|
KRZYWA SUKCESU
Nie ma tak dobrze, że wykonana praca przekłada się wprost na efekt. Przy kopaniu rowów to jest proporcjonalne, ale nie tam gdzie główną rolę gra błyskotliwość i energia wewnętrzna.
Sam tego nie wymyśliłem, gdzieś to usłyszałem, znalazłem (nie pamiętam) i staram się teraz interpretować w odniesieniu do pracy twórczej.
Każdy spotkał się ze zjawiskiem „szczęścia nowicjusza”. Ktoś, kto zaczyna w jakiejś dziedzinie na zaskakująco dobre wyniki w szybkim czasie. Natomiast ci, którzy w tym chwilę siedzą zaczynają napotykać na niewytłumaczalne trudności w czymś z czym już sobie radzili.
Opisuje to dosyć dobrze „krzywa sukcesu”.
Po liniowym wzroście efektów w stosunku do włożonej pracy - linia zaczyna się zakrzywiać, aż wchodzi w etap spadający. Mimo wysiłków efekty stają się gorsze. Po włożeniu kolejnej pracy następuje wzrost, lecz już wolniejszy. Ta krzywa ma dalszy ciąg - kolejne wzrosty podlegają również załamaniom (coraz mniej dynamicznym, ale też z coraz mniejszą dynamiką następnych wzrostów)
Próba analizy przyczyn takiego kształtu „krzywej sukcesu” doprowadza do wniosków, że ten najpierwszy etap to nieskażony okres fascynacji i podniesionej adrenaliny - więc nie dziwi gwałtowny wzrost efektu. Kiedy fascynacja już opada linia zaczyna się zakrzywiać - i pojawia się pierwsze rozczarowanie które napędza tendencję spadkową.
Jeśli jednak wytrwale dalej się pracuje - udaje się przezwyciężyć spadek i następuje ten wolniejszy już wzrost. Optymizm wraca. Chociaż w dalszej kolejności (już nie ujętej na wykresie) również ten optymizm ulegnie osłabieniu, co spowoduje kolejny kryzys (i tak w kółko - chociaż z coraz mniejszą dynamiką).
Krzywa sukcesu dotyczy całej kariery, a także pojedynczych programów.
Trzeba zdawać sobie sprawę z kształtu krzywej - i premiery programów planować zanim nastąpi pierwszy spadek. Nie ma co przesadzać z dopieszczaniem programów, bo później do poprawy poziomu programu o połowę trzeba włożyć kilkakrotnie większą pracę. Moja rada: wystawić w czasie ostatnich chwil wzrostu. A dopiero później się zając dopieszczaniem poziomu. Jest czas.
To samo dotyczy kariery. Wykorzystać moment maksymalny do spektakularnego pokazania się - potem, kiedy następuje spadek, przyczaić się i przepracować bez parcia na popularność - i w chwili następnego punktu maksymalnego znów się spektakularnie pokazać.
Widuję dość często upadki karier i też programów - myślę, że z dwóch powodów.
Pierwszy: to utrata wiary i zaprzestanie wysiłków w momencie spadku.
Drugi: to stałe parcie na karierę mimo wszystko - bez przeczekiwania spadków.
Myślę, że przy pewnym wysiłku i cierpliwości można tym bardzo mądrze sterować i cieszyć się dobrą passą przez długie lata.
|