|
Tematy w Kabarecie
Tematy którymi zajmuje się kabaret można pogrupować i jakoś tam ocenić. Wiadomo, że uogólniając i dopuszczając się uproszczeń.
Niusy – tematy dnia, tygodnia czy miesiąca. Tematy starzejące się bardzo szybko i wymagające natychmiastowej reakcji – ale za to bardzo aktualne w swoim czasie i dość mocno odbierane. Jeśli artysta ma zdolność szybkiego komentarza, to bywa to bardzo efektowne i ciekawe. Ale z drugiej strony powstaje pokusa rzucania jedynie haseł bez artystycznego komentarza (lub naciągania starych grepsów pod nowy nius) i zaczyna robić się pretensjonalnie.
Medialno-brukowe – raczej mało ambitny rodzaj tematu chociaż niestety skuteczny. Te wszystkie parodie popularnych osób „wzbogacone” różnymi stereotypowymi opiniami na ich temat – to nic innego jak brukowe podejście do kabaretu. Żerowanie na cudzej popularności, często okraszone wyśmiewaniem. Ludzie to kupują, bo któż nie lubi plotek i wyśmiewania pop idoli – ale ja bez oporów nazwę to hienizmem.
Medialne – tu wachlarz tematów jest szeroki – od seriali, przez programy telewizyjne, po zjawiska polityczne – to czym żyje telewizja i ludzie którzy ją oglądają. Trudno o jednoznaczną ocenę – bo dobrze zrobiony skecz inspirowany rzeczywistością telewizyjną jest dobry. A mnóstwo ludzi żyje życiem telewizyjnym i też należy się im rozrywka. Na minus przemawia utrwalanie stereotypu, że czego nie ma w telewizji to jest mało ważne.
Z dorobku kultury – bardzo obszerna grupa tematów: parodie, pastisze, trawestacje, inspiracje – zawsze o tyle wartościowe, że nawet jeśli wypływa z populistycznej sztuki to jednak jest w tym coś artystycznego.
Z obserwacji ludzi i życia – ceniony rodzaj tematu i uważam, że słusznie. Chociaż zdarza się, że trąci banałem i bywa zbyt pospolity. Za to trafne obserwacje przeniesione w atrakcyjny sposób na scenę mają wartość artystyczną, rozrywkową i bywa, że edukacyjną.
Świat wyobraźni – odpowiada mi najbardziej. Wymyślone sytuacje, mające jakieś odniesienie do rzeczywistości ale nie tak wprost. Tematy trochę mniej oklaskiwane, bo wymagające od widzów wyobraźni i myślenia abstrakcyjnego – wg mnie zasługują na miano sztuki – oczywiście pod warunkiem, że są rzeczywiście dobrze zrobione.
|