| | |
można się nie zgodzić:
opinie:
podpis: Aska
-- wpis wykasowany -- brak polemiki -- S.
podpis: Borro
e-mail: khaan@wp.pl
Nie zgadzam się. Nie tyle z powyższym tekstem, ile ze stwierdzeniem
poniższym, jakoby nie można było się zgadzać. Bo niby dlaczego? Kto i
gdzie to napisał? Jasne, ze wiem, kto tu ustala reguły, niemniej
wypadałoby je poznać raczej ante, niż post factum. Gówno, gówno,
gówno.* * nie zgadzam się [przyp. autora:P]
podpis: S.
e-mail: cepelin55@o2.pl
Borro. Zgoda tez jest wypowiedzią, ale wnosi niewiele. To po co?
podpis: efka
biorąc po uwagę ostatni akapit nie ma sensu rozpoczynanie nowego przedsięwzięcia aby przeżyć nową przygodę po to tylko żeby wrócić do poprzedniego zajęcia i znowu mieć z niego satysfakcję
podpis: S.
Biorąc pod uwagę zagrożenie nudą i rutyną warto zrobić wszystko, żeby do tego nie dopuścić.
podpis: kronopio
e-mail:kronopio77@gazeta.pl
Myślę, że na każdym etapie działalności (każdej, nie tylko artystycznej) warto zadawać sobie co jakiś czas takie kontrolne pytanie: po co? Jeżeli nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na to pytanie lub udzielona odpowiedź wzbudza w nas poczucie zakłopotania lub zażenowania - lepiej dać sobie spokój :)
podpis: Robo
e-mail:robofh@wp.pl
Obawiam się, że tekst ten brzmi pięknie, ale powoli zaczyna mu brakować przełożenia na rzeczywistość. W momencie kiedy kabaret w Polsce rozkwita (A tak się dzieje) i jest potężnym przemysłem z którym związane są duże pieniądze - w tym momencie mało który Artysta na Topie jest w stanie zrezygnować z przetartego szlaku, którym podąża. Nawet zdając sobie sprawę z konsekwencji, z wygasania i depresji jakie z tym się wiążą! Za dużo w tym zaczyna być obecnych typowych marketingowców, zmieniających kabaret w sprawnie działającą maszynkę do produkcji gotówki. A w takiej maszynce nie ma miejsca na eksperymenty, wszystko jest dokładnie wyliczone przez fachowców-ekonomistów, przychód, wydatki, zysk. A w tych obliczeniach Sztuka uwzględniona nie jest, bo niematerialne wartości nie chcą się ładnie zmieścić w saldzie. Aha, nie zgadzam się również ze zdaniem "nowa przygoda sukcesów raczej nie przyniesie" - otóż właśnie takie "nowe przygody" pchają świat do przodu. Właśnie eksperymenty z czymś, czego jeszcze nie było - pomimo dużego ryzyka porażki - sprawiają, że ewentualny sukces stwarza coś wyjątkowego, czegoś co "rusza bryłę", że tak górnolotnie powiem.
podpis: S.
Z tym rozkwitem kabaretu to przesadziłeś. Właśnie wydaje się być w regresie - masz rację za to z przemysłem rozrywki. Nowa przygoda z kabaretem sukcesów raczej nie przyniesie - bo nie przyniesie! Mówimy o ugruntowanym artyście - a więc mającym swoje przyzwyczajenia, ulubione ścieżki... i chociaż będzie się starał to nowa przygoda nie będzie w pełni eksperymentem. A do tego jeszcze przyzwyczajonym do sukcesów - więc tym trudniej znoszącym brak zachwytu - a ta umiejętność jest bardzo ważna w działaniach eksperymentalnych. Bo nic nie jest od razu doskonałe.
podpis: Robo
Czyli co, nie ma ratunku dla Artystów którzy osiągnęli sukces? Nigdy nie wyrwą się do końca ze swojej dziedziny działania? Nie potrafią się zdywersyfikować i zagarnąć miejsc gdzie jeszcze nikt nie było, bo za dobrze im tam gdzie już są? A co do rozkwitu kabaretu - to nie przesadziłem. Bo chodzi nam o to samo. Rozkwita mianowicie sztuka biesiadna która wywodzi się z kabaretu - a nie Sztuka Kabaretowa jako taka. Tylko zapomniałem cudzysłowu wstawić przy słowie "Kabaret".
podpis: mrowka
Robo - to o czym piszesz dotyczy chyba nie tylko artystów. Każdy człowiek chce robić to, co lubi i co potrafi - jak najlepiej. I spoczywanie na laurach to chyba jedna z częstszych reakcji na oznaki sukcesu, stabilności itp. Więc nie zgodziłabym się co do zwalania winy na ekonomistów i marketingowców, to raczej normalne zjawisko. Nowa przygoda popchnie pewnie świat do przodu (kiedy trochę okrzepnie i przestanie być "nowa", bo nowej nikt raczej nie dostrzeże od razu) - ale wiesz... żeby ruszyć bryłę, musisz najpierw ruszyć tyłek. S - akurat nie polemizuję, bo nie mam z czym za bardzo. Robo - jak będą chcieli tylko kasy i sukcesu, to nie ma.
podpis: Robo
Ja bym jednak zwalił na tych marketingowców. I to nie dlatego że mam coś przeciw nim, ostatecznie oni też chcą na czymś zarobić - ich praca polega na tym żeby znaleźć jak najwięcej możliwości biznesowych (sam mam mgr ekonomii przecie, trochę mnie tego uczyli). Nie, oni są naturalną koleją rzeczy, inwestując kiedy coś, jakaś nowa fala przebija się do mainstreamu. Tylko że poprzez takie przebicie się i zrobienie z tego wielkiego show traci się pewien czar, urok imprezy nowej, wyjątkowej. Nie ma już więcej uczucia jednoczenia się artystów z publicznością, bo robi się z tego biznes, cyrk na milion osób. Dlatego między innymi mam taki szacunek dla kabaretu Adin, że starają się nie iść na łatwiznę i nie pchać się jak najwyżej, kosztem utraty uroku artystycznego.
|
|