność wszystkie konkursowe programy?
Swoją drogą to bezlitosne wykorzystanie przewagi jaki ma PaKA nad innymi festiwalami. Ale kabarety tak się ślinią na karierę, że podpiszą kwity. I później słyszę, że to czy tamto się nie podoba ale mają związane ręce.
Wygląda na to, że PaKA zmieniła się z festiwalu kabaretowego w machinę łamiącą charaktery.
A może to i dobrze? Kto się nie da złamać to z czasem ma szansę zostać artystą naprawdę wybitnym.
A kto się da złamać od razu poczuje moc komercji - jedni od razu pójdą w populizm, a niezdecydowani odpadną zanim zaczną się ślizgać pomiędzy sztuką a komercją (a takich dzisiaj jest zbyt wielu).
|
|