|
WIDZ DOCELOWY
Stanowczo sprzeciwiam się przypisywaniu artyście misji. Natomiast
uważam, że można sprecyzować oczekiwania wobec artysty z punktu widzenia
widza.
Artysta idealny:
- wie do kogo adresuje swoja sztukę i adresuje celnie (lub chociaż wie do kogo nie chce adresować swojej sztuki).
- docenia swoich widzów (nie podaje żartów poniżej ani
powyżej poziomu widzów (bez powodu), ma zawsze coś świeżego, unika
sytuacji które obrażają jego widzów lub zbrzydzają (bez powodu), itd.)
A wcale nie musi:
- spełniać ważnej misji.
- tworzyć zgodnie z własnym poczuciem humoru.
- robić tego dla idei.
Artysta musi wiedzieć dla kogo chce grać! (lub wiedzieć dla kogo nie chce grać)
Jeśli artysta się chce bawić w dobranym towarzystwie, to trzeba się
zdecydować. Jeśli ktoś nie chce wulgarnej widowni, to rezygnuje z
wulgarnych żartów. Jeśli ktoś chce szerokiej widowni to rezygnuje z żartów
zbyt wymagających. Jeśli ktoś chce widowni na wysokim poziomie, to nie
obraża ich smaku prostackimi żartami.
Widz docelowy to konieczność.
O ile w muzyce, malarstwie, poezji można się obyć bez kontekstu - to w
dramacie, filmie i szczególnie w kabarecie kontekst stanowi podstawę.
Nie bez powodu mówi się o barierze kulturowej. Takie bariery są nie
tylko pomiędzy narodami ale też pomiędzy różnymi grupami widzów. Nie ma
drugiej osoby która przeczytała dokładnie te same książki, widziała te
same filmy, zna te same słowa... itd. Trzeba odwołać się do jakiejś
średniej - i tu ten docelowy widz, który zna pewne podstawowe
fakty i pojęcia, ma określoną otwartość na abstrakcyjne myślenie.
Itp.
Artysta nie potrafiący się zdecydować dla kogo tworzy - zawsze stworzy
albo coś niezrozumiałego albo banalnego dla każdej określonej grupy
widzów.
Myślenie: aby jak najwięcej sympatyków - doprowadzi w końcu do ulegania
gustom najprostszej publiczności i stopniowego obniżania lotów do najbardziej
pospolitego poczucia humoru. I finalne zostaje się artystą użytkowym - ku
uciesze gawiedzi.
Czy to wyklucza TV z rozważań? Niby nad tym, kto Cię ogląda nie ma kontroli.
Ale nie. Bo tu akurat widownia ma pilota w ręku i sama się wyreguluje.
Z tym że:
- Jeśli zaadresowałeś wyraziście, to u widza nie ma dylematów.
- Jeśli zamieszałeś, pozwoliłeś na nieadekwatną scenografię, formułę, niewłaściwe towarzystwo itp. to widz więcej czasu traci na decyzję przełączyć-nie przełączyć.
Tak długo masz widownię, której nie chcesz, jak długo mieszasz, kręcisz, zadziwiasz na siłę.
temat korespondujący Czytanie własnego Dzieła
|