główna binaria przeszłość teraz teoria kabaretu publicystyka porady dla początkujących prywatnie filozofijki polemiki

ramka teoria
 
POJĘCIA:
   definicja sztuki
   kabaret jest sztuką
   obowiązki kabaretu
   piękno, brzydota i realizm
 
OCENA WŁASNEJ TWÓRCZOŚCI:
   teoria wielkości
   jak wyciągać prawdę
   czytanie własnego dzieła
   wiara i nadzieja artysty
 
ELEMENTY SZTUKI KABARETOWEJ:  
   warunki konieczne
   imponowanie
   uwodzenie publiczności
   sztuka rezygnacji
   widz docelowy
   śmieszne a dobre
   warsztat a spontaniczność
   tematy w kabarecie
   prowokacje
 
PRZESZKODY I PUŁAPKI:
   krzywa sukcesu
   pułapka następnego programu
   nerwice
   wyparcie się patologii
   demokracja w sztuce
   mutacje
   artystyczne wygasanie
 
INNE TEMATY:
   autorytety
   teoria współpracy
   wsparcie lidera
   ludzie, miejsce, sztandar i reguły   

   teoria w plikach rtf




toria okno
 
     

PIĘKNO, BRZYDOTA I REALIZM

Nie sposób się nie zastanawiać co jest ładniejsze - tym bardziej jeśli człowiek sam robi w czymś, co chciałby nazwać sztuką.
Sztuka to w zasadzie jest wytwarzanie sztucznego piękna.

Spokojnie - to tylko uogólnienie!

Najpopularniejsze obiegowe pojęcie piękna i brzydoty - to piękne jest to, co czyste i finezyjne, brzydkie co brudne i toporne. Ale to tylko najpopularniejsze pojęcie! Bo wiele osób się z tym nie zechce zgodzić - łącznie ze mną.

Piękno, brzydota – to pojęcia niezdefiniowane podlegające dynamicznym zmianom w zależności od wrażliwości odbiorcy. Zawsze chodzi o to „coś”. To „coś” sprawia, że całość potrafi być piękna. Matematycznie (ani logicznie) nie da się tego opisać (a przynajmniej ja nie potrafię).
Ale jestem w stanie to „coś” nazwać jako „zaskakującą harmonię”. Im harmonia bardziej odczuwalna przez odbiorcę tym piękniejsza wydaje się całość. A jeśli harmonia jest niecodzienna, a wręcz zaskakująca - to całość staje się pięknem urzekającym, zapierającym dech.

Różnice w tym co nazywamy pięknem zależą od wrażliwości i nabytych doświadczeń. Ludzie rzadko obcujący ze sztuką, z wrażliwością niezbyt wyrafinowaną - za piękne uznają obiekty czyste i finezyjne. Jednak sterylna czystość i przesadna a schematyczna finezyjność - potrafią sprawiać wrażenie bardzo odpychające, a przynajmniej dla ludzi z wrażliwością bardziej wyrafinowaną. Po prostu nazywa się to Kicz - który dla ludzi z prostą wrażliwością jednak potrafi być piękny.
Są ludzie zakochani w brzydocie - pociąga ich obraz brudny, koślawy ale tworzący jakąś harmonię, jakiś dziwny porządek w nieuporządkowanym obrazie. Zwykle takie obrazy „mówią” - można wyczuć w nich jakąś historię. Niektórzy potrafią nawet opisać te historie (ale to zwykle przygłupi, nawiedzeni krytycy lub snoby - bo piękno bardziej się wyczuwa niż daje opisać).
A pomiędzy jest cała gama piękna - które bywa połączeniem rzeczy zwykłych z niezwykłymi, brzydkich z ładnymi itd. Całe piękno tkwi w harmonii w jakiej skomponowana jest całość.

Już na przykładzie ludzkich twarzy można dostrzec różnice w odbiorze piękna - twarze piękne ale aż plastikowe, twarze piękne z niewielkim, fascynującym „defektem”, twarze piękne ale z historią (charakterem napisanym delikatnymi zmarszczkami), twarze aż brzydkie ale z tym „czymś” co fascynuje, twarze mocno pomarszczone a fascynujące... - i każdy może inaczej wybrać tą najpiękniejszą twarz.

Na obrzeżach tego co nazywamy pięknem jest tzw. realizm. Sam z siebie jest tworem zupełnie nieciekawym - bo pospolitym, bo rzadko harmonicznym - taki po prostu burdel z codziennością.
Sam bardzo nisko cenię sobie realizm w sztuce. Jest w tym coś odpychającego. W dziełach realistycznych myśli twórcze skupione są na zagęszczeniu i eksponowaniu wybranych elementów rzeczywistości - co zazwyczaj nie jest piękne, lecz ogniskujące uwagę na wybranym fragmencie rzeczywistości.
Jako zdeklarowany przeciwnik realizmu w sztuce śmiem twierdzić, że sztuka realistyczna bywa ciekawa dla ludzi którzy na co dzień patrzą na świat nieuważnie - i dopiero zogniskowanie ich uwagi pozwala im zauważyć coś, obok czego przechodzili dotychczas obojętnie.
Chociaż uczciwie przyznaję, że jest w tych dziełach konstrukcja, jakaś harmonia - zamysł artystyczny jak harmonijnie zagęścić i wyeksponować fragment rzeczywistości - ale to nie działa na moje poczucie piękna.

Z punktu widzenia mojej wrażliwości estetycznej najpiękniejsze wydaje mi się takie połączenie piękna z brzydotą - gdy brzydota wzbogaca jeszcze to piękno, a piękno jeszcze dodaje brzydocie charakteru.




   


          


      bok
      bok
 
   
można się nie zgodzić:

podpis:
e-mail:
treść:


opinie:

podpis: karol (ona)
No właśnie, no właśnie.... mieszkam w mieście z dużą ilością sczerniałych kamienic z zaciekami na fasadach i poza tym, że w dużej dawce taki widok potrafi zdołować, to one są śliczne, harmonijne, autentyczne. Ludzie często malują takie ściany na kolor i ja ich rozumiem, rozumiem nawet, że im się to podoba, ale chce mi się płakać na to wizualne barbarzyństwo. Bo... prawdziwe piękno jest prawdziwe co? O tym też jest ten tekst prawda?

podpis: Alicja
Zaraz się przewrócę, w końcu coś, z czym zgadzam się z panem w stu procentach!
Realizm jest przede wszystkim przewidywalny, a mnie potrzeba zaskoczenia, emocji, tego pytania: "To tak można?" Przekraczanie granic jest piękne...

podpis: mrowka
W "Baśni" to bez słów pokazałeś

podpis: ja
ale to wielka sztuka, technika, etc oddać tak świat, jakim się patrzy. realnie. a kropka, linia ( sztuka współczesna,generalnie: wyobraźnia w takiej postaci )? to nie wymaga talentu, daru, potu, czegoś innego. ciągle taki bunt czuję przy patrzeniu na coś dobrego ( to oczywiście subiektywne) i równocześnie łatwego do zrobienia.

podpis: niewdziosek
Piękno, brzydota, bardzo subiektywna rzecz.
Hienowi najbardziej podoba się hienica i padlina.

podpis: Robo
Subiektywizm jest niezbędny do odpowiedniego postrzegania świata. Piękny jestem ja a brzydcy wszyscy ci, którzy sądzą inaczej. Od razu wszystko się klaruje.

podpis: robekk
piękno jest to wszystko co nas otacza nie ma rzeczy brzydkich są tylko mniej piękne, dla mnie pięknem jest prawdziwa miłość kobiety i to jak wyglądam w jej oczach, to jak na mnie patrzy dla mnie to jest pięknem, Pięknem jest nawet to jak jest zła jak się gniewa to jest piękno.

podpis: Bishi
e-mail: dptak21@wp.pl
Moim zdaniem wszystko można opisać za pomocą logiki. I według mnie piękno można zdefiniować w następujący sposób.

Piękno to zespół pozytywnych skojarzeń rozpatrywanych w pewnym kontekście, opartym na ogólnych lub indywidualnych wzorcach.

W pełni zgadzam się z niektórymi z twoich spostrzeżeń jak np.
"Różnice w tym co nazywamy pięknem zależą od wrażliwości i nabytych doświadczeń."
Oraz z tym że brzydota potrafi podkreślić piękno i vice versa.
Jeśli ktoś podziela moją definicje piękna lub ma ochotę popisać na ten temat zapraszam na e-maila.

podpis: S.
Podkreśliłbym jednak - pozytywnych skojarzeń estetycznych.
No i Twoje określenie definiuje odczuwanie piękna (zachwyt) a nie piękno jako takie - niezależne od odbiorcy (bo i takiego piękna raczej nie ma - bo zawsze wydaje się mieć związek z odbiorcą).
Więc próbując połączyć:
Piękno to harmonia obiektu (przedmiotu, konstrukcji, zjawiska) wywołująca u obserwatora zespół pozytywnych skojarzeń estetycznych.
Piękno nie jest wartością obiektywną. Zawsze jest subiektywną relacją obserwatora i obiektu.

podpis: Bishi
Masz racje przeoczyłem parę ważnych kwestii ale nikt nie jest nieomylny. Twoja "połączona" wersja wydaje mi się bardziej poprawna od mojej.