ŚCIGANIE SIĘ
Ściganie się jako przeciwieństwo hasła „róbmy swoje”.
Ciężko znaleźć pozytywne przykłady spokoju w dążeniu do sukcesu artystycznego. Byle nagroda, byle brak nagrody, byle wydarzenie i rodzi się gorączka pośpiechu. .
Swego czasu kabaret Mumio wydawał się być odporny na gorączkę. Działali spokojnie, nie przesadzając z obecnością w mediach i na festiwalach. Hrabi po raz kolejny może służyć za przykład. No, jeszcze póki co nie widać gorączki u Fraszki i u Stada Umtata. Ale być może tylko dlatego, że nie mieli okazji się rozgorączkować.
Za to wśród kabaretów jest mnóstwo przykładów pośpiechu. Zarówno wśród tych którzy osiągnęli jakiś sukces, jak też u tych którzy na sukces trochę czekają. Pominę tym razem tych z sukcesem, bo w końcu ktoś stwierdzi, że zazdroszczę.
Użyję jako przykładu kabaretu Marka Grabie. Kabaret bardzo obiecujący (zważywszy na osobę lidera) ale co się dzieje?
Kabaret który powinien sobie zdawać sprawę ze swojego niecodziennego charakteru i mieć świadomość, że popularność i nagrody nie są im pisane jako chleb powszedni - zaczyna się niecierpliwić brakiem docenienia na festiwalach, a też pokazuje skecze w słabym wykonaniu w słabych programach tv. Do czego się śpieszą?
Nie będzie wielkiej dojrzałej sztuki w atmosferze ścigania się z czymkolwiek innym niż własne wizje. Jeśli zewnętrzne czynniki będą decydować o ocenie dokonań - to to co wewnętrzne (a więc sztuka) stanie się sprawą drugorzędną.
Jeśli kabaret Marka Grabie nie powstrzyma pośpiechu to utraci charakter. A to już koniec. Grabie nie umie robić kabaretu biesiadnego, cała jego moc to odjechane skojarzenia. Więc im bardziej będzie dopuszczał do siebie tęsknotę do sukcesu tym bardziej będzie się wybijał z mocy.
Wiara w słuszność drogi artystycznej i wielkość swojego talentu musi mieć pożywkę. Taaak. Ale czy zawsze muszą być to pospolite symbole sukcesu? Od artysty chciało by się wymagać więcej. A już szczególnie od artysty niecodziennego.
Czy sama przyjemność wodzenia widowni po kosmicznych ścieżkach nie może być wystarczającym potwierdzeniem talentu?
Jasne! Jest jeszcze aspekt popularności - czyli możliwość życia z kabaretu i częstych występów. Co wydaje się pomagać sztuce.
Pomaga, ale pod warunkiem, że popularność jest nabyta z powodu wysokiego poziomu - a nie starań marketingowych kosztem sztuki. I jeśli omawiam przykład kMG to jeszcze tego poziomu nie osiągnął. I nie osiągnie jeśli będzie się ścigał.
Ściganie się powoduje doganianie a nawet wyprzedzanie swoich możliwości na bieżącym etapie - a więc zabieranie sobie jakiejkolwiek perspektywy. Nic z przodu, wszystko za.
Niby dobrze, że wykorzystane wszystkie szanse - ale już zdobyte co mogło być zdobyte i z przodu tylko otchłań.
I zaczyna się oglądanie wstecz.
P.S. Tak samo mógłbym się odnieść do kabaretu Hlynur.
|