WIARA I NADZIEJA ARTYSTY Różnice między wiarą i nadzieją w kontekście pracy artystycznej widać szczególnie jaskrawo. Jeśli artysta ma tylko nadzieję, że jego dzieło jest dobre - to jedyną pożywką dla tej nadziei są opinie z zewnątrz. Więc taki artysta po zaprezentowaniu dzieła rozgląda się dookoła w niepewności czy ktokolwiek zechce mu tą nadzieję podtrzymać. Jeśli dzieło ma po równo wad i zalet - to nadzieja każe artyście wsłuchiwać się szczególnie chętnie w pochwały. A każda uwaga krytyczna morduje mu tą biedną nadzieję. Więc albo ich nie słucha, albo swoją cierpiącą miną zniechęca rozmówcę do szczerości. Jeżeli artysta ma wiarę, że dzieło jest dobre - to nawet niepowodzenie może mu tej wiary nie naruszyć. Wokół może huczeć burza krytyki, a on z dumnie podniesioną głową będzie rozsyłał pobłażliwe spojrzenia. Wiara w dzieło wcale nie świadczy o tym, że dzieło jest dobre. Byle grafoman może wierzyć, że jest twórcą doskonałym. Wiara grafomana potrafi być przerażająca. To już zależy od świadomości artysty jak zagospodaruje swoją wiarę. Czy odrzucając krytykę pogrąży się w bełkocie i grafomanii, czy otwierając się na krytykę postara się zrozumieć wszystkie powody tej krytyki i jakieś nauki wyciągnie. Jedno jest pewne - artysta wierzący w swoje dzieło będzie się z krytyką spotykał. Wręcz swoją wiarą będzie ją niejednokrotnie prowokował.
Wróćmy tymczasem do nadziei.
Jakoś trzeba podsumować temat.
|
![]() strona główna |
POJĘCIA: definicja sztuki kabaret jest sztuką piękno, brzydota i realizm OCENA WŁASNEJ TWÓRCZOŚCI: teoria wielkości jak wyciągać prawdę czytanie własnego dzieła wiara i nadzieja artysty ELEMENTY SZTUKI KABARETOWEJ: warunki konieczne imponowanie uwodzenie publiczności sztuka rezygnacji widz docelowy śmieszne a dobre warsztat a spontaniczność tematy w kabarecie prowokacje POMOC Z ZEWNĄTRZ: autorytety teoria współpracy PRZESZKODY I PUŁAPKI: krzywa sukcesu pułapka następnego programu nerwice wyparcie się patologii demokracja w sztuce mutacje artystyczne wygasanie
|
|||
|
można się nie zgodzić: opinie: podpis: mrowka e-mail: mrowka@granice.pl jak rozumiem, mowa o artystach już znanych i uznanych, nie o tych, którzy próbują się przebić do świadomości odbiorców? podpis: S. Nie tylko. O początkujących też. podpis: mrowka e-mail: mrowka@granice.pl ale początkujący z reguły testuje swoje teksty na najbliższym otoczeniu. I z reguły słyszy od tego otoczenia same pochwały, bez względu na jakość utworów (no chyba że ma szczęście i obraca się wśród fachowców w dziedzinie satyry). Może się karmić pochwałami do woli... Dopiero kiedy zwraca się do Autorytetu, staje się otwarty na krytykę i chce coś poprawić czy zmienić. Inaczej chyba nie zawracałby głowy komuś ważniejszemu od siebie? podpis: S. Nawet od najbliższego otoczenia można usłyszeć jakieś uwagi - byle właśnie nie tworzyć presji na pochwały. A presja powstaje w wyniku nadziei w oczach na dobre słowo. Sama otwartość na krytykę to osobna cecha - i można się otworzyć na informacje zupełnie niefachowe - a jednak w pełni prawdziwe, bo subiektywne. Można się kłócić z opinią, że coś jest dobre lub złe - ale nie można się kłócić ze stwierdzeniem, że coś się podobało czy nie. Też te autorytety bym traktował ostrożnie. Raz - że mogą być nadmiernie pobłażliwe dla początkujących. Dwa - że mogą nie dostrzec oryginalnego potencjału - z powodu przyzwyczajeń nabytych w czasie całego okresu twórczego - i niechcący wepchnąć początkujących na drogę nieciekawej poprawności. podpis: mrowka Autorytet jest autorytetem nie bez powodu - i myślę, że odróżni początkującego, który nad sobą pracuje (takiemu można podrzucić więcej uwag krytycznych) od początkującego, który w pisaniu stawia pierwsze kroki (i tego może potraktować pobłażliwie)... w obu przypadkach nie ma obaw, że autorytet skrzywdzi początkującego, bo ten pierwszy początkujący w rozwoju się nie cofnie, a drugi ma jeszcze czas. Mało komu z otoczenia się chce rzucić coś poza entuzjastycznym "to jest świetne" albo zdawkowym "nie podoba mi się". I tu się Autorytet przydaje jak rzadko kiedy. podpis: S. Widzę, że Ciebie nie da się przekonać. (aż jestem ciekawy czy masz jakiś Autorytet w dziedzinie kabaretu...) A ja pozostanę przy swoim zdaniu. podpis: mrowka Wielkich Mistrzów w dziedzinie kabaretu mam trzech (a przynajmniej: co do tych trzech nie mam żadnych wątpliwości, nad innymi musiałabym się zastanowić) - Jeremi Przybora, Marian Załucki i Imperator. Dwóch pierwszych bardziej od strony tekstowej niż czysto "kabaretowej" - ale też ja się przeważnie tekstami kabaretowymi zajmuję, i w teorii, i w praktyce. Trzeci... mam uzasadniać? Może się nie zmieścić w komentarzu ;). Gdybym miała wybierać na szybko ważnych ze względu na osobowość sceniczną - Sonia Bohosiewicz w piosenkach, Robert Korólczyk, Góral z KMN (chociaż nie zawsze) i paru innych - ale tu z kolei nie ma mowy o autorytetach, bo chcę pisać, a nie występować. Przekonana jestem już dawno, ale szukam uproszczeń, w dodatku z własnego punktu widzenia :). podpis: S. No to już Ci odpowiadam - znając niektórych osobiście - duże ryzyko błędnej (lub normalnie jednowymiarowej) diagnozy. Nie opłaca się. Znajomi mają przewagę - kiedy jest ich odpowiednio dużo - razem o wiele szerzej widzą całą twórczość. Tylko trzeba umieć z nich to wydobyć. Chyba z tego zrobię osobny temat. Zrobiłem: Jak wyciągać prawdę podpis: mrowka nawet bym nie próbowała, bo akurat interesuje mnie czysto tekstowy punkt widzenia, nie kwestie wykonania... podpis: Robo A co z trzecim członem - miłością? podpis: mrowka no musisz kochać to, co robisz, nie? ;D podpis: Robo Nie do końca. Można robić dobrze pracę której się nie znosi. Inna sprawa, że na scenie to wtedy chyba trochę widać. |